A w jasnej-i-groszkowej sypialni chcę mieć palmy
najmniej dwie w rogach dla symetrii i przypomnień
od północy żeby dawały postrzępione światło
lustra blasku sprzyjające refleksjom
retuszujące samo-poczucie
i tylko do południa jasność mnożące.
A okna na wszystkie strony
naprzeciw rzeczywistościom
niech przechodzą w widok
-przyszłość-przeszłość-teraźniejszość-
z niewidzialnym strażnikiem kurtyny
z mechanizmem uczulonym na rumieniec
czasu kiedy niekoniecznie trzeba gasić światło.
I jedwabiu dalekowschodniego całe góry
na wieczorne szepty i szelesty
tak by tłumił ostrość zmarszczek
dłońmi znającymi się na pamięć
lecz ciągle na nowo.
A muzyka dookoła i we wszystkich szafach
jak wtopione tło o którym nie pamiętasz
improwizacja czystych dźwięków bez dyrygenta
„Już-kocham-cię-tyle-lat,
na przemian w mroku i śpiewie...” *
I koniecznie pocałunki
poduszki zawiniątka szkatułki
lawendy mięty rumianku
z utkniętymi gdzieniegdzie kwiatami
bez kolców.
I żebyśmy się nie gubili
mała klatka naszych dłoni
z koralikiem niebieskim
na codzienne szczęście.
~~~~~~~~~~~~~
* Cytat z wiersza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E