POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » Teoria chaosu
Teoria chaosu
Autor Wiadomość
kiel13 
kiel13


Wiek: 62
Dołączył: 06 Mar 2015
Posty: 307
Skąd: Kielce
Wysłany: 2015-03-16, 19:21   Teoria chaosu

Leżał przed nim wiersz. Nie taki ekranowo – ulotny, którego może zabić byle skok napięcia czy fałszywy impuls w komputerze, ale namacalny, na kartce papieru. Można go dotknąć, powąchać, przytulić policzek do śliskiej powierzchni i wdychać. Albo spopielić w ogniu wydarzeń i czasu lub zamknąć w koszu, zmiętego w kulkę przez zbyt dokładną sprzątaczkę. To był wiersz Michała. Specjalnie napisany przez kobietę, którą kochał. Wersy wrzały emocjami, bólem, miłością. I rezygnacją niemożności. Takie rzeczy czyta się naprzemiennie. Góra – dół, w huśtawce nastrojów i tęsknot. Trwała zagrożona ciąża kochania niedotykalnego.
Po arteriach tętnic i żył krążył chemiczny neutralizator w kapsułkach, którymi go faszerowano. Poprzez naczynia włosowate, środek docierał do każdej komórki ciała, rozbrajając, tkwiące w nich mikroładunki, gotowe do eksplozji. Tykające bomby mogły wybuchnąć w każdej chwili i wynieść do niej siłą jądrowego odrzutu. Właśnie tego nie wolno było zrobić. Właśnie dlatego potulnie łykał tę truciznę, która miała za zadanie ją zabić. Czyli jego też. Zostawić pustą skorupę niespełnienia, która będzie chodziła, mówiła, ale już nic nie będzie czuła. I nawet może wyglądać tak samo, jak przed jej istnieniem.
W oknach kraty, a za nimi potulny pan mrok. Przylepiający się do niewielkich wspomnień i malutkich marzeń. Głaszczący ciemną ręką, ból, i podający ze zrozumieniem w oczach, napar z melisy i ukojenia. Jednak strasznie boli, panie mroczny doktorze.
Warknęły werble szpitalnej codzienności.
Przyszli we trzech. Przysiedli na łóżku, gniotąc swoje nakrochmalone kitle. Konsylium. Zadają pytania, na które nie ma odpowiedzi. Do dupy z takimi lekarzami! Kolejne medyczne terminy, nazwy nowych leków, ustalanie przebiegu terapii. Poszli. Na korytarzu słyszał rosnący gwar, takich jak on, pacjentów. Chorych na miłość.
Zamknął oczy i położył dłoń na kartce.
Palce prześlizgnęły się pomiędzy literami. Po chwili znalazł się cały w mlecznej przestrzeni, zawieszony bez ciążenia. Gdzieś wysoko w górze kłębiły się światy. Mieszające się w pozornym bezładzie, galaktyki, czarne dziury, czerwone karły i białe olbrzymy. Węzły newtonowskich i einsteinowskich równań spajały ten chaos. Czasoprzestrzeń czujnym okiem śledziła grę, nie dopuszczając do odstępstw od odwiecznych zasad. Ona tam jest. Wiedział, czuł to. Uwięziona między wymiarami, makrokosmosem i liniami przeznaczenia, pewnie woła bezgłośnie jego imię. Otwiera z wysiłkiem usta i nic. Ale on słyszy. Trzeba wejść i ratować.
Wirujące bezładnie, litery wiersza zaczęły układać się pod nogami w schody prowadzące na górę. Zaczął wspinaczkę. Co chwila przystawał, opierając dłonie o uda i ciężko dysząc. Cholerne papierosy! Ale zbliżał się powoli do szaleństwa wirujących zjawisk. Jeszcze tylko parę stopni...
Trzasnęły o ścianę otwierane drzwi. Zadzwoniła źle zamocowana szyba. Śliczna była ta pielęgniarka w króciutkim fartuszku, który w bardzo niewielkim stopniu przesłaniał kształtne uda. Uśmiech też miała czarujący.
- Panie Michale. Czas na leki. Mamy trochę nowych, przepisanych dziś przez lekarzy. Jak minął dzień?
Otwarte na oścież skrzydło okienne uderzyło z hukiem o framugę. Po chwili otworzyło się znowu. Zafalowały rzęsy firanek. Przeciąg. Zabrał podstępnie kartkę, która zawirowała wściekle za oknem.
_________________
udaje, że myśli...
 
 
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2015-03-21, 22:35   

kiel13 napisał/a:
Leżał przed nim wiersz. Nie taki ekranowo – ulotny, którego może zabić byle skok napięcia czy fałszywy impuls w komputerze, ale namacalny, na kartce papieru. Można go dotknąć, powąchać, przytulić policzek do śliskiej powierzchni i wdychać. Albo spopielić w ogniu wydarzeń i czasu lub zamknąć w koszu, zmiętego w kulkę przez zbyt dokładną sprzątaczkę.
Wydaje mi się, że poprawna forma to "który" i "zmięty"...


kiel13 napisał/a:
Palce prześlizgnęły się pomiędzy literami. Po chwili znalazł się cały w mlecznej przestrzeni, zawieszony bez ciążenia. Gdzieś wysoko w górze kłębiły się światy. Mieszające się w pozornym bezładzie, galaktyki, czarne dziury, czerwone karły i białe olbrzymy. Węzły newtonowskich i einsteinowskich równań spajały ten chaos. Czasoprzestrzeń czujnym okiem śledziła grę, nie dopuszczając do odstępstw od odwiecznych zasad. Ona tam jest. Wiedział, czuł to. Uwięziona między wymiarami, makrokosmosem i liniami przeznaczenia, pewnie woła bezgłośnie jego imię. Otwiera z wysiłkiem usta i nic. Ale on słyszy. Trzeba wejść i ratować.
Wirujące bezładnie, litery wiersza zaczęły układać się pod nogami w schody prowadzące na górę. Zaczął wspinaczkę.
A to bardzo ciekawy i działający na wyobraźnię fragment. Przekonujący opis szaleństwa :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » Teoria chaosu


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo