Wysłany: 2010-03-18, 21:30 Pokuta zadana przez Marka i Ewę :)
Marek - Nie, nie - jeszcze pół godziny klęczenia na słowniku ortograficznym w kąciku bez picia i jedzenia!
Ewa -
jakie pół? dobę bym zadała na pokutę i hełm wsadziła na łeb, na 3 tygodnie
taką oto okrutna pokutę mi zadano za hełm
Dlatego muszę ją wypełnić.
to nic, że w hełmie chodzę
to nic, że klęczę na słowniku ortograficznym
to nic, że karę odbywam
ale to jak wyglądam w tym hełmie głupio m , to dopiero dla mnie kara to kiedy czas mej kary mija ??????
porządek musi być, jak jest kara trzeba ja odbyć ot co
Wysłany: 2010-03-18, 21:36 Re: Pokuta zadana przez Marka i Ewę :)
krokiemszeptu napisał/a:
... ale to jak wyglądam w tym hełmie głupio m , to dopiero dla mnie kara
Well, well - jak mówią starożytni Indianie, w tym hełmie jest Ci nie tylko do twarzy serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Jakiś taki od Sancho Pansy model onego hełma
Już daj spokój z tym klęczeniem i "chełmem"... kara minęłłłłłłłłłła wczoraj...
Marku, to hełm z tej foty narobiłam się dla Was
ale dziękuje za amnestię
dla ciekawostki.Co z kim rozmawiam pytam , jak się pisze i jak myślisz co odpowiadają ?
że "ch" - wiesz ten Chełm - miasto sugeruje...
Miałem "przygodę" z Kórnik - też miejscowość z zamkiem, gdzie odbywają sie koncerty, recitale - napisałem w Wordzie "Kórnik" a mój mądry lapek "przerobił" na Kurnik - i się wydrukowały programy i się "położyły" na stolikach.... i okazło się, że recital pianista grał w kurniku! O!Bywa!
że "ch" - wiesz ten Chełm - miasto sugeruje...
Miałem "przygodę" z Kórnik - też miejscowość z zamkiem, gdzie odbywają sie koncerty, recitale - napisałem w Wordzie "Kórnik" a mój mądry lapek "przerobił" na Kurnik - i się wydrukowały programy i się "położyły" na stolikach.... i okazło się, że recital pianista grał w kurniku! O!Bywa!
znam, mam niedaleko :)to dopiero musiałeś się zdenerwować , na nastepny recital bardzo chętnie przyjadę
Wysłany: 2010-03-18, 21:51 Re: Pokuta zadana przez Marka i Ewę :)
krokiemszeptu napisał/a:
Elżbieta napisał/a:
krokiemszeptu napisał/a:
... ale to jak wyglądam w tym hełmie głupio m , to dopiero dla mnie kara
Well, well - jak mówią starożytni Indianie, w tym hełmie jest Ci nie tylko do twarzy serdeczności
E
Elzbieto, tyle się wstydu najadłam
a do twarzy ten garnek jednak chyba nie )))
Najadłaś się? to znaczy, że warto było, bo jakże: na głodną? Wstyd niskokaloryczny poza tym.
Jaki garnek? Hełm prawdziwny! bardzo twarzowy, surowy, srebrny, pasuje do bijou I do tego ten kontrast z zielenią!
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Wysłany: 2010-03-18, 21:56 Re: Pokuta zadana przez Marka i Ewę :)
Elżbieta napisał/a:
krokiemszeptu napisał/a:
Elżbieta napisał/a:
krokiemszeptu napisał/a:
... ale to jak wyglądam w tym hełmie głupio m , to dopiero dla mnie kara
Well, well - jak mówią starożytni Indianie, w tym hełmie jest Ci nie tylko do twarzy serdeczności
E
Elzbieto, tyle się wstydu najadłam
a do twarzy ten garnek jednak chyba nie )))
Najadłaś się? to znaczy, że warto było, bo jakże: na głodną? Wstyd niskokaloryczny poza tym.
Jaki garnek? Hełm prawdziwny! bardzo twarzowy, surowy, srebrny, pasuje do bijou I do tego ten kontrast z zielenią!
serdeczności
E
kolory są toksyczno- obronno-wiosenne :)Wstyd niskokaloryczny - dobre
KLASYCZNIE W JAZZ CLUBIE „POD FILARAMI”
Kwietniowe odsłony dwie
Najpierw, 15 kwietnia w ramach Tygodnia Kultury z Bratem Albertem dwa półrecitale studentów Akademii Muzycznej w Poznaniu. W części pierwszej pianista, znany już gorzowskim melomanom z jak najlepszej strony, Grzegorz Rudny. W jego interpretacji niezwykłe dzieło literatury fortepianowej - „Obrazki z wystawy” Modesta Musorgskiego.
Ten cykl dziesięciu miniatur pod wspólnym tytułem napisał Musorgski jako muzyczną ilustrację obejrzanej wystawy obrazów olejnych, akwarel, szkiców, rysunków, projektów architektonicznych i sztuki użytkowej Wiktora Hartmanna . Malarza, architekta, projektanta – człowieka wielkich horyzontów, artysty, który w 1873 roku mając zaledwie 39 lat umarł nagle pozostawiając przyjaciół w smutku, rozgoryczeniu, żałobie… A Modest należał do najbliższych.
W lutym 1874 roku Włodzimierz Stasow –estetyk, znawca sztuki zorganizował w Petersburgu wielką wystawę prac Wiktora Hartmanna. Wielką, bo na ścianach, w gablotach przedstawiono 400 prac artysty. Modest Musorgski zobaczył wystawę i w dość krótkim czasie – to było dwadzieścia dni czerwca 1874 – skomponował miniatury, które muzycznie opowiadają, ilustrują, opisują wszystko to co zobaczył, przeżył oglądając prace przyjaciela. Wykreował je w wymiarze muzycznym.
Jeśli dokładnie słuchać kolejnych części „Obrazków”, przykładać do nich tytuły prac, to co na nich jest
- odniesie się wrażenie stopienia „modeli” i muzyki. Utwór dedykowany twórcy wystawy Włodzimierzowi Stasowowi pisał niezwykle szybko – „…dźwięki i myśli przelatują przeze mnie jak pieczone gołąbki. Połykam i połykam je aż do przesytu. Zaledwie udaje mi się przenieść wszystko z konieczną szybkością na papier”. Rękopis nutowy przeleżał 12 lat zanim doczekał pierwszego wydania. Sam kompozytor nie dożył tej chwili. Zmarł pięć lat wcześniej - w biedzie, opuszczeniu, melancholii ,chory na alkoholizm.
Oryginalna partia fortepianowa nie zdobyła rozgłosu. Dopiero znakomita instrumentacja na orkiestrę dokonana przez Maurycego Ravela umieściła „Obrazki” w panteonie dzieł światowych. Teraz grają je znakomici pianiści, wielkie orkiestry, zespoły rockowe. Nagrał je np. Emerson, Lake &Palmar czy Isao Tomita na sytezatorach.
W części drugiej wieczoru gitarzysta klasyczny – Piotr Bąk. Student drugiego roku w klasie
prof. Piotra Zaleskiego.
Zaprezentuje utwory trzech kompozytorów. Na początek cztery części Suity g-moll (BWV995)
Jana Sebastiana Bacha. W oryginale utwór ten został napisany na lutnię. Bach sam grał i uczył gry na lutni. O tym, że dobrze znał technikę gry na tym instrumencie świadczy sposób w jaki tworzył lutniowe kompozycje. Z tym, że co do tej suity są wątpliwości. Bowiem znamy ten utwór również jako „Suitę na wiolonczelę” (BWV 1011). Należy sądzić, że najpierw powstała wersja na wiolonczelę – najprościej - w partyturze na lutnię jest mało gry akordowej. Fachowcy piszą, że dzięki temu transkrypcja lutniowa jest przystępniejsza, łatwiejsza i w graniu i w odbiorze. I ja im wierzę!
Po Janowej, barokowej Suicie obrócimy się ku współczesności. Hector Villa Lobos (1887-1959) i Augustyn Barrios Mangore (1885-1944). Dwa wielkie nazwiska. I chyba nieprzypadkowo najpierw Etiuda XI Lobosa – pisze się bowiem, że ten twórca muzyki brazylijskiej „zatrudnił” do swoich kompozycji właśnie kanony muzyki Jana Sebastiana Bacha. Więc jakieś pokrewieństwo Etiudy z roku 1929 z suitą skomponowaną 200 lat wcześniej! Po Etiudzie – trzyczęściowy utwór Augustina Barriosa Mangore – gitarzysty i kompozytora paragwajskiego . La Catedral – Preludium, Andate Religioso, Allegro Solemne – świat dźwięków gitary i intymny, romantyczny Barriosa Mangore. Do zasłuchania się!
No i odsłona druga! 23 kwietnia 2010 – wieczór z gitarą i klarnetem! Kompozycje Fryderyka Chopina w wersjach oryginalnych i transkrybowanych, „przeniesionych” do rozdziału „jazz”. Na gitarze czołowy polski, jazzowy (ale nie tylko, o czym się przekonamy)wirtuoz tego instrumentu Piotr Lemański. A towarzyszył mu będzie syn Paweł. Właśnie na klarnecie. Przyznam, utworów Fryderyka na taki skład jeszcze nie słyszałem. Więc czekam z niecierpliwością na mazurki, preludia, walce… Ba, pieśni! Bowiem i „Życzenia” oraz „Laury i Filona” posłuchamy!
I na tym wieczorze zakończy się cykl „Klasycznie w Jazz Clubie „Pod Filarami”. Jeszcze będę zapowiadał w czerwcu pianistkę dr Joannę Marcinkowską w recitalu , co to z okazji Roku Chopinowskiego ale to już w Bibliotece Wojewódzkiej grany będzie.
Później będzie lato. I ja u siebie na wsi. A jesienią na trochę do Warszawy. Chociaż eliminacyjnych szranków pooglądać, posłuchać Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego . Na tyle, na ile moich funduszy a także cierpliwości goszczących mnie w Stolicy wystarczy!