gdzie te dzieciaki, co rozpieprzały mury bloków. piłka latała od rana do wieczora
zakazy, łamane jak patyki na ognisko. trzeźwe noce, śmiechy. bez powodu - dłoń w dłoni, bo wszystko wydawało się proste, jedyne. spocone podkoszulki, rozwieszane na zardzewiałych grzejnikach. pierwszy dzień zimy, śnieg. koniec sezonu ,co drugiemu chłopcu leciały łzy. teraz długi czas wypatrywania wiosny, zielonej trawy. tak doskonałej jak ta w zeszłym roku.
gdzie te kobiety, pachnące sobą, a nie flakonem perfum. o naturalnym kolorze włosów, bez farbowania i podrabiania innych. z polsko brzmiącym imieniem a nie nickiem, którym posługują się w sieci. bez pstrykanych z jednego metra fotek, dzióbków i wykręcanych póz. trzymających ręce przy dupie, język za zębami. nie pocieszających kumpli, za pomocą ciała. mówiących o czymś więcej niż ubrania, przystojny sąsiad. bo mąż znudził się i trzeba zapomnieć. przekonać siebie i wszystkich dookoła o wartości. kobiety, która pod naręczem lajków twardo stąpa po ziemi a nie udaje księżniczkę jednej nocy.
gdzie ci faceci, co przez ułamek sekundy potrafiliby pomyśleć o miłości, fizycznie prości. nie mówiący o sobie z ciężkim oddechem. którzy przy zwykłym kaszlu nie każą palić świeczki, żegnać wieńcem kwiatów. na zawsze, trzymający się kobiety której przysięgali. wiedzący co znaczą słowa a nie tylko siła. faceci a nie narcystyczne świnie, gwiżdżące na byle jakie kurwy. dla których zbite lustro to żaden powód, by być szczęśliwym.
Damiano, nie wiem jak, ale wcięło mój komentarz.
powiem tak, podoba mi się temat, ale chyba nieco spokojniej pisząc zyskałbyś lepszy efekt. no i trochę więcej ubranek wrzuć, niech mu nieco przybędzie. niekoniecznie każdą cząstkę, od 'gdzie ci...',
wiesz. zainspirowałeś mnie, trochę z pomysłu pożyczam,
pozdrawiam, witek
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk