POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Inne formy prozatorskie » [blog] 2. Moja szafa prowadzi wprost do Xibalby
[blog] 2. Moja szafa prowadzi wprost do Xibalby
Autor Wiadomość
korien 
kamil kwidziński


Wiek: 37
Dołączył: 20 Wrz 2010
Posty: 349
Wysłany: 2010-09-23, 14:50   [blog] 2. Moja szafa prowadzi wprost do Xibalby

Trzynaście tekstów z okresu kwiecień - lipiec.



2. Moja szafa prowadzi wprost do Xibalby





Biały

Arktyka nosi na grzbietach kości ramiennych okrągłe roje piegów. Wszystko, co włada nami od momentu zamurowania kuchni, zachęca nas do bycia nieszczęśliwymi. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, nie mieliśmy dotąd pojęcia, jak wiele może zmienić w codziennym funkcjonowaniu brak dostępu do ciepłej herbaty.
Skazani jesteśmy na przecieranie nowych szlaków, odpychanie się rakami od lodospadów, podciąganie się na szyjkach czekanów. Przeczytane książki służą nam za podpałkę, a brzuchy –
za niespokojne termosy.



Arktyka (leży na dywanie ze złączonymi kolanami, skręconymi w lewą stronę tak, że łyżeczka prawego biodra wybija wysoko pod sufit, tworząc pół-prześwitującą kotarę różu)

Chyba sama jestem palcem, który z żeber spływa
w dół – ku miesięcznym spustom, w górę – jakby
mój był palec, który skręca z białych loków nudę.




Złoty

Wynurzamy się ze spienionej wody, a w nasze łydki uderza fala rozgrzanego tlenu; Afryka powoli wschodzi dziesiątkami matek, wyczekujących na plaży z dziećmi ciasno do nich przylegającymi. Wszelkie tęsknoty i nadzieje ograniczają się do nerwowego znieruchomienia i lekkiego tylko spięcia mięśni (dzieci przykładają przedramię do linii brwi, by widzieć; źrenice matek rozszerzają się w ukojeniu – życie pozbawiło ich tej sfery wrażliwości). A przecież jedyne, co mamy w łodziach, to sploty galaretowatych nerwów, obite ciasno kolorową taflą łusek.
Afryka czeka na mnie, oddalona od reszty - między udami ściska skórzany dzban wody oprószonej tkankami cytryny. W sznurowanych czerwienią źrenicach dostrzec można zarys pokoju, w którym biały pasek mięsa przylega do brązowej skóry. Jej skóra wciąż uczy się bycia noszoną.



Afryka (wersalka, na której leżymy, jest tak wąska, a ciało Afryki natomiast – tak masywne, że jej dłonie i stopy zewsząd dotykają podłogi)

Układaj mnie - pod łaciną lekarstw -
W szuflady skośnych mięśni, w ropnie,
pod sukienki twoich przyszłych zwlekań.




Rudy

Z tych zlepków linii ukośnych wiadomo mi tylko, że nogi Karoliny są krótsze od nóg Roberta. Leżą, świeżo wypakowani z pudełka, jeszcze lśniący i nabrzmiali, on: kolorowe wstążki na nadgarstkach, ona: szary papier zawinięty na udzie. Nie zdając sobie sprawy, że Robert umrze jutro, pochylam się nad nimi, zamykam oczy i wpełzam palcami w każdą wolną przestrzeń, by po chwili leżeć między nimi.
Gotyk świszczy pod sklepieniami, wpuszczając w zawiłości pościeli strużki chłodnego wiatru – otwieram oczy. Ktoś otworzył okno. Ktoś stanął na parapecie i zapewne ściągnął mięśnie: podbicia, łydek, pośladków. Potem westchnął – pokoje kurczą się tak szybko! – i nie zmieścił się w życiu.
Dociera do mnie powoli, że trzymam dłoń na jej biodrze. Dłoń znowu mam rudą. Europo.



Europa (klęczy przy parapecie, a ksiądz z sąsiedniego budynku obserwuje ją w milczeniu)

A jeśli bym tak – przypadkiem choćby – zgarnęła
kruki z moich wieżyczek, a z ich czarnych tętnic
uplotła stoliczek. Spadłabym, och, spadłabym.



Czerwiec
 
 
an
[Usunięty]

Wysłany: 2012-09-13, 03:21   

Ciekawy tekst... choć - przyznam - szalenie trudny. Przynajmniej dla mnie.

Trzecia część (Rudy) zdecydowanie najbardziej do mnie przemawia.
Ten fragment niesamowity (albo inaczej: ten najmocniej poruszył, bo niesamowitych jest więcej):
korien napisał/a:
Gotyk świszczy pod sklepieniami, wpuszczając w zawiłości pościeli strużki chłodnego wiatru – otwieram oczy. Ktoś otworzył okno. Ktoś stanął na parapecie i zapewne ściągnął mięśnie: podbicia, łydek, pośladków. Potem westchnął – pokoje kurczą się tak szybko! – i nie zmieścił się w życiu.

Tak bywa... :/


Nad całością pochylę się jeszcze o bardziej dogodnej porze. Przemyślę.
Zatem tyle na teraz...


A tak gwoli wyjaśnienia (bo i ja nie wiedziałam):
Xibalba (w wolnym przekładzie: "Miejsce strachu") - w mitologii Majów nazwa zaświatów, którymi rządzą duchy chorób i śmierci. Tradycyjnie wejście do Xibalby lokowano w jaskini leżącej nieopodal Cobán w Gwatemali. Według niektórych Kicze, będących potomkami Majów, rejon ten nadal kojarzony jest ze śmiercią. Kolejne miejsce, które bywa podawane jako wejście do zaświatów, to system jaskiń w Belize. Jeszcze innym fizycznym wejściem do Xibalby jest, według Kicze, ciemna szczelina widoczna w Drodze Mlecznej.




Jeszcze jedno: skoro trzynaście tekstów (jak zaznaczyłeś na początku), to proszę o kolejne...

Pozdrawiam, Kamilu.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Inne formy prozatorskie » [blog] 2. Moja szafa prowadzi wprost do Xibalby


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo