POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » ODSKOCZNIA » Lubię poczytać... » Jaume Cabré - "Agonia dźwięków"
Jaume Cabré - "Agonia dźwięków"
Autor Wiadomość
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2017-10-02, 19:00   Jaume Cabré - "Agonia dźwięków"

Jaume Cabré - "Agonia dźwięków"
Przekład z języka katalońskiego: Anna Sawicka
Wydawnictwo Marginesy
Rok wydania: 2017



[...]Początek XX wieku. Na obrzeżach Katalonii dogorywa w ciszy zapomniany przez Boga i ludzi warowny klasztor La Ràpita, siedziba mniszek klauzurowych. Przewodzi im wielebna matka Dorotea, kobieta surowa i pozbawiona poczucia humoru.
[...]Brat Junoy, utalentowany muzyk, zostaje tam zesłany w charakterze spowiednika. Martwa cisza odbiera mu radość życia, lecz dzięki sile wyobraźni przenosi się do abstrakcyjnego raju muzyki. W imię zdrowego rozsądku prowadzi także ambicjonalną wojnę ze zgorzkniałą matką Doroteą. Jest bowiem zdania, że umartwianie się nie przybliża nikogo do Boga, a niedożywienie wywołuje halucynacje.
[...]Po proteście przeciw surowej karze nałożonej na dwie nowicjuszki trafia do aresztu i staje przed sądem diecezjalnym oskarżony o herezję, nadużycia i samowolę. Rozpoczyna się proces, podczas którego wszystko przemawia przeciw bratu Junoyowi… W świecie, który nie podziela jego pasji, pada ofiarą nietolerancji.


Pasjonująca powieść, która po raz kolejny udowadnia maestrię katalońskiego pisarza.

(Opis z okładki książki)
 
 
fiołek 

Dołączyła: 13 Mar 2017
Posty: 2759
Wysłany: 2017-10-02, 19:08   

Dzięki Kasiu :-)
Przejdę się pojutrze do biblioteki :oczami:
 
 
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2017-10-02, 21:03   

Już ów opis zasiał we mnie przeczucie, że będzie to wyjątkowa książka. Dawno nie czytałam nic tak poruszającego. Dawno nie byłam tak rozdarta pomiędzy dwóch przeciwstawnych bohaterów... To powieść o tym, jak wiara w Boga może pójść w różnych kierunkach, jak - mimo dobrych intencji - staje się przyczyną tragedii i na zawsze zmienia życie wielu ludzi.

Najbardziej niezwykłą postacią na kartach "Agonii dźwięków" jest według mnie siostra Margarida z Fredes. Kiedy ją poznajemy, ma 115 lat! Kiedy powieść się kończy, ma ich około 130! I wciąż ma się dobrze...
Staruszka siedziała na krześle, na którym dla jej wygody, wbrew surowym obyczajom, umieszczono cienką poduszkę. Na tym krześle siostra Margarida spędzała wszystkie godziny dnia i nocy, od kiedy zdecydowała, że skoro i tak nie śpi, nie ma sensu zawracać siostrom głowy przenoszeniem jej na noc do łóżka. Tak naprawdę bała się, że jeśli się położy, to już nie wstanie, i będzie tam leżeć aż do śmierci. Śmierć nie budziła w niej strachu, nie lękała się Parki, z którą zetknęła się dziesiątki razy, a czasem nawet tęskniła za którąś drogą siostrą, zmarłą dziesięć, trzydzieści, czy siedemdziesiąt lat temu, i chciałaby ponownie z nią się spotkać. Inna sprawa, że wcale jej się nie spieszyło, bo mimo że jej świat ograniczał się do jednej celi, mimo że w klasztorze panowało rygorystycznie przestrzegane milczenie, siostra Margarida była czujna, a jej nieme oczy reagowały na każdą zmianę pogody, problemy współżycia, dokuczliwe ubóstwo posiłków czy pojawienie się nowych twarzy. Potrafiła jeszcze dotknąć gęstą poranną mgłę, poczuć zapach rozżarzonego słońca, usłyszeć pulsowanie gwiazd, bo rapiteński pejzaż nie miał przed nią żadnych tajemnic. Czuła się zagubiona tylko wtedy, gdy padało, bo było to zjawisko tak rzadkie, że odgłosy klasztoru ociekającego wodą i stukanie kropel deszczu na kamieniach stawały się nowością chwytającą za serce.

(...)siostra Margarida miała pamięć znakomitą, potrafiła przywołać szczegóły, niuanse, zapachy, przelotne spojrzenia i westchnienia. Zdawała sobie sprawę, że w jej głowie mieści się cała historia klasztoru.

(...) na swoje nieszczęście nie mogła umrzeć (...).



Samo miejsce, w którym rozgrywa się większość akcji "Agonii dźwięków", też należy raczej do niecodziennych...
Rapiteński klasztor, przysypiający za stromą skałą, zaskakuje każdego podróżnika, wyłaniając się niespodziewanie na końcu serpentyny cichych szarych zakrętów wśród rzadkiej rachitycznej roślinności. Po drugiej stronie ponurych zabudowań klasztornych , za murem otaczającym ogród, rozciąga się monotonny pejzaż, aż do wyżyny Xorca; jak okiem sięgnąć nic, tylko kamienie i zarośla.

(...)gęste zabudowania klasztorne wciśnięte w obręb murów, które przed niczym nie broniły i przypominały raczej gorset niż fortyfikacje. Nieliczne wychodzące na zewnątrz okna były tak wąskie, że sprawiały wrażenie otworów strzelniczych. Żaden ornament nie przyciągał wzroku zmęczonego monotonną szarością zimnego kamienia, ułożonego byle jak, bez stylu i wdzięku.
(...) Klasztor rozbudowywano od przypadku do przypadku, w miarę potrzeb (...) Niestety, bladozielony kolor rachitycznej roślinności obu ogrodów był za słaby, by urozmaicić ciężką tonację szarości. Cisza, zakłócona tylko oszalałym krzykiem cykad, pałała żywym ogniem. Żar lał się z nieba (...).

Rapiteńskie południe jest upalne przez ponad pół roku. To martwa godzina, podczas której drzewa usychają i milkną wszystkie zwierzęta; zagłuszają je uparte, obsesyjne cykady, jedyne istoty zdolne przejawiać w tych warunkach oznaki życia.



Jaume Cabré "maluje" świat daleki od tego, jaki znamy. Napisana w 1984 roku powieść, rozgrywa się na początku dwudziestego wieku, choć z każdą kolejną stroną czytelnik ma wrażenie, że przeniósł się w czasy średniowiecza. Surowe klasztorne reguły i miejsce odcięte od świata - czy to może stanowić wstęp do opowieści, która na długo pozostaje w pamięci, nie dając spokoju? I budząc więcej pytań niż odpowiedzi? Śmiem twierdzić, że tak. W dodatku do tego stopnia, że zamierzam przeczytać wszystkie powieści Cabré, które do tej pory przełożono na język polski.
 
 
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2017-10-02, 21:14   

fiołek napisał/a:
Dzięki Kasiu :-)
Przejdę się pojutrze do biblioteki :oczami:
Naprawdę warto, Dorotko. Choć pewnie nie bez znaczenia jest, czego oczekujemy od książki. Jeśli rozrywki, wytchnienia, to nie tu, nie w tej powieści. To bardzo smutna historia... A jednak wiem, że będę do niej wracać.
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15295
Wysłany: 2017-10-02, 21:53   

Obczytam! :) Chociaż nie lubię dołujących historii - sam mam ich za wiele ostatnio!
 
 
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2017-10-02, 22:39   

Marek napisał/a:
nie lubię dołujących historii
Tak bym jej nie nazwała, Marku. Smutek to nie to samo, co zdołowanie. Ale... każdy szuka w literaturze czegoś innego...
 
 
fiołek 

Dołączyła: 13 Mar 2017
Posty: 2759
Wysłany: 2017-10-02, 23:14   

Kasiu, z przyjemnością przeczytam :-)
Tylko najpierw kryminał, którego akcja toczy się w miejscowości położonej w pobliżu mego miejsca zamieszkania :-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » ODSKOCZNIA » Lubię poczytać... » Jaume Cabré - "Agonia dźwięków"


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo