Czy kiedyś, kiedykolwiek w przyszłości, albo z tej drugiej strony, czy zastanawiałaś się nad deszczem, płynnym złodziejem obłoków?
Czy próbowałaś wymijać krople, żeby nie poplamiły kretonowej sukienki z głębokimi kieszeniami na szkiełka, sreberka, kamyki? Na palcach, po płytach chodnika, uważając by nie połknął cię smok w kratkę linii.
Czy kiedyś szłaś wężykiem, pod biało-żółtymi markizami, odsuwając sznurki nanizanych perełek kropel, żeby nie zmoczyły nakrochmalonej kokardy do przewiązania chudej talii.
- Ty jesteś ciupła, ciociu, jesteś ciuplutka. Chcesz, jutro ci dam ponosić moją sukienkę.
Czy wtedy wbiegłaś w zielone ostre trawy, babki i poplątaną koniczynę, w krople odbijające szare domy i niebo blisko północy, o kolorze geograficznej wysokości. Krople tłoczące obraz w dół, w podściółkę i zdeptane trawniki, rozlewiska portretów w kałużach, bliźniacze krajobrazy, pejzaże drążące wodne słoje, odbitki światła i płynności chwili bez dna kręgi.
Czy wtedy szłaś wzdłuż drogi, za kometą kurzu, włóczykijem śledzącym czerwony autobus, po żwirze pobocza przetykanym chabrami i odsuwającymi się od jezdni plamkami maków o zapachu odurzonego słońca.
- Mak-dusi, mak-dusi – powtarzała mama historyjkę o dobrze nieznanej dziewczynce, Magdzie.
I śmialiśmy się niepewnie z braku dźwięcznej spółgłoski.
- Widzieliśmy przez dziurkę od klucza, jak latały po kuchni garnki i miski – opowiadała mama.
I widzieliśmy klucz i dziurkę i kuchnię i zadziwienie i zatrzymywał nasze spojrzenia ten wymyślony strach.
Czy wtedy na obrzmiałe kłosy zaczęły spadać kuliste lusterka, powiększające szkiełka topiące złoty pył na dojrzewających ziarnach. Wstrzymywały lot motyli i trzmieli, ważek, natrętnych much i bąków, mrożąc brzmienie na wieczność pamiętania.
Deszcze lata przychodzą jak kaprysy dojrzewających panien, falbanami fal zataczają widnokręgi i odchodzą do nieba w woalkach w pogoni za słońcem.
Deszcze bełtają wiatraczki w kolorze indygo.
Czy próbowałaś kiedyś zatrzymać dziewczynkę w kretonowej sukience? Spojrzeć jej w oczy, wilgotne. Zapytać dlaczego?
- Wiesz, córeczko, najlepiej jak pójdziemy razem. Nie będziemy musiały się martwić.
Czy deszcze w kolorze indygo mącą skrzydła sennego wiatraczka? Czy są tam dokąd sączą nas krople?
elżbieta 22 VII 2013
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Elżbieto
Twoje słowa to zawsze arsenał wzruszeń i emocji
wewnętrznym głosem serca jak echem przemawiasz do Czytelnika
dobrze wiesz, że baaardzo lubię Ciebie czytać
Dziękuję, Lidio za 'padamka' i za słowa.
Bardzo ciepło pozdrawiam.
serdecznie
e
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
tyle pytań- i brak odpowiedzi- w każdej z nas wciąż mieszka mała dziewczynka co boi się zmoczyć sukienkę- tekstem powędrowałam i do mojej kretonowej sukienki, którą tak bardzo lubiłam, nie pamiętam- ona miała swoją nazwę- to była letnia z falbankami na dole i przy szyi- modna w końcu lat sześćdziesiątych- byłam wtedy dziewczynką z Twojej opowieści
_________________ Istnieje wiele hałasów, ale tylko jedna cisza.
tyle pytań- i brak odpowiedzi- w każdej z nas wciąż mieszka mała dziewczynka co boi się zmoczyć sukienkę- tekstem powędrowałam i do mojej kretonowej sukienki, którą tak bardzo lubiłam, nie pamiętam- ona miała swoją nazwę- to była letnia z falbankami na dole i przy szyi- modna w końcu lat sześćdziesiątych- byłam wtedy dziewczynką z Twojej opowieści
Czasami wydaje mi się, że to właśnie po to jesteśmy na ziemi: by zadawać pytania. Zadawać bez gwarancji na odpowiedzi. Może dopiero w ostatniej chwili je poznamy, ale będzie za późno, za mało siły, by przekazać wiedzę...
Sukienki kretonowe z falbanami, kokardami, często krochmalone, żeby wyglądały jak krynoliny...
Pewnie biegałyśmy w tych sukienkach gdzieś niedaleko siebie nad Przemszami.
Dziękuję za przystanek, Bożeno serdecznie
e
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
an [Usunięty]
Wysłany: 2013-08-10, 15:55
Przeczytałam... więcej we mnie niepokoju niż wspomnień...
Nie przypominam sobie, bym miała taką sukienkę... inne czasy
Pytania? Więcej pewnie tych bez odpowiedzi. Lub takich, na które sami próbujemy sobie odpowiedzieć. - A przecież to wszystko bez znaczenia.
el ostatnio wspomniała o Pedro Calderón de la Barce. Tak...
Czym jest życie? Szaleństwem?
Czym życie? Iluzji tłem,
Snem cieniów, nicości dnem.
Cóż szczęście dać może nietrwałe,
Skoro snem życie jest całe
I nawet sny tylko snem!
I wiatraczki indygo, i kretonowe sukienki z falbankami, i wszystko wokół, WSZYSTKO...
Ot, tak mi się nostalgicznie pomyślało.
Jakoś tak płynę w bolesną świadomość...
Przeczytałam... więcej we mnie niepokoju niż wspomnień...
Nie przypominam sobie, bym miała taką sukienkę... inne czasy
Pytania? Więcej pewnie tych bez odpowiedzi. Lub takich, na które sami próbujemy sobie odpowiedzieć. - A przecież to wszystko bez znaczenia.
el ostatnio wspomniała o Pedro Calderón de la Barce. Tak...
Czym jest życie? Szaleństwem?
Czym życie? Iluzji tłem,
Snem cieniów, nicości dnem.
Cóż szczęście dać może nietrwałe,
Skoro snem życie jest całe
I nawet sny tylko snem!
I wiatraczki indygo, i kretonowe sukienki z falbankami, i wszystko wokół, WSZYSTKO...
Ot, tak mi się nostalgicznie pomyślało.
Jakoś tak płynę w bolesną świadomość...
Ech, Katarzyno co się wypisałaś dziękuję za czytanie, za refleksje.
Zmienia się świat, my, tylko wiatraczki te same.
jeśli tu zaglądasz - pozdrawiam ciepło
Elżbieta
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E