Rawki w zimę wtulone
zmęczony zaglądam do kubka
znów puste schronisko wieczorem
więc z ciszy twój portret chcę utkać
przymglony - może tak lepiej
powieki że słabe nie dojrzysz
zachód się kończy nareszcie
słońce też wzrok ma przymglony
ref. będę ci wysyłał Bieszczady na patykach
mroźne - aż przecinać będą wargi
na gwiazdkę zimnym ogniem rozgrzeją przez chwilę
w pamiętniku róg wtedy zagnij
Rawki w zimę wtulone
odpocząć chcą by za chwilę
powiercić się w śnieżnym kokonie
wybudzić ze snu połoninę
lecz czasu jeszcze potrzeba
za miesiąc na pewno lżej będzie
dziś luty po drewno chce sięgać
choć zżył się z niewiarą w nadzieję
ref.
Rawki w zimę wtulone
zniknęłaś tylko do - wrócę
powieki uchylą wieczorem
gdy chatę otworzysz kluczem
tym jedynym - zabrałaś ze sobą -
do wiosny kruszącej chleb ptakom
już śniegu plamy za drogą
a Rawki czekają bo warto
ref. jeszcze chwila i kwiecień dumny z warkocza
nitką przekory splecionym lub życzeń
zimę pożegna - za dal trochę smutna poszła
choć wie że wróci - jak zwykle