ten rodzaj uprawianej przez Ciebie grządki przynosi najpiękniejsze plony.
dzięki.
Lubię operować kontrastami.
Zarzucono mi na jakims tam forum, ze temat jest przebrzmiały, ze dzis nie przywiązuje się wagi do roznic swiatopoglądowych. Duzo w tym pewnie racji.
Myslę jednak ze nasza mentalność troszkę skłania do pryncypialnych dyskusji, co widac nie tylko w telewizji, ale i w biesiadch towarzyskich.
Lubimy sie chyba spierac o "pryncypia" i tu jakos to pokazalem.
Jest na te roznice sposob:
Przetwory owocowo warzywne o wysokim stopniu przetworzenia
Jakby temat na kolejny wiersz
Dzięki za taką opinię.
Operowałem kontrastami.
Były czasy, że pisano i mówiono o tej kontrontacji ideologicznej sporo.
Jeszcze na studiach spotkałem się z opinią, że gdyby konflikt między państwem a kosiołem (chodzi oczywiście o PRL) sprowadzał się tylko do różnic na temat istnienia lub nieistnienia Boga, to ani państwu ani kosciołowi by to nie przeszkadzało.
Ja w moim dialogu doprowadziłem do swoistego konsensusu przy pomocy "przetworów owocowo warzywnych" (no powiedzmy).
Czasem jednak wydaje mi się, ze ten wiersz nie posiada mocnej wyrazistej puenty.
Nie chciałem jednak kończyć tego dialogu na brutalnej konfrontacji czy rzucaniu meblami.
Uważam, że ludzie myślący inaczej mogą zgodnie funkcjonować i nawet przyjaźnić się. Nie chciałem w tym wierszu pisać czego innego.
Zresztą rozpocząłem ten dialog nietypowo. Od obopólnej woli dialogu, która w rzeczywistości - co tu dużo gadać - bywała raczej rzadkością.
jak więc miałem zakończyć?
Może ktoś ma jakiś pomysł?