Myśl i przebłysk, jedna chwila, może dwie, a może trzy,
to ona Ci wystarczyła do początku ja i ...Ty?
Niepewności, cisza, wiatr,
radość, szept zagłusza świat,
"Clocks" i struny, świeczka, lampka,
obietnica, oddech, blask.
I znów czerwień, błękit, złoto,
dotyk, las o zmroku, zima,
jesień, pociąg, droga, rower, słońce, łzy, to wszystko gdzieś
Zapodziało się niewinnie jak chustka żeglarska w czwartek, by pośrodku marzeń jezior zapomnieć o sensie gwiazd
Tak jak zieleń naszych oczu i subtelna róż policzków,
przy herbacie z cynamonem, pomarańczą oraz miodem
Lecz wciąż słowa pozostały, zawieszone w zimnej próżni, ogrzej proszę to, co w listach, odeszły "następne razy"
Czas ucieka po minucie, czas, którego nie liczyłeś, siłą szukasz, czy oddajesz to, co już straciłeś?
Powiesiłam dziś tęsknotę, wciąż nie zacisnęłam sznura, nie chcę uciec, przyjdź i pomóż, odważ się, przypomnij, że
Znów chcę dotknąć na mej szyi to cenne półtora serca, tak bijące w rytm synkopy, piękna definicja szczęścia.
Witaj. Zazwyczaj jesteśmy przychylnie nastawieni do poetyckich początków. Spoglądamy na nie z łezką w oku, bo sami popełnialiśmy podobne. Ty jednak chcesz opinii. Trudno mi ją wyrazić, bo nie wiem na ile jesteś chłonna przyjąć merytoryczną krytykę.
Zacznijmy więc od ogólnych spraw. W wierszu kuleje rytmika. Utrudnia to czytanie i przyswajanie sobie treści. Takie rytmiczne demolki, powodują, że zamiast interpretować wiersz, czytelnik łamie sobie na nim język. Kolejną sprawą są liczne wyliczanki, a także rymy, które miast dodać blasku, żyją swoim życiem, mało związanym z treścią. Zamiast skróconej formy "mej" ładniej brzmi pełna: "mojej". Tyle na początek. Jeśli zechcesz porozmawiać o poetyce, to chętnie rozwinę niektóre tematy. Leszek