Spadam. Próbuję chwytać się wszystkiego, co popadnie, ale krawędzie tną jak diament. Prześladuje mnie dziwne uczucie powtarzanych sytuacji. Jej spojrzenia, życie przeciekające przez palce, zawroty głowy, bezradne próby złapania pionu. Dawniej wyciągałem do niej serce, dzisiaj wyciągam wnioski.
Zapada zmierzch. Biorę słodki zastrzyk nocy i wszystko wraca do normy. Przez chwilę czuję się jak w niebie. Szkoda tylko, że ktoś powyganiał anioły.
Dawniej wyciągałem do niej serce, dzisiaj wyciągam wnioski.
Bywa!
Dobry tekst. Tylko uważam, że dwa ostatnie zdania nieco odbierają. To czucie się jak w niebie... ale bez aniołów więc i to niebo nie takie "niebne".
W kwestii aniołów... Jeśli ktoś powyganiał, to można wygonić Ktosia.
Anioły wrócą, jeśli się poprosi, zadba, żeby chcciały wrócić.
Tak mi się pomyślało
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
ale bez aniołów więc i to niebo nie takie "niebne"
trafo napisał/a:
niebo bez aniołów nie jest niebem
dokładnie...
Dzięki za komentarze Pomyślę nad ostatnimi dwoma zdaniami, bo być może rzeczywiście są zbędne... a może napiszę je inaczej.
Pozdrawiam
an [Usunięty]
Wysłany: 2012-10-03, 23:52
Zgadzam się z przedmówcami, że 2 ostatnie zdania zbędne.
Marcin napisał/a:
Dawniej wyciągałem do niej serce, dzisiaj wyciągam wnioski.
Tak... Otwieramy się przed ludźmi, dajemy im siebie, a oni...
Potem ciężko wierzyć w cokolwiek.
Krótko, ale treściwie
A noc - czasem działa jak znieczulenie.
Nawet nie trzeba zapadać w sen. Wystarczy wejść w nią po ostatnią myśl.
Niekiedy w ciemności widać lepiej niż w świetle...