Zmiana czasu. Czyli zwyczajne obserwacje człowieka.
Pamiętam jak w niedzielę rodzice ubierali pociechy w najładniejsze stroje z szafy. Dziewczynki w zdobionych haftem sukienkach zgrabnie stawiały kroki. Duma dla matek, duma dla ojców. Synowi, buntują się i myślą że wszystko kręci się wokół nich, są pępkiem świata, rodziny. Miasto widzi ich naburmuszone twarze, słyszy ciężki oddech. Mężczyźni z reguły są oporni albo raczej ostrożni. Do pewnych sprawach muszą dojrzeć sami, powoli, dokładniej. Pamiętam całe rodziny, wychodziły z bloków i zmierzały do Kościoła. Taki tam rytuał, bo Pismo Święte nakazuje dzień święty święcić. Ludzie nie lubią nakazów. Dzieci zaś najbardziej. Nie znam Boga, czasami zdarzyło mi się z nim jednak porozmawiać. Chociaż to był bardziej monolog, narzekanie na nauczycieli, oceny, na sąsiadkę która zabroniła kopać piłką w ścianę. Dziwny ten Bóg pomyślałem, można go obrażać, chwalić, można być obojętnym a on nigdy nie powie ani słowa...
___________
Widzę, puste ulice. Niedzielny poranek, popołudnie, wieczór. Zdarza się że siwa głowa mignie w kadrze, bo starzy ludzie podobno robią to z nudów, dla zabicia czasu. Jeszcze inni ze strachu, z przyzwyczajenia, z samotności. Mówią do Boga, dziękują, przepraszają. Wciąż są blisko. Nie ma rodzin, dzieciaki dawno rozjechały się po świecie, za chlebem, miłością. Za czymś lepszym, czego tutaj nie doświadczą. Sukienki dziewczynek trafiły na jakieś wysypisko za miastem. Synowie dojrzeli, są dzielni i świadomi swoich decyzji. Rodzice też zrezygnowali, bo Bóg wydaje się być obojętny, tyle lat, tyle lat wiary, czasu spędzonego pod ołtarzem. Zwłaszcza teraz, gdy zostało się samemu.
___________
Siedzimy jak szczury w klatkach, zamknięci w blokowiskach, gdzie niedawno wyłączyli ogrzewanie. Idzie wiosna, lato. Trawa za oknem zieleni się i słychać pierwsze śpiewy ptaków. Dzieciaki nie kopią w ściany, nie krzyczą - "pobite gary" Świat jest ślepy i głuchy. Nijaki.
Pamiętam jak w niedzielę rodzice ubierali pociechy w najładniejsze stroje z szafy. Dziewczynki w zdobionych haftem sukienkach zgrabnie stawiały kroki.
też pamiętam miałam jeszcze do tego koronkowe podkolanówki sandałki i wstążki we włosach - to był rytuał
Nie znam Boga, czasami zdarzyło mi się z nim jednak porozmawiać. - skoro próbowałeś z Nim rozmawiałeś to to dobry znak
choć ta rozmowa wydaje się być monologiem to myślę że On jednak odpowiada ( chociaż może nie zawsze decyduje tak jakbyśmy chcieli ) w myślach w sumieniu lub przez innych ludzi trzeba tylko dobrze się wsłuchać
ciekawy Twój tekst Damianie wróciły także wspomnienia
pozdrawiam
_________________ Budowałem na piasku
I zawaliło się.
Budowałem na skale
I zawaliło się.
Teraz budując zacznę
Od dymu z komina.