"Strona niedostępna" A przecież mogłaby być recenzja...
_________________ befana, która jak niezapominajkowa wróżka lubi spełniać marzenia
wojna światów [Usunięty]
Wysłany: 2015-03-31, 21:22
Otworzyłam bez problemu, więc nie wiem, czemu u Ciebie nie działa, befano.
Owszem, recenzja Agnieszki Brytan.
Może po prostu spróbuj przez stronę główną Się Myśli i tam wpisz nazwisko Marka
Wiem, że ostatnio portal miał problemy techniczne, może stąd niedostępność...
http://www.siemysli.info.ke/
A to prosze bardzo, wklejam co bys się nie trudziła i nie denerwowała:
ważnie wobec świata i siebie
Gorzowski twórca, Zygmunt Marek Piechocki, nie pożegnał się z czytelnikami swym ostatnim, pięknie i profesjonalnie wydanym zbiorem wierszy „Czerpanie z pustki”. Tomik „Preteksty” wydobywa z szuflady autora utwory, które powstały jakby w odpowiedzi na myśli, zawarte w wierszach innych twórców. Nie jest to nawet do końca próba dialogu, lecz chęć poszybowania za swym intymnym światem refleksji, ujęcia go i zatrzymania dla siebie (?), innych (?). Wewnętrzne pejzaże są tu otwierane poprzez inspiracje i – co znaczące – inspiracje, płynące z twórczości poetów, niekoniecznie związanych z tzw. głównym nurtem. Autorów bliskich Z. M. Piechockiemu osobiście lub myślowo. I tak możemy powędrować śladem roztrząsań twórcy znad Warty, który rozważa choćby słowa Jana Stanisława Kiczora, pochodzące z wiersza Terra, ubi leones z tomu „Sny i przebudzenia”:
Mijają mnie galerie woskowych półtwarzy
Uśmiechniętych retuszem firmowej dobroci.
Strofy są tu pretekstem do rozważań o współczesnym świecie, gdzie przecież „w wymarmurowanych przestrzeniach” tak trudno zachować człowieczeństwo.
Pierwsze dwa wersy wiem z tomu „Motyw pocztówki” Witolda Kiejrysa:
nie potrzebujesz formularzy
dla potwierdzenia siebie
są zaś asumptem do autorefleksji na temat własnego miejsca w świecie.
Mamy zatem w tomiku do czynienia tak z myślami na temat własnej kondycji autora, jego rozterek, wątpliwości, pytań, ale i na temat świata, w którym przyszło twórcy żyć i wypełniać swój los czy „negocjować duchową równowagę”. Czasami będzie to powrót do czasów minionych:
Teraz wracam do dzieciństwa,
nieśmiałości.
Oniemiały hałasem uciekam.
Nie, nie w siebie.
Do siebie
I w strony bardziej niezamieszkałe.
Innym razem do „mistyczności chwili” czy „życia w zgięciu kartki”, albo po prostu ciszy czy własnego wnętrza, gdzie i „muzyka Chopina czy obrazy Schielego”, ale i myśli samobójcy, który rozważa „skok z siedemnastego piętra”. Tym bardziej, jeśli autor odbiera „chłód świata olbrzymów wrogich ludziom i bogom”, a swe sprawy chętniej woli powierzyć wystruganemu przez siebie z lipowego drewna świątkowi, niźli pani z TV czy lekarzowi, co to nie ma czasu go wysłuchać. Autor ze swą wrażliwością próbuje poprzez twórczość odnaleźć harmonię tak swego wewnętrznego świata, jak i ułożyć się ze współczesnością, która – zwłaszcza w jej ogólnej, utrwalanej medialnie tendencji – staje się coraz bardziej sztuczna, mechaniczna, a niekiedy wręcz nieludzka. Zwłaszcza dla osób obdarzonych uważnym, krytycznym spojrzeniem.
Piechocki Z. M., Preteksty, Wyd. Sonar, Gorzów Wlkp., 2014
Agnieszka Brytan
Jeszcze raz spróbowałam: pojawiło się Całość tam przeczytałam w specyficznym kontekście entourage'u Cóż
O ile można recenzować recenzję Jest to - zdaniem befaniji - takie delikatne klepanie po ciemieniu , czyli: standart.
W swoim czasie należało się Marku zwrócić do befaniji, która nawet by Twoje teksty użyła do jednego ze swych artykułów, recenzję natomiast zamieściła na bardzo opiniotwórczej "pp".
Trudno Jeśli nie zależy Ci na ogólnopolskiej promocji Twoja już, nie befaniji - sprawa.
Bo akurat nasz Wspólny Znajomy X Jerzy zawsze - przy całym swoim zabieganiu, umęczeniu, obolałych nastrojach - o mnie myśli A tylu ma przecież innych, o wiele znaczniejszych od befaniji, sprawdzonych przyjaciół
Serdecznie oraz świątecznie
_________________ befana, która jak niezapominajkowa wróżka lubi spełniać marzenia
Nooo, tak!
to nie była recenzja ani wyproszona ani zlecona. Po prostu ktoś dostał tomik, ktoś inny też przeczytał...
Rzeczywiście masz rację:
befana di campi napisał/a:
takie delikatne klepanie po ciemieniu
A co do "zależenia". Więc nie zależy mi.
Tomik, który teraz się składa o tytule "Ad libitum"- tylko 14 kartek - będzie wydrukowany tylko w 50 egz. - dla najbliższych znajomych. Trzy z zawartych w tym zestawie tekstów jest w PS. Pozostałe też są o konkretnych utowrach m uzycznych.
Owszem, są w pewnym sensie hermetyczne i do niektórych trzeba by było jakieś wyjaśnienia.
Ale nie. Każdy może się postarać i dowiedzieć.
No i tyle.
Marku, pamiętaj, befana nigdy nikogo o nic - dla siebie - nie prosi
A jaka befana potrafi być to przeczytaj w "Bajkach" jej tekst o Wróżce.
Jak napisał mi [gdzie indziej] jeden z Komentatorów wspomnianego wiersza: "ogromną jest samotność kobiet o bogatym wnętrzu, które bezinteresownie pragną się rozdać, lecz inni nie potrafią tego docenić..."
Miałeś parę przykładów mojej - wobec Ciebie - tej bezinteresownej życzliwości.
O nic się nie dopominam, do niczego nie chcę wracać, bardzo serdecznie pozdrawiam
_________________ befana, która jak niezapominajkowa wróżka lubi spełniać marzenia