Kiedyś opowiadałam Janowi o mojej drugiej osobowości ale nie uwierzył i dalej czytał książkę Bergsona. Jan żył w swoim świecie, błądził po omacku, szukając wyjścia z tego pieprzonego labiryntu. Wszystko było dla niego czarną magią. Rachunki wszelkiego typu, internet nie należał do jego ja. Jan uwielbiał robić mi na złość.
Wskakiwał na stół, a potem na komputer lub klawiaturę. Zależy jak mu się spodobało i domagał się pieszczot, jak każdy facet. Myśl, że mogło mu się coś stać, przyprawiała mnie o dreszcze.
Na wędrówki po dachach wychodził zawsze nocą podczas pełni. Wyglądało to naprawdę fantastycznie. Gdy siedział na dachu naprzeciwko i podkręcał wąs, wydawało mi się, że jest czarnoksiężnikiem z krainy Oz.
Dziś był bardzo nieznośny. W końcu trwał marzec i wzywała go natura. Akurat pisałam felieton do pewnej gazety a on wskoczył mi na biurko i zaczął donośnie miauczeć.
Spojrzałam na niego z gniewem:
- Dzisiaj ciebie nie wypuszczę kochanie. Pada. Jeszcze się rozchorujesz.
- Miau, miau, miau
- Szkoda,że nie potrafisz mówić.
- Miau, miau, miau.
Podszedł do mnie bliżej. Otarł się o mój policzek. Westchnęłam ciężko i pogłaskałam jego naprężony grzbiet. Wstałam z krzesła i otworzyłam okno.
- No dobrze. Idź. Tylko wróć rano. Pamiętaj, że grzeczne dzieci...
Nie słuchał mnie. Już był daleko. Widziałam tylko zarys jego białych pleców na pobliskim dachu.
Wróciłam do pisania a potem położyłam się do łóżka. Rankiem otworzyłam okno ale nie było go nigdzie. Wołałam ale nie przyszedł. Dziwne, bo zawsze zjawiał się o stałej porze, jakby znał się na zegarku. Tym razem nie zjawił się w ogóle.
Nawet, gdy wróciłam z pracy, zastałam puste mieszkanie. Cóż taka jest kocia natura. Chyba.
pątniczka
Dołączyła: 29 Sie 2008 Posty: 4966 Skąd: chata za wsią
Wysłany: 2009-05-19, 19:38
podoba mi sie do miejsca
Daria napisał/a:
Gdy siedział na dachu naprzeciwko i podkręcał wąs, wydawało mi się, że jest czarnoksiężnikiem z krainy Oz.
a potem jest już mniej bajkowo
_________________ słowa palą, więc pali się słowa
nikt o treści popiołów nie pyta
Westchnęłam ciężko i pogłaskałam jego naprężony grzbiet.
To jego wynika z kontekstu, więc zaimek zbędny.
Rankiem otworzyłam okno ale nie było go nigdzie. Wołałam ale nie przyszedł. Dziwne, bo zawsze zjawiał się o stałej porze, jakby znał się na zegarku. Tym razem nie zjawił się w ogóle.
tekst do ostrego czyszczenia - wyżej to tylko przykłady.
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
Czytaj uważnie , a sama znajdziesz. Nawet Ci się rymuje w jednym zdaniu - skutkiem złej deklinacji. Szczerze? Nie chce mi się zbytnio i wynika to tylko z tego, że ćwiczę asertywność
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
Kamil K. [Usunięty]
Wysłany: 2009-05-20, 17:17
Przepraszam, że tak piszę, ale nieporadny ten język. Mnóstwo czasowników, zdawkowe - telegraficzne informacje, a jednak czuje się, że chciałaś coś tam lirycznego przekazać, czego raczej w telegrafie nie uraczysz. Tym bardziej rażą te magiczne wstawki ( z w zasadzie ta ) , na tle reszty.
Przykłady ( poza Elowymi ):
Daria napisał/a:
Wyglądało to naprawdę fantastycznie.
Mocno hermetyczne zapewnienie autora - nic nie dające czytelnikowi.
Daria napisał/a:
Dziś był bardzo nieznośny. W końcu trwał marzec i wzywała go natura.
Zaznaczasz, że wciąż jest dziś i dodajesz, że trwał marzec. Czyli wieczorem ( w czasie kiedy to piszesz ) już marzec nie trwa?
Daria napisał/a:
Widziałam tylko zarys jego białych pleców
Patrząc definicjami, słowo ,, plecy" jest zarezerwowane dla ludzkiej części ciała, zresztą ( może tylko ja to tak odbieram ) dziwnie brzmią ,,kocie plecy".
Pozdrawiam cię!
Daria [Usunięty]
Wysłany: 2009-05-21, 14:41
a wiesz co to realizm magiczny?....
Daria [Usunięty]
Wysłany: 2009-05-21, 14:42
a poza tym z prozą i poezją można kombinować na wszelkie sposoby
Daria [Usunięty]
Wysłany: 2009-05-21, 14:43
właśnie polega on na wstawianiu niewielkich wstawek..byle nie za dużo
a czasowniki niech będą przecież nie jest to wiersz