nie zgadzam się z samotnością i brakiem towarzystwa Korien. nigdy sie nie uskarżałam, na powyższe. szuka sie takich ludzi i takiego środowiska (czyt.innych twórców), którzy nie doszukują się owej niezrozumiałej ekscentryczności, ale wręcz ja akceptuja. własciwie, to po cóz nam inni? pani z Urzedu Skarbowego, jest potrzebna, raz w roku. sklepowa częściej, sąsiadowi wystarczy się odkłonić, albo ukłonić. bliscy... o z tymi bywa problem. ale i na to, mam własną wypraktykowaną koncepcję.
Korien napisał/a:
,,Pisanie w najlepszej swojej postaci, jest życiem samotnym."
i co z tego wynika? wiele rzeczy, uprawianych w życiu, jest skazane na samotność. a tu jest nawet pewna różnica, bo na ogół jednak, nie piszemy wyłacznie, dla siebie. czyli co? szukamy innych, chętnych i oceniających. gdzie więc, ta samotność? w samym tworzeniu, ale w efekcie końcowym, bez ludzi/odbiorców, nie ma pisania.
ot, co! skończyłam
dziękuję
Korien [Usunięty]
Wysłany: 2009-02-12, 13:59
Samotność, jako pojęcie nie ma nic wspólnego z liczbą osób, jaka cię otacza, więc to, że ktoś pisze i daje do oceny innym ludziom nie jest w żaden sposób miarką jego samotności. A literaci, którzy żyją z pisania w ogóle nie muszą szukać czytelników, bo nie rozmawiają z każdym człowiekiem sięgającym w księgarni po jego książkę.
,,właściwie, to po cóż nam inni?"
Większość ludzi przejawia jednak potrzebę bliskości z drugim człowiekiem. Utrzymują kontakt z rodziną, szukają partnera na całe życie, obracają się w zakreślonym gronie znajomych i przyjaciół. - Ty się nie uskarżasz ( i ja nie mówiłem, by ktoś się uskarżał ) , ale niezasadne byłoby mierzenie wszystkich własną miarką.
Wklejam większy fragment jego oświadczenia:
,,Pisanie w najlepszej swojej postaci, jest życiem samotnym. Organizacje pisarzy łagodzą samotność pisarza, ale wątpię, czy doskonalą jego pisarstwo. Jego autorytet publiczny wzrasta, kiedy odrzuca swoją samotność, lecz jego praca niejednokrotnie na tym cierpi. Albowiem pracę swoją wykonuje sam jeden i jeśli jest dostatecznie dobrym pisarzem, musi co dzień stawać w obliczu wieczności albo jej braku. "
pątniczka
Dołączyła: 29 Sie 2008 Posty: 4966 Skąd: chata za wsią
Wysłany: 2009-02-12, 20:31
posłuchałam i ja szkoda że mi urwało w połowie audycji i nijak do końca nie mogłam , choc próbowałam raz i drugi...
Korien napisał/a:
amotność, jako pojęcie nie ma nic wspólnego z liczbą osób, jaka cię otacza,
zgadzam się z tym całkowicie,
można byc samotnym w tłumie,
kiedy nie masz duszy która cię rozumie
pozdrawiam
_________________ słowa palą, więc pali się słowa
nikt o treści popiołów nie pyta
Przyłączam się do gratulacji dla Lidki i Leszka i załączam podziękowania za tak twórcze promowanie naszego forum
Marcinie gdyby nie Ty nie byłoby tego miejsca i nie byłoby o czym mówić , a z kolei grzechem byłoby nie wykorzystać tej odrobiny przychylności i nie opowiedzieć o ludziach, którzy je tworzą. Jeśli choć odrobinę się to udało, to jestem szczęśliwa