Wysłany: 2015-03-11, 19:58 urywek/klatka/po klatce/ ty i ja/ nikt więcej/
nie poezja mi potrzebna lecz ty
___________
Luiza - biegała za mną w dół rzeki. Lubiła zapamiętywać drogę. Wracać. Od wchodu do zachodu, łączyły nas stany przejściowe. Rozpinała bluzkę i patrzyła jak przekształca się słońce, jak podatny jej w pełni, odpływam w nieznane.
Ja - Marnowałem czas na ten tekst, a przecież słowa są tylko odruchem. Odruchem wnętrza, które z sekundy na sekundę ulega zmianie. I pewnie nie zdążę, uciekniesz mi i na całe nieszczęście tego świata, będę szukać cię w uliczkach gdzie mnóstwo jest innych ludzi.
Wiesz, czasami sobie myślę, że trzeba pokochać to życie na zachodzie(Scheiße, Scheiße) Bo przecież nie mam do czego wracać. I myślę sobie, że mógłbym zaśpiewać dla ciebie jakąś piękną serenadę. Do tej pory nikt nie śpiewał dla ciebie, nikt nie pisał takich tekstów. Ale nie traktuj mnie poważnie, nie mów że jestem poetą albo innym wariatem. Tak naprawdę to nie potrafię śpiewać, ściska mnie w gardle i nie potrafię wydobyć z siebie choćby dźwięku.
Pamiętaj, marnuję czas i nie wierzę w sny. Tak ściśle mówiąc, wszystko co dobre jest we mnie, bardzo daleko. Poza jakąkolwiek kontrolą.
Wiesz, czasami sobie myślę, że trzeba pokochać to życie na zachodzie(Scheiße, Scheiße) Bo przecież nie mam do czego wracać. - wiesz Damianie dokładnie tak mam
trochę inny kierunek obrałam i choć to ciągle Polska moja mała ojczyzna daleka jak Ameryka
takie Scheiße często ciśnie się na usta
pozdrawiam
_________________ Budowałem na piasku
I zawaliło się.
Budowałem na skale
I zawaliło się.
Teraz budując zacznę
Od dymu z komina.