Na twoich tętnicach – ja – rysunek prosty,
w twoich tętnicach - ja – niepewny płyn miłosny.
Na starym leżaku – ty – zachłyśnięta latem,
na brudnych firankach – ty – wpatrzoną kiedyś twarzą.
Ty – trudy lektur Sienkiewicza,
ja – bezsenne widmo Marqueza.
Ja – twarz na skórze jabłka ryta,
ty – zamknięta w bliznach drzewa.
Przednówkiem i zamętem, i ciężką stalą wschodu,
i dłonią wychudłą w drodze do głodu,
i ręką zawziętą w odejściu, w obejściu.
To było San Francisco,
w nim jakieś ciasne bistro,
na brudnych talerzach – nie wierzę! – Ty.
To była Odessa, ja w niej już nie mieszkam,
ja tylko zachodzę, ja tylko ją mijam.