Gabrysiu cała prawda, albo jej kawałek
Ja np nie mogę słuchać tzw nowoczesnego jazzu przed południem
Poważnie, nawet po krótkiej sesji muszę łyknąć choćby małą dawkę Szopena
Po południu reaguję inaczej serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
oprócz jednego utworu a właściwie trzeciej częśći Sonaty b-moll op. 35 - Marsza Żałobnego - zawsze mnie dołuje
Sam Marsz najpierw był utworem samodzielnym, później włąćzonym do Sonaty. Robert Schumann tak napisał o nim:"... odrażający, pełen dziwnego, straszliwego ducha zniszczenia, uderzającego twarda pięścią we wszystko co mu staje na drodze..."
A tu akurat dzisiaj jak wracałem z nad Bałtyku wymacałem w schowku kasetę z nagraniami muzyki F.Ch. - tę nieszczęsną Sonatę - zaraz powędrowała z powrotem...
ale się rozpisłałem
Aż sie zastanowiłam dlaczego, to ciekawe co piszesz o Chopinie, myślałam, ze wplywa na Ciebie kojaco, są przecież i skoczne tony w jego utworach
a marsz jest piekny oj piękny
marsz żałobny, to wg mojego zmysłu słuchowego, najbardziej wznosły i patetyczny utwór. nie jestem jak Marko, znawcą, pasjonatem, ale to od zawsze, kładzie mnie na łopatki.
uwielbiała to moja Mama i wiecie, przez całe życie, powtarzała, że na własnym pogrzebie, życzy sobie, by Jej zagrano. podchodziłam do tego z takim dystansem, jak do szumu miasta. szumi i już. Mama mówiła i już. ale przypomniałam sobie, kiedy nadszedł ów czas i...zadbałam, by zagrali.
wracając do miniaturki Gabrysi, zgrabna i celna
_________________
Zbyt smutku by to powiedzieć.
Drzewa oszukują
Tymczasem w blasku tylko idą wody.
Tylko ziemia jest twarda.
"oprócz jednego utworu a właściwiej jednej z części Sonaty b-mol op. 35 - "Marsza żałobnego" - zawsze mnie dołuje"
BŁAD SRYLISTYCZNY - TYLKO TEN MARSZ MNIE DOŁUJE - pozostałe ok. 170 utworów Fryderyka - NIE!!!!!!!
Własnie dzisiaj "grałem" Jego mazurki, etiudy, walce w czas "imprezy" o Julku Słowackim - na zokńczenie Fantazję Impromtu - moją ulubioną op. 66...