Świat jest… Czasem z nami, obok, ale zbyt często drąży i zniewala. Czasem poddajemy się złudzeniu, że jesteśmy w stanie nim kierować, na dopasowaną skalę. Przecież my to niewiele, ileś tam centymetrów sześciennych, nieregularna bryła wypełniona materią.
Zmieniając miejsce na ziemi myślałam, że uda mi się i że zmienię przy tym siebie. Może to nie była uświadomiona chęć, na pewno nie od samego początku wędrówki przez obce krajobrazy, ale w którymś momencie wiedziałam: znalazłam, jestem i mój świat jest. To było wyzwolenie, jakby nagle w tłumie jednakowo ubranych dziewczynek, w granatowych spódniczkach, białych bluzkach, nylonowych podkolanówkach stanęła jedna w zielonej sukience, z innego snu, innego dnia, innej gry.
Świat był z plasteliny. Do jakiegoś momentu poddawał się lepieniu, kulaniu, wałkowaniu, przyjmował kształty w zależności od mojego widzimisię. Albo udawał, ale robił to bardzo dobrze i nie podejrzewałam, że kiedyś miękkość kolorowej masy zacznie się zmniejszać, twardnieć, aż do momentu, kiedy za żadne skarby nie będzie się poddawać palcom. I to był znak.
Jednakowo ubrane dziewczynki wróciły. Wygodnie rozsiadły się pod ścianami z elementarzami na kolanach i przez długie godziny udają, że poza alfabetem nic je nie obchodzi.
Jeszcze kilka tygodni muszę wytrzymać ich nieustanną, irytującą obecność. Kiedy od czasu do czasu bawimy się w przeciąganie liny, z mojej strony stoję sama. Jeszcze mam na tyle wytrwałości, że wygrywam. Obawa, że przyjdzie próba, w której przegram, powoli wsącza strach w myśli. Bądź co bądź, jest ich więcej.
Zmieniając miejsce na ziemi, myślałam, że jednakowo ubrane dziewczynki znikną, że zostawię je samym sobie. Będzie im do mnie za daleko i niepraktycznie śledzić moje poczynania. Nie będą miały też na to siły, zajęte intensywną lekturą elementarzy. Miałam nadzieję, że obezwładni je amnezja.
Jednak znalazły mnie. Teraz przyjdzie czekać na ostateczną próbę.
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
an [Usunięty]
Wysłany: 2012-09-30, 20:17
Dobrze się czyta
Sam pomysł, myśl, wokół, której toczy się tekst, niezwykle ciekawa. Lubię Twoje pisanie, Elu. Twój prosty język i pozorne nic-nie-dzianie-się. Bo tak naprawdę dzieje się przecież wiele - w czytelniku, w jego wnętrzu...
Elżbieta napisał/a:
Teraz przyjdzie czekać na ostateczną próbę.
Zastanawiam się nad tym czekaniem... Bo nie wierzę, że podmiot literacki - poprawniej chyba byłoby: narrator(ka) - siedzi i pokornie oczekuje owej próby. Tak więc w sobie czytam raczej:
Teraz przyjdzie sposobić się do ostatecznej walki. - czy coś w tym stylu... Bo chodzi przecież o coś, czego bohaterka by nie chciała, ale wie, że to i tak nadejdzie, że musi nadejść - więc pytanie: czy czeka, czy woli się - mimo ogarniającego ją strachu - przygotować?... Wyobrażam sobie, że jednak to drugie...
Elżbieta napisał/a:
Świat jest… Czasem z nami, obok, ale zbyt często drąży i zniewala. Czasem poddajemy się złudzeniu, że jesteśmy w stanie nim kierować, na dopasowaną skalę.
Tak , rzeczywiście tak bywa. A potem dzieje się coś, czego zupełnie nie braliśmy pod uwagę i cały porządek i wszystkie misternie budowane złudzenia rozsypują się, jak domek z kart... Myślę, że mamy wpływ na niektóre tylko rzeczy, więc możemy kierować naszym życiem, światem, w jakimś zaledwie stopniu... Ale jednak możemy! Do nas zawsze należy bowiem wybór drogi, metody walki, czy też bierności wobec zdarzeń.
Więc coś czuję (i wierzę), że bohaterka tekstu JAKOŚ sobie poradzi
Dobrze się czyta
Sam pomysł, myśl, wokół, której toczy się tekst, niezwykle ciekawa. Lubię Twoje pisanie, Elu. Twój prosty język i pozorne nic-nie-dzianie-się. Bo tak naprawdę dzieje się przecież wiele - w czytelniku, w jego wnętrzu...
Elżbieta napisał/a:
Teraz przyjdzie czekać na ostateczną próbę.
Zastanawiam się nad tym czekaniem... Bo nie wierzę, że podmiot literacki - poprawniej chyba byłoby: narrator(ka) - siedzi i pokornie oczekuje owej próby. Tak więc w sobie czytam raczej:
Teraz przyjdzie sposobić się do ostatecznej walki. - czy coś w tym stylu... Bo chodzi przecież o coś, czego bohaterka by nie chciała, ale wie, że to i tak nadejdzie, że musi nadejść - więc pytanie: czy czeka, czy woli się - mimo ogarniającego ją strachu - przygotować?... Wyobrażam sobie, że jednak to drugie...
Elżbieta napisał/a:
Świat jest… Czasem z nami, obok, ale zbyt często drąży i zniewala. Czasem poddajemy się złudzeniu, że jesteśmy w stanie nim kierować, na dopasowaną skalę.
Tak , rzeczywiście tak bywa. A potem dzieje się coś, czego zupełnie nie braliśmy pod uwagę i cały porządek i wszystkie misternie budowane złudzenia rozsypują się, jak domek z kart... Myślę, że mamy wpływ na niektóre tylko rzeczy, więc możemy kierować naszym życiem, światem, w jakimś zaledwie stopniu... Ale jednak możemy! Do nas zawsze należy bowiem wybór drogi, metody walki, czy też bierności wobec zdarzeń.
Więc coś czuję (i wierzę), że bohaterka tekstu JAKOŚ sobie poradzi
O! Dziękuję za czytanie, Katarzyno
nie przypuszczałam, że ktokolwiek tak szybciutko tu zajrzy, że w ogóle ktoś tu zajrzy.
za chwilkę odpowiem w większej rozciągłości
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Dobrze się czyta
Sam pomysł, myśl, wokół, której toczy się tekst, niezwykle ciekawa. Lubię Twoje pisanie, Elu. Twój prosty język i pozorne nic-nie-dzianie-się. Bo tak naprawdę dzieje się przecież wiele - w czytelniku, w jego wnętrzu...
Elżbieta napisał/a:
Teraz przyjdzie czekać na ostateczną próbę.
Zastanawiam się nad tym czekaniem... Bo nie wierzę, że podmiot literacki - poprawniej chyba byłoby: narrator(ka) - siedzi i pokornie oczekuje owej próby. Tak więc w sobie czytam raczej:
Teraz przyjdzie sposobić się do ostatecznej walki. - czy coś w tym stylu... Bo chodzi przecież o coś, czego bohaterka by nie chciała, ale wie, że to i tak nadejdzie, że musi nadejść - więc pytanie: czy czeka, czy woli się - mimo ogarniającego ją strachu - przygotować?... Wyobrażam sobie, że jednak to drugie...
Elżbieta napisał/a:
Świat jest… Czasem z nami, obok, ale zbyt często drąży i zniewala. Czasem poddajemy się złudzeniu, że jesteśmy w stanie nim kierować, na dopasowaną skalę.
Tak , rzeczywiście tak bywa. A potem dzieje się coś, czego zupełnie nie braliśmy pod uwagę i cały porządek i wszystkie misternie budowane złudzenia rozsypują się, jak domek z kart... Myślę, że mamy wpływ na niektóre tylko rzeczy, więc możemy kierować naszym życiem, światem, w jakimś zaledwie stopniu... Ale jednak możemy! Do nas zawsze należy bowiem wybór drogi, metody walki, czy też bierności wobec zdarzeń.
Więc coś czuję (i wierzę), że bohaterka tekstu JAKOŚ sobie poradzi
Jeszcze raz dziękuję za czytanie, Katarzyno, za miłe słowa - wiem, że się powtarzam, że komuś może się wydawać, że słodzę, ale mnie naprawdę zawsze cieszy, jeśli słyszę: lubię.
Bohaterka-narratorka rzadko mówi o tym, co jest esencją utworu. Tutaj też nie mówi o tym wprost. Nie mówi, lub raczej: nie mówiła, czas przeszły jest tu stosowniejszy, ponieważ postanowiła, że jednak nie będzie milczeć.
Strach, lub jego siostra Obawa, nie mogą wygrać, nie powinni i to odnosi się do najrozmaitszych aspektów życia.
Mamy wpływ na nasze życie, to prawda i że w ograniczonym stopniu to również prawda. Jednak wierz mi, że są sytuacje, w których wobec tłumu jednakowo ubranych dziewczynek żaden bunt, czy walka nie przyniesie pozytywnego rezultatu. Można przede wszystkim czekać.
I masz rację, że bohaterka będzie próbować walki, mimo że zdaje sobie sprawę, że wiele wskazuje na to, że przegra z dziewczynkami. Zastanawia się, czy opór cokolwiek zmieni, czy ma sens.
Rozumiem, że zamiast odsunięcia woalki (choćby ciut-ciut) odpowiedzią jeszcze bardziej kamufluję sedno, ale ono może odnosić się do wielu lęków, strachów, nieubłaganie wygrywającego z nami fatum.
Ważne jest przede wszystkim, że bohaterka-narratorka ujawniła istnienie jednakowo ubranych dziewczynek.
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
an [Usunięty]
Wysłany: 2012-10-02, 23:28
Elżbieta napisał/a:
nie przypuszczałam, że ktokolwiek tak szybciutko tu zajrzy, że w ogóle ktoś tu zajrzy.
No właśnie
Coraz mniej mam wolnego czasu, ale w miarę możliwości... postaram się zostawić ślad w prozie...