Wysłany: 2008-06-17, 23:00 mówią że miejscowy głupek już nie chce być poetą
cóż na to poradzi
że dojrzał w sobie pigwą
pomarszczoną chłodem
z oddechem wariata
do wczoraj pędził za cieniem
i nie słuchał tłumaczeń -
to tylko klatka czterech ulic
gdziekolwiek nie spojrzysz
czterech ulic obłędu
nad ranem nie będzie mniej
przecież noc nie zrodzi spokoju
najwyżej pazurem zatnie wers
a z nieba dla wszystkich
jemu tylko sypnie błękitem
lub okruchem rozsądku
na obdartej ławce w ryneczku
miejscowy głupek zwany poetą
modli się do królowej odmieńców
już nie mogę myśleć wierszami
słowo mnie okalecza
jak głęboko wbita drwina
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty