i jeszcze jeden i jeszcze raz
ten najpiękniejszy się zaczyna
na rączym koniu przemija czas
należy czerpać a nie się zżymać
cieszyć się każdą z bezliku chwilą
być otoczonym słowem miłość
Nie wyświetla się jej w kinach, ginie na YouTube, totalsi mieliby zresztą niezłą frajdę parodiując... Znaczy: kogo i co przedrzeźniając? Scenariusz, odtwórców, a już najpewniej sam temat. Oczywiście w kolorach sześciobarwnego pasiaka, ponieważ szare jest piekło.
„Moja Fatima”: przede mną na stole płyta dvd [„nówka”] oraz stareńka, bo z 1943 roku broszurka, wydana we Lwowie [podpisano do druku w święto Matki Bożej Miłosierdzia, 15 listopada 1943] zatytułowana „Matka Boża Różańcowa z Fatima [sic]” zadedykowana niniejszym:
„Maria Patronka Archidiecezji Lwowskiej raczy łaskawie przyjąć ten skromny hołd złożony Jej Niepokalanemu Sercu przez kapłanów, którzy w maju 1919 r. otrzymali święcenia w katedrze Lwowskiej przed Ołtarzem Matki Bożej Łaskawej z rąk Sługi Bożego Arcbp. Bilczewskiego.”
Obraz został obejrzany w kościele dnia 23 czerwca br., po wieczornej Mszy św. Po zakończeniu projekcji – dla każdego widza wprost do jego łapki, płyta – dar serca od Teatru Słowa i Tańca w Imbramowicach. Z kolei odgrzebana w domu książeczka pochodzi z Maminych lwowskich zbiorów. Osobliwie, bo i w filmie, i w modlitewniczku niemal identyczna treść z tym, że w książeczce napisano, iż przed ukazaniem się Pastuszkom słonecznej Pani, to najpierw pojawiło się tam światło a następnie prześwietlona niczym przez pryzmat postać Anioła Pokoju, który to Wysłaniec nauczył dzieci następującej modlitwy:
„O mój Boże, wierzę, cześć Ci oddaję, ufam, miłuję Ciebie! Proszę o przebaczenie dla tych, którzy nie wierzą, nie adorują, nie ufają, nie miłują”.
Projekcje Siostry Łucji tworzą obrazy z dzieciństwa trójki świętych Pastuszków, bo nie tylko relacjonującej Łucji. Bo i przecież niejednokrotnie także nasze – koincydencjalne wspomnienia nakładają się zawsze wtedy, gdy w swoim czasie my, prowadzeni za rączki przez Najbliższych, przekroczywszy próg świątyni nie raz i nie dwa wchodziliśmy w sakralny krąg prywatnego Raju.
Analizowany film jest krótką, osnutą wokół modlitwy, płynącą z serca i spod serca, opowieścią, przez co dzięki jej także terapeutycznemu działaniu potrafi ona dopomóc niejednej pokrzywionej, poobijanej czy w jeszcze inny sposób potłuczonej duszy. Do jego realizacji, obok Pani Reżyser – Jadwigi Klimkowicz przyczynili się nie tylko odtwórcy głównych ról, którzy doświadczyli bezpośrednio wchłonięcia Ich przez uzdrawiającą Łaskę, ale dodatkowo grupa zdążających do Fatimy motocyklistów, ponadto: uczniowie, studenci, koło gospodyń wiejskich, nauczyciele, pracownicy naukowi, lekarze, księża, wreszcie dwuletni chłopaczek...
Obrazy i kameralne [sceny w klasztorze] i jednocześnie pejzażowe z wszechobecną złotawą zielenią wspomaganą kojącym pluskiem niebieskiej, wartko płynącej krystalicznie ożywczej wody. Bliższe oraz dalsze perspektywy, z którymi idealnie koresponduje recytowany przed wyświetleniem projekcji wiersz autorstwa głównej Odtwórczyni „Mojej Fatimy” Pani Marty Grabysz:
PSALM: Na rozstajach
Sterczę na wietrze
Pośród pól Twych Panie
Jak strach na wróble
Z potarganą duszą
W starej kapocie wyświechtanej CZASEM
Z umęczoną myślą,
Zalęknioną dolą.
Jak zdarty kapelusz...
Tak serce dziurawe
Skrzyżowanych ramion zmurszałe kikuty
Unoszę ku Tobie w modlitwie.
Zdławionym bezgłosiem rozpaczliwie
Wołam ——
Odpuść mi Panie
Wśród łąk,
Na rozstajach
Me grzechy bezduszne...
I te co nie moje!
Jak kostur starca na wiór wysuszony -
Odwiecznym wichrem
W pokorze chyląc się ku ziemi przodków
Odziany w łachman znoju
By jeszcze się unieść
Uklękam...
Zaszlocham...
Zanucę...
W promieniach łask Twoich
Stoję TU - o Panie,
By chciwe ptactwo
Ślepych oczu dołów
Nie chciało znów dziobać
Nim w proch się obróci
Spróchniałe ciało -
Pod ciężarem losu...
Tak chciałeś o Panie...
Tak dałeś o Panie...
Tym wierszem pragnę pochylić się nad
Krzyżem na rozstaju dróg do Imbramowic
I pokłonić się kochanym Siostrom
Norbertankom za ich modlitwy,
dzięki którym mogę TAM powracać.
Jadwidze Klimkowicz i ekipie filmu „MOJA FATIMA” -
w podziękowaniu za niezwykle przeżycia
i najpiękniejsze emocje jakie mogą się rodzić
tylko w chwili największego skupienia,
porozumienia i przyjaźni
podczas pracy artystycznej.
W takich momentach dziękuję Bogu,
że TU JESTEM.
A zdjęcia i montaż, to Michał Kołdras;
tłumaczenie: Deborah Mariot- Rybka.
Wystąpili: Marta Grabysz, Piotr Piecha, Ada Łomnicka, Weronika Marchewka, Kinga Marchewka, Wojciech Podleśny, Karolina Niemiec-Gustkiewicz, Antoni Kulka, Łucja Klimkowicz, głos Władysław Byrdy, poezja Dariusz Pacak.
Na zakończenie, teraz ja od siebie dopowiem: „moją Fatimą” jest różaniec; obecnością – modlitwa.
_________________ Z Ciemnogrodu, gdzie najjaśniej bywa pod latarnią
Przeczytałam - i cóż mogę powiedzieć chętnie bym obejrzała film,który jest krótką opowieścią jak piszesz osnutą wokół modlitwy, płynącą z serca i spod serca,
_________________ Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.