Wysłany: 2008-01-20, 17:25 Z Cyklu "Listy hipotetyczne" - ten do Milej Pani
Z cyklu „Listy hipotetyczne”
Miła Pani!
To ja. „Itoja” piszę znów do Pani chociaż nic takiego nadzwyczajnego się nie wydarzyło, gdyby nie wziąć pod uwagę małej, przez nikogo nie przewidzianej śmierci.
Bo oto mój kot przyniósł wczoraj w pyszczku mysz. Małą szarą mysz. Była jeszcze żywa. Bawił się nią.
To wypuszczał, to znowu łapał. W końcu zmęczona tą kocią zabawą zdechła. A on tarmosił ją nadal – zapewne popisując się przede mną - właścicielem jego kociego życia. O ile oczywiście ktokolwiek może być właścicielem życia!
W końcu na tyle wkurzyły mnie te jego igraszki, że chwyciłem w dwa palce skołtunione zwierzątko i wyrzuciłem za okno. Pewnie z nerwów nieco za silnie, tak że wylądowało na ulicy. Za chwilę przejechał je kołami samochód. Zostało małe, szare wklejone w asfalt futerko z nitką krwi. Tak więc – taka sobie mała śmierć.
Poza tym napisałem wiersz. Poślę następnym razem bo może zmienię mu tytuł, który może wiele znaczyć. „Mała śmierć” czy „Mała niezasłużona śmierć”. Zastanowię się.
Jak Pani myśli ? Czy w ogóle śmierć może być zasłużoną ?
Nawet skazanego na nią ? Mówią – „Zasłużył sobie …”
To może tyle na dzisiaj. Pozdrowienie ślę nocne bo nocna teraz bardzo już pora !
To ja. „Itoja” piszę znów do Pani, chociaż nic takiego nadzwyczajnego się nie wydarzyło, gdyby nie wziąć pod uwagę małej, przez nikogo nieprzewidzianej śmierci.
Oto mój kot przyniósł wczoraj w pyszczku mysz. Małą szarą mysz. Była jeszcze żywa. Bawił się nią.
To wypuszczał, to znowu łapał. W końcu zmęczona tą kocią zabawą zdechła, a on tarmosił ją nadal – zapewne popisując się przede mną - właścicielem jego kociego życia. O ile, oczywiście, ktokolwiek może być właścicielem życia!
W końcu na tyle wkurzyły mnie te jego igraszki, że chwyciłem w dwa palce skołtunione zwierzątko i wyrzuciłem za okno. Pewnie z nerwów nieco za silnie, tak że wylądowało na ulicy. Za chwilę przejechał je kołami samochód. Zostało małe, szare wklejone w asfalt futerko z nitką krwi. Tak więc – taka sobie mała śmierć.
Poza tym napisałem wiersz. Poślę następnym razem, bo może zmienię mu tytuł, który może wiele znaczyć. „Mała śmierć” czy „Mała niezasłużona śmierć”? Zastanowię się...
Jak Pani myśli ? Czy w ogóle śmierć może być zasłużoną ?
Nawet skazanego na nią ? Mówią : „Zasłużył sobie …”
To może tyle na dzisiaj. Pozdrowienie ślę nocne, bo nocna teraz bardzo już pora !
M.
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
rower, patelnię z jajecznicą już miałaś przecież!
Więc może jakąś Madonnę ? - "produkt" mojego umysłu, wrażliwości i ...rąk ? oraz wszelakiego rodzaju narzędzi z zestawu "trochę większy stolarz" ...
i ps. Frasobliwy jeszcze nieobfotografowany właściwie - brak sprzętu - ale pamiętam!
Marku otwórz na komputerze zdjęcie...a następnie wejdź w pierwszą zakładkę i daj zapisz jako, otworzy się okienko i w paseczku na dole...drugim zmień z bmp na jpg i daj ok. i zapisze Ci się tak jak trzeba.Zapisz np. na pulpicie, tzn. w innym miejscu niż tamto zdjęcie żeby Ci się nie pomyliło jak będziesz chciał dać na forum
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
Bardzo, to nie tylko jakby lekko za mgłą ale niestety nie mam takich umiejętności jak Marcin żeby poprawić ...Ale jak będzie kiedykolwiek zapisywał zdjęcia w komputerku to pamiętaj właśnie o zmianie w tym dolnym paseczku z bmp na jpg, a wszystko będzie w porządku.
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
Marku wlazłam tutaj zachęcona tytułem. Pomyślałam , że jak do miłej pani to może i do mnie Nie czytałam Cię wcześniej, ale w tym momencie zostaję Twoją wierną czytelniczką. Opowiadanie łapie za serce, szczególnie taką wariatkę jak ja, wiesz, że leczyłam kiedyś mysz polną z przetrąconymi łapkami, leżała na chodniku czekając na śmierć.
A co do "Miła Pani" - to czasem sobie piszę listy do zupełnie nie wiadomo do kogo ... żeby nie było bezosobowo ...
a czasem jacyś "niektórzy" dostają list ...
nawet kiedyś w tygodniówce gorzowskiej miałem swój "kącik" najpierw "Moje fascynacje" się nazywał i pisałem o moim Chopinetto albo innych, a później "Listy do En Suo" - zdaje się że nawet jeden jest na portalu ... ale później właściciele gazety uznali, że to za marne jest - bo tylko o muzyce, książkach, filmach, wierszach piszę ... no i się skończyło to moje pisanie ...
A En - to prawdziwa postać tyle, że nazywa się Eri Iwamoto - jest pianistką ...