Bogu rabujesz tajne dogmaty,
skarby naturze kradniesz odważnie,
ssaku z rozumem wziętym na raty,
mędrcem ty jesteś, czy może błaznem ?
Księżyc śmiesz deptać żołdaka nogą,
gwiazdom chcesz prawa narzucić własne,
zatrutą Ziemię napawasz trwogą,
mędrcem cię nazwać, czy jednak błaznem ?
Geniusz i błazen , ludzka natura
te dwa kontrasty łączy niezmiennie.
Wiem to, lecz teraz głupoty chmura
sprawia, że cierpnę, strach rośnie we mnie,
bo świat zwariował, wierzcie, nie kłamię,
mędrzec w postaci skrył się Stańczyka,
A błazen.. ? Błazen z durniem pod ramię
w rządach się puszy i w politykach.