Zgubiłam przyjaźń.
Zginęła w pocałunku.
Moje usta przekreśliły wieczory ...................zwierzeń.
Jak przywrócić urażone ................szczęście?
Czy znajdzie ono
platformę
do startu w mej duszy?
Idę jak ślepiec po
kosmodromie
samotności.
Elżbieta, wtedy PNWL
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Li, jak to pisałam, to też nie rozumiałam, był rok 1969 bądź co bądź.
Elżbieta
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Czemu "niestety"? Proszę powiedz czemu, jak wiesz?
podziel się.
Elżbieta
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Dołączyła: 22 Cze 2008 Posty: 14516 Skąd: Gliwice / obecnie Göteborg
Wysłany: 2008-07-02, 21:33
a Marek nic - nabrał wody w usta. A szkoda, pewno nie wie tylko nas podpuszcza...
A ja myślę sobie że może o to chodzi, że pocałunek lub choćby samo przytulenie sprawia że przenikają się ze sobą osobiste przestrzenie i jak woda ze światłem przeniknąwszy się tworzą tęczę , tak tu następuje nagle coś zjawiskowego i otwierają się jakieś magiczne drzwi
do tego innego świata między dwojgiem i niekoniecznie muszą się zamknąć te poprzednie , chyba że przeciąg był i je zatrzasnął niechcący- bo nikt nie przypilnował żeby tak się nie stało ... A może bredzę ..?
Oraz dodam jeszcze że bardzo mi się to podobało co napisałaś, choć smutne było i bezradne jak .. nie powiem co.