Wysłany: 2009-04-06, 05:46 więzień nałogu włącza się do dialogu
więzień nałogu włącza się do dialogu
aleście się rozpaliły moje panie
jakaż łuna się rozpięła nad słowami
to jest takie o pecikach durś gadanie
ważne żeby poprzeć je czynami
dymek smrodzik tytoniowy to skaranie
dla palacza i dla całej też rodziny
nie pomoże tu wietrzenie tudzież pranie
najpierw trzeba za łeb wziąć przyczyny
i w zarodku zdusić żary zapalniczki
choćby oczy wypłakały swój kolorek
skarboneczka w miejsce popielniczki
wybudować domek z opakowań po Marlboro
sypać grosze których nie pochłonął płomień
nie tłumaczyć się ni dietą czy też presją
papierosów dym zastąpić tak na co dzień
dropsikami tik-takami wonią frezji
szpony dymu opiłować i zamienić
na pasjanse medytacje tai-chi
puścić wolno nałóg w zapomnienie
się nie martwić ani tym ani czym
kusić łasić bez zasłony dymnej los
który widzieć lepiej będzie teraz
prosto księcia tu przywiedzie jak za nos
dozgonnego i wiernego przyjaciela
...jeszcze słówko chciałam dodać do dialogu
nie gniewajcie się za wtręty moje panie
przecież sama więźniem jestem też nałogu
kofeiny kawy mocnej do śniadania...
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E