POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » DZIAŁY AUTORSKIE » Utwory zebrane » Elżbieta » Bajka o pewnym pawiu
Bajka o pewnym pawiu
Autor Wiadomość
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-06-12, 06:52   Bajka o pewnym pawiu

Bajka o pewnym pawiu


No bo to było tak...

Był sobie las. W tym lesie rosło od dość dawna pewne drzewo, było piękne, ale wyrosło tuż nad skrajem przepaści. Od jakiegoś czasu właśnie z tego powodu drzewo bało się. Obawiało się, że niedługo spadnie w przepaść. Jedynym rozwiązaniem było wrastać jak najgłębiej w skałę, kurczowo przyczepić się do niej korzeniami, które plątały się i robiły się coraz grubsze.

Drzewo myślało:
- Jeśli mi się nie uda wrosnąć tu na zawsze i okaże się, że nieuchronnie zabierze mnie przepaść, to w ostatniej chwili spróbuję po prostu... odfrunąć? Cuda się zdarzają, przecież...

Skała słuchała myśli drzewa i drwiła, jak to skała. Mówiła:
- Jestem silniejsza od ciebie, nie zwyciężysz. Gdy urośniesz za duże, żeby się mnie trzymać, to spadniesz w przepaść.

Drzewo wiedziało, że skała miała rację. Było już dosyć stare, od dawna stało w tym miejscu. Nie pamiętało, dlaczego wyrosło na skale. Gdy zaczęło myśleć, że to przecież nie najlepsze miejsce dla drzewa, było już za późno na przeprowadzkę. W lesie rośnie tak wiele drzew i gdyby każde przesadzać, gdyby każde mogło tak sobie powiedzieć, że chciałoby zamieszkać w innym miejscu, to byłoby wiele zamieszania. Dlatego drzewo nie miało wyboru i rosło tam, gdzie je zasiano i traciło coraz więcej siły na walkę z twardą skałą. Miało tej siły z każdym rokiem coraz mniej. Musiało przecież rosnąć na wszystkie strony a to wymagało ogromnego wysiłku.

Któregoś dnia drzewo miało piękny sen. Drzewa usypiają często, gdy tylko w lesie jest spokój i nie ma wiatru, usypiają też ciemną nocą uspokojone gwiazdami i milczącymi ptakami.

W tym pięknym śnie do drzewa przyleciał ptak, był duży i bajecznie kolorowy, chodził wokoło pnia, wachlował drzewo swoim długim, rozłożystym, wielobarwnym ogonem. W końcu zmęczony ptak przysiadł pod drzewem, ostrożnie rozłożył wachlarz piór na korzeniach i powiedział:
- Wiem, że się boisz przepaści, ale jeśli pozwolisz mi tu zamieszkać, to kiedyś ci pomogę.

Drzewo obudziło się i rozejrzało wokoło. Nic się nie zmieniło w lesie, ale inne drzewa szumiały głośno i opowiadały o jakimś zaczarowanym ptaku.


Pewnego dnia pojawił się pod pięknym drzewem człowiek. Był najwyraźniej zagubiony. Drzewa szumiały, że przyleciał z jakiegoś miasta na mechanicznym ptaku, ale że wędrując po lesie odszedł za daleko od tego ptaka i się zgubił.

Człowiek ten - zagubiony i zmęczony - usiadł pod drzewem, żeby pozbierać myśli i nabrać sił. Siedział, myśląc o swoim życiu i o tym, że jakoś będzie musiał się znaleźć. Siedział jednak zupełnie niedługo, ponieważ zaciekawiły go korzenie drzewa. Wstał więc i przyjrzał się im uważniej. Spostrzegł, że korzenie i pień drzewa przypominały śpiącego pawia.

Zagubiony człowiek wyjął z kieszeni aparat i sfotografował korzenie i kawałek pnia, żeby je lepiej zapamiętać. Jakoś zupełnie nie zainteresowała go reszta drzewa.

Później schował aparat do kieszeni i schylił się, żeby zawiązać sznurowadło rozsupłane w czasie wędrówki po lesie, a kiedy się wyprostował zdziwił się, że drzewo znikło. Zamiast drzewa, na brzegu przepaści, stał ogromny paw o piórach, jak okruchy tęczy.

Paw powiedział do zagubionego człowieka:
- Chodź za mną, znam wszystkie drogi, wyprowadzę cię z lasu.

Człowiek poszedł za pawiem, po drodze odnalazł swojego mechanicznego ptaka. Podziękował barwnemu przewodnikowi za pomoc i zapytał go:
- Czy chcesz, żebym cię zabrał ze sobą, tam gdzie ludzie zbudują dla ciebie specjalny dom, założą park, będą cię karmić i podziwiać?
- Nie, nie chcę, nie mogę. Obiecałem, że zostanę tu na zawsze. Ja tak naprawdę jestem już drzewem. Pilnuję, żeby nie spadło w przepaść, a jeśli kiedyś braknie nam siły, po prostu odlecimy.

Powiedziawszy to paw odwrócił się od człowieka i zniknął w głębi lasu.



© Elżbieta 11.24.2008

_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » DZIAŁY AUTORSKIE » Utwory zebrane » Elżbieta » Bajka o pewnym pawiu


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo