Wetlina się tli o zachodzie
litościwa rosa ją studzi
anioł z diabłem popija na dzierganej makatce
za legendy - tak pragną je zbudzić
smolarzy zaprosić do stołu
by sił mieli choć trochę
wspomnienia jeszcze pożyją
gdy retorty nie zgasną wieczorem
ref. Bieszczadów w Bieszczadach wciąż szukam
wiem są jeszcze u Zdzicha w Wetlinie
w Cisnej próżno ich latem szukać
jesienią może gdy słońce
w liściach zakwitnie
na dobranoc piwo dwa czwarte
chwiejny krok niejedno ma imię
może zagra Samolot Beatę - wciąż czeka
na fregatę co w morze wypłynie
buty odda Prawdziwek turystce
co w baletkach się pcha Wetlińską
i Agatka uśmiechnie się złoto -
że guzik warte to wszystko
ref.
z Bogdanem partyjka w warcaby
przyjdzie przegrać jak zwykle cóż - życie
i tak będzie prima ukradkiem je schowasz
by z Zygmuntem zapalić o świcie
Szubiego od dawna już nie ma
altana zarosła pokrzywą
tak ich mało zostało - dzień ziewa
już pewnie trzeba zamilknąć
Bieszczady, to Bieszczady Teraz na razie Bieszczadami pachnie mi w wazonie dziki bez z dwiema gałązkami jaśminu, które przedwczoraj całe były w pączkach Ja naprawdę potrafię pobudzać krzewy do kwitnienia
_________________ befana, która jak niezapominajkowa wróżka lubi spełniać marzenia