POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Lemele
Lemele
Autor Wiadomość
Daria
[Usunięty]

Wysłany: 2009-01-19, 22:22   Lemele

Postanowiła wziąć się do dzieła. Kiedy skończy kurs, będzie mogła już tak naprawdę zarządzać firmą i postawi ją na nogi. Ojciec wyjaśnił jej, że przedsiębiorstwo nie działa już tak sprawnie jak kiedyś, że przez Mateusza straciło swoją reputację. Lemele pytała wielokrotnie, co zrobił jej najstarszy brat, ale nie usłyszała odpowiedzi. Jan wolał wtedy zmienić temat.
Pewnego dnia, kiedy schodziła pod schodach, usłyszała podniesione głosy, dochodzące z gabinetu ojca. Podeszła bliżej drzwi, które raptownie otworzyły się i wybiegł z nich zagniewany Mateusz. Z trudem rozpoznała go. Zmienił się w przeciągu trzech lat. Prawie ją potrącił:
- Zejdź mi z drogi, zniszczyłaś mi życie!- krzyknął jej prosto w twarz.- Dziwko! Jesteś taka sama, jak matka! Nic dziwnego, że przez ten cały czas.
Wymierzyła mu policzek. Mateusz stanął na równe nogi.
- Dziwko!!! Ty...
- Mateuszu, przestań proszę! Sam nawarzyłeś sobie piwa, więc musisz go wypić! Nie oskarżaj jej o coś czego nie zrobiła twoimi rękami.
- O tak, ona była zawsze niewinną ofiarą, jakiegoś psychopaty! Szkoda tylko, że nie został dotąd odnaleziony i złapany. A może to ona podcięła wtedy hamulec?
- Gdybym ja to zrobiła, nie leżałabym w śpiączce- rzekła spokojnie, choć serce waliło jej jak młotem- Nie oskarżaj mnie o śmierć mamy. Kochałam ją. Nigdy nie zabiłabym jej. Swoją drogą nie miałam żadnego powodu, by to zrobić. Ona kochała mnie i była ze mną kiedy najbardziej tego potrzebowałam.
- Ha, ha! Nikt nigdy ciebie nie lubił Lemele. Od chwili kiedy....- Mateusz machnął ręką- Ale to już nie moja sprawa.
- Święte słowa, Mateuszu – rzekł Jan, wpatrując się w twarze dzieci. Kiedyś jeszcze miał nadzieję, że syn zmieni się, wydorośleje ( chociaż miał przecież trzydzieści pięć lat, żonę i dwójkę dzieci), ale mylił się. Narkotyki, alkohol, zabawa z kobietami lekkich obyczajów sprawiły, że stał się wyzuty z wszelkich ludzkich uczuć. Jan wskazał synowi drogę do drzwi- A teraz wynoś się i więcej nie wracaj. Nie tylko obraziłeś Lemele, ale i moją świętej pamięci żonę. Nie waż się wracać do tego domu, dopóki nie zmądrzejesz, a wiem, że nie stanie się to zbyt prędko. Pomagałem ci już wiele razy i nie widzę rezultatów. Wyjdź i nie wracaj.
- Tato... – spojrzała na ojca badawczo.
- Nie broń go. On nie jest tego wart.
Mateusz zaklął pod nosem.
- Jesteście siebie warci.- rzekł i wybiegł z domu.
Pisk odjeżdżającego samochodu spowodował, że Lemele zadrżała.
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15295
Wysłany: 2009-01-19, 22:47   

poczytałem, czekam na cd
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2009-01-19, 22:48   

http://postscriptum.net.p...41210211e#51797


cd.
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15295
Wysłany: 2009-01-19, 22:57   

znajdłem, znajdłem :)
czy nie lepiej byłoby razem te części ? nie są aż takie długie
 
 
Daria
[Usunięty]

Wysłany: 2009-01-19, 22:59   

aha dobra to wkleje wszystkie łacznie
bo właśnie się bałam ze sie nie zmieszcza
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2009-01-19, 23:11   

Zaraz nieźle namieszacie:)


Zostawcie jak jest, a dalsze czesci łącz. OK?
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15295
Wysłany: 2009-01-20, 00:34   

el napisał/a:
Zaraz nieźle namieszacie:)

:wstyd:
mi
 
 
Jorg 


Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 105
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-01-20, 23:12   

Powiem tak.
Ja bym to inaczej poukładał. Trochę słów wywalił.
Podoba mi się. Konflikty rodzinne, tragedie itd są wdzięcznym tematem do opisywania, bo każdy z nas ma to za sobą albo przed i szuka usprawiedliwień.
Idę do następnych części. :oczami:
_________________
- Twój brat tam siedzi? - spytał jakiś kolega.
- A co?
- Nic. Cała podłoga we krwi...
 
 
Daria
[Usunięty]

Wysłany: 2009-01-20, 23:17   

jeszcze przemyślę...i dam jutro całość...dzięki Jorg za przeczytanie, choć...
 
 
Jorg 


Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 105
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-01-21, 09:30   

Cytat:
dzięki Jorg za przeczytanie, choć...

choć co? :)
_________________
- Twój brat tam siedzi? - spytał jakiś kolega.
- A co?
- Nic. Cała podłoga we krwi...
 
 
Daria
[Usunięty]

Wysłany: 2009-01-21, 09:57   

nie wiem czy warto
 
 
Jorg 


Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 105
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-01-21, 10:02   

Cytat:
nie wiem czy warto

Zawsze warto.
Jeżeli chodzi Ci o mój komentarz dotyczący innego układu i niepotrzebnych słów, to mogę pocytować. Warsztat to coś bardzo nieuchwytnego dla autora i czasami warto dowiedzieć się jak odbiera czytelnik. Przecież nie piszemy dla siebie.
_________________
- Twój brat tam siedzi? - spytał jakiś kolega.
- A co?
- Nic. Cała podłoga we krwi...
 
 
Daria
[Usunięty]

Wysłany: 2009-01-21, 11:27   

nie chodziło mi o Twoój komentarz, jestem bardzo przychylnie nastawiona do wszelkich wypowiedzi czytelników, którzy widzą jakieś błędy, jakich ja nie zauważyłam wcześniej. To poprawia warsztat, szlifuje język, ale czasami tak to twórca ma kiedy dopada go twórcze zwątpienie. I czekam na Twoje propozycje, co by tu zmienić:)
 
 
Jorg 


Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 105
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-01-21, 22:48   Re: Lemele

Daria napisał/a:
Postanowiła wziąć się do dzieła. Kiedy skończy kurs, będzie mogła już naprawdę zarządzać firmą i postawi ją na nogi. Ojciec wyjaśnił, że przedsiębiorstwo nie działa sprawnie jak kiedyś, że przez Mateusza straciło swoją reputację. Lemele pytała wielokrotnie, co zrobił jej najstarszy brat, ale nie usłyszała odpowiedzi. Jan natychmiast zmieniał temat.
Pewnego dnia, gdy schodziła pod schodach, usłyszała podniesione głosy, dochodzące z gabinetu ojca. Podeszła bliżej. Drzwi raptownie otworzyły się i z gabinetu wybiegł Mateusz. Z trudem rozpoznała brata.
- Zejdź mi z drogi, zniszczyłaś mi życie!- krzyknął. - Dziwko! Jesteś taka sama, jak matka! Nic dziwnego, że przez ten cały czas. ( co przez cały czas?)
Wymierzyła mu policzek.
- Dziwko!!! Ty...
- Mateuszu, przestań, proszę! Sam nawarzyłeś sobie piwa, więc musisz go wypić! Nie oskarżaj jej o coś czego nie zrobiła twoimi rękami - powiedziała.
- O tak, ona była zawsze niewinną ofiarą, jakiegoś psychopaty! Szkoda tylko, że nie został dotąd odnaleziony i złapany. A może ona podcięła wtedy hamulec?
- Gdybym ja to zrobiła, nie leżałabym w śpiączce- rzekła spokojnie. - Nie oskarżaj mnie o śmierć mamy. Kochałam ją. Nigdy bym jej nie zabiła. Swoją drogą nie miałam żadnego powodu, by to zrobić. Ona kochała mnie i była ze mną kiedy najbardziej tego potrzebowałam.
- Ha, ha, ha! (zawsze trzy razy) Nikt nigdy ciebie nie lubił Lemele. Od chwili kiedy....- Mateusz machnął ręką- Ale to już nie moja sprawa.
- Święte słowa, Mateuszu – rzekł Jan, wpatrując się w twarze dzieci.
Kiedyś miał nadzieję, że syn się zmieni, wydorośleje, chociaż miał trzydzieści pięć lat, żonę i dwójkę dzieci. Mylił się. Narkotyki, alkohol, zabawa z kobietami lekkich obyczajów sprawiły, że stał się wyzuty z ludzkich uczuć. Jan wskazał synowi na drzwi.
- A teraz wynoś się i więcej nie wracaj. Nie tylko obraziłeś Lemele, ale i moją świętej pamięci żonę. Nie waż się wracać do tego domu, dopóki nie zmądrzejesz, a wiem, że nie stanie się to zbyt prędko. Pomagałem ci już wiele razy i nie widzę rezultatów. Wyjdź i nie wracaj.
- Tato... – spojrzała na ojca badawczo.
- Nie broń go. On nie jest tego wart.
Mateusz zaklął pod nosem.
- Jesteście siebie warci.- rzekł i wybiegł z domu.
Pisk odjeżdżającego samochodu spowodował, że Lemele zadrżała.


Poprawiłem to po swojemu, co nie oznacza że tak być musi. Łatwiej było mi tak, niż cytować.
_________________
- Twój brat tam siedzi? - spytał jakiś kolega.
- A co?
- Nic. Cała podłoga we krwi...
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2009-01-27, 19:30   

Sobie poczytałam, wszystkie części :)
Moim nieskromnym zdaniem czyta się jak scenariusz do sitcom, czy telewizyjnego serialu.
Na razie nie będę oceniać, poczekam aż się rozwinie.

Ładne imię: Lemele. Cygańskie?
serdeczności
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Lemele


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo