Wysłany: 2008-06-17, 23:03 zostawiam ci słowa na stole
tak brzydko mój miły marszczyłeś czoło
gdy mówiłam że pójdę daleko od teraz
niecierpliwie machałeś uśpionym pędzlem
nad niedokończonym obrazem madonny
wbrew prognozom pogody nadal nie pada
ale sny już z lekka zaciągają nocną wilgocią
zmęczyły się pływaniem w kopułach oczu
kleceniem wierszy o czwartej nad ranem
od dzisiaj mam blond włosy i nagłą odwagę
ale za cholerę nie pojadę do złotawej juraty
nie będę z wdziękiem zbierać muszelek i łez
ani przesypywać piasku na pustawej plaży
ręce tylko wyciągnę wysoko do nieba
a pisanie wierszy zostawię poetom
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty