miłości, która rani
nie pozwala przytulić powiek
ni dojść rozsądkowi do głosu
tyle tylko słów, aż tyle znaczenia i obawy
an [Usunięty]
Wysłany: 2012-08-31, 00:12
To taki mój sentymentalny...
Pierwsza miłość... jakimś cudem odwzajemniona zresztą...
Ale nie byliśmy sobie pisani...
Nie umiałam Mu pomóc...
Wrażliwy chłopiec z dobrego domu, dla którego rodzice nie mieli czasu... Myśleli, że pieniądze załatwią sprawę...
Był po Monarze... a co ja wtedy wiedziałam o życiu?... o braniu tym bardziej...
Ale przez rok było pięknie, pomimo bólu, naszych ran sprzed, których nie potrafiliśmy w sobie wzajemnie uleczyć...
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
an [Usunięty]
Wysłany: 2012-09-15, 16:33
Damiano napisał/a:
Smutne...
Tak bywa...
Dziękuję za zajrzenie
Wszystkiego dobrego, Damianie.
an [Usunięty]
Wysłany: 2012-09-15, 17:06
amandalea napisał/a:
Świetna miniaturka Kasiu
zważywszy, że sprzed 11. lat... Dziękuję, Lidziu
Wtedy zaczynałam dopiero tak na poważnie, świadomie... Pisałam po kilkanaście tekstów dziennie, taki to był czas... Wszystkie były dla Niego i w dużej części Jemu darowane. A i nigdy nie zapomnę, że to On był tym, który jako pierwszy we mnie i w to moje pisanie uwierzył i pomógł mi zaistnieć...
A tak odbiegając zupełnie od tematu - zawsze mnie boli to, co się wygaduje o Rosjanach, że jacy to nie są... Pamiętam, z jakim wstydem i smutkiem On mówił o Katyniu - że nie miał pojęcia... tak, jak o wielu innych sprawach...
Jak wszędzie, tak i tam są ci "z tej" i "z tamtej" strony, mniej i bardziej prawi, choć zawsze - tylko w naszych oczach, a jakie my mamy prawo oceniać?... Lubimy przyklejać łatki, gorzej, gdy nam się je przykleja. Dla mnie ludzie wszędzie są tacy sami: mają pragnienia, swój mrok i swoje ciepło, ranią i są ranieni... Możemy różnić się kulturowo, mentalnie, ale sny mamy podobne...
Smucą mnie od x lat te same stereotypy na temat Rosjan, Niemców - w niektórych środowiskach wciąż tak powszechne... Zresztą sama boleśnie tego doświadczyłam, będąc z Nim. I to mnie też wiele nauczyło.
wojna światów [Usunięty]
Wysłany: 2017-09-02, 22:51
Do tego tekstu wciąż wracam z sentymentem. I uważam za (jako nieliczny) udany. Gdzieś tam kiedyś pomógł mi zaistnieć...
an, czyli antewasin, czyli wojna światów, czyli ja
Kiedyś taki miała nick.