POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » DZIAŁY AUTORSKIE » Utwory zebrane tych, którzy odeszli » Elżbieta Borkowska /el/ » Wiersze zebrane z POSTscriptum - 2010
Wiersze zebrane z POSTscriptum - 2010
Autor Wiadomość
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19054
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-01-25, 21:11   Wiersze zebrane z POSTscriptum - 2010  

rozmowa czwartkowa

Jest przed nami wielka rzeka, którą kiedyś każdy z nas (...)

ale skoro upierasz się że jest szansa na kolejne herbaty
kupmy jutro dębowy stół bo pasuje do naszych dłoni

oprzemy się wygodnie i poczekamy aż zielone listki
zatańczą w porcelanie – mówisz że niepotrzebnie drżę
że:
nieuważny ruch
chwila beztroski
pies co nos wtyka

wiem – to tylko porcelana a miało być o solidnym stole
przestrzeni na rozłożenie książek i pomnożenie kolorów
bo:
o rzece porozmawiamy innym razem

W. 16.12.10


Niemniej istotne są ściany

Niemniej istotne są ściany
(za goddamem)

bo ślad po obrazie równie ważny jak ciężkość ramy
i warto pominąć hak z wkręconą śrubą byle/jakości

jedyne co pewne to kawa spijana nad brzegiem dnia
gdy mylimy łyżeczki w gęstych od rojeń filiżankach

Obrus, dywan?
Potrzebne czy na pohybel zdobieniom poranków?

nieuważna tłukę spodek i nie rozumiem dlaczego
z cukru usypujesz wzorki niemej sekwencji chwili

jeszcze śpię jeszcze śpisz i ciszę nosimy w oczach
bo nocą znów nas trochę za dużo ubyło /prześniło

że ty że ja i - hałas zza okien który nadal próbuje
a nie potrafi zatrzasnąć nocy i przywrócić jawie

29.10.10


trzeba nadążyć

jesiennieje powoli nasze kochanie - czas zwolnić świerszcze
napracowały się latem bo siłą sierpnia rozdzwoniły połoniny

w kuli dojrzewamy winnie ale zostawmy kwasy na czas winy
by wbrew chłodnym wieczorom i nagłym marsom na czołach
pokochać rozcieranie dzikiej mięty między wczoraj a dzisiaj

liczy się przetrwanie na przekór żyłkom nieporadnej dłoni
której w rozmachu wiary zamarzyło się być wszechmocną

ot... nadużycie miłości

25.08.10


powoli - obok siebie - dochodzimy do razem

krok po kroku pleciemy bajdury zagryzane malinową czerwienią
i niespiesznie wyglądamy ciszy – w oczach jeszcze pada deszcz
niby wiosenny a jakoś wątpimy w kwitnienie kolejnych groszków

cisza
gładzi włosy i rozpina następne srebro które chwilami zamartwia
albo bawi pośpiechem - na zmiany kolorów też nie mamy czasu

jakie takie proste – nie musimy nic - to wszystko przez nas i w nas
jutro (z rutyną) przekropimy mrzonką że warto spalać przyrzeczenia

24.08.10


nieumiejętność przyjmowania śmierci

nie mieszczę się między białą różą i ciasną bluzką
którą mam ochotę podrapać za nagłe sczernienie -
drażni koronka pod szyją i ciężkość przeciwsłonecznych
chociaż światła nie ma a zasłona nie zobaczę pozorna

wczoraj przyjaciel przysłał mi małe drewniane skrzydła
z aureolą i sznureczkiem – zadbał o gładkie wznoszenie

nie śpiewamy w oddzielnym chórze więc nie rozgniewa się
że na ślepo zamieniam ścianę w cień lub wieczną jasność

22.07.10


ty taki ładny

Markowi

z kawą przy leniwej poduszce
i z zachętą do otworzenia oczu

mamroczę o kolejne pięć minut
kwitujesz całusem w zaspaną -

dzień dobry naszej codzienności

18.04.10

syzyf to błąd

dla Bieszczadnika

rozbić kamień na kawałki
i na ramionach na szczyt

bogom i szydercom -
na przekór

18.04.10


prognoza pogody - według mnie

jutro najcieplej na południu i w centrum kraju
temperatura maksymalna osiągnie 16 st. C -
ciepło w Krakowie Opolu i Wrocławiu
podobnie w Łodzi Poznaniu i na Kujawach

co ważne
noce z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę -
lżejsze płaszcze bo bez przymrozków.
(kropka uzasadniona)

w niedzielę jak w sobotę -
ciepło z umiarkowanym zachmurzeniem
(parasolka zbędnym bagażem)

po weekendzie ochłodzi się ale...
ale powrotu zimy nie przewiduję

niektórym dała się we znaki zwykłością
i dziwią się że znów pyszne magnolie
pokazują różowy język cichym fiołkom

12.04.10


porozmawiaj ze mną

może o nocnym deszczu który zachęcił żonkile
do założenia śmiesznie pogniecionych płatków

albo że włosy ścięłam stanowczo za krótko -
zanim odrosną będę wyglądać jak chłopak

powiedz też coś o kawie parzonej gdy śpisz
poganianiu kubków by prędzej nam stygły

ale nie mów nic
o skrzynce pełnej rachunków
i racie za zwyczajny uśmiech

01.04.10


skoro śniegi topnieją w górach - czas się zbierać

niech znowu chwila szeroko rozłoży ramiona
i zagryzie tylko na pozór gorzkie źdźbło traw

jeszcze ty - koniecznie na wyciągnięcie dłoni -
słabość tłumaczona niedorzecznością pagórków

możemy do przodu - w cień kapryśnej sokolicy

31.03.10


zakwitnij słowem na wiosnę

Markowi

wyobraźnia nada kształt i znajdzie czas na źródło -
żywej wody zagadanej z tęsknotą czystej zieleni
za którą schowamy to czego nie warto oglądać:
planowany kompostownik lub niekontrolowane
śmietnisko myśli – gdzieś przecież muszą pełzać

jeszcze trejaż szalejący groszkiem lub dziką różą
chociaż bez wnętrza – zwielokrotni ubocze
a prostota zasłoni odmienność przestrzeni

na koniec
szlachetność kamienia bądź zwykłej glinki
i koniecznie dużo miejsca na leniwą trawę
lub nagłe kaprysy stokrotek

10.03.10


http://www.youtube.com/wa...feature=related


wyobraźnia nada kształt i znajdzie źródło
żywej wody zagadanej z tęsknotą zieleni
tam schowamy czego nie warto oglądać:
planowany kompostownik lub rozpasane
śmietnisko myśli – gdzieś muszą pełzać

jeszcze trejaż z groszkiem lub dziką różą
chociaż bez wnętrza – zwielokrotni ubocze
a prostota zasłoni odmienność przestrzeni

na koniec
szlachetność kamienia bądź zwykłej glinki
i koniecznie dużo miejsca na leniwą trawę
lub nagłe kaprysy stokrotek

10.03.10


na marginesie jest trochę tlenu

za stołami zasiedli złotouści - mnie zostało
honorowe miejsce pod i obok zaszczytnych

nie że za ciasno ale z perspektywy klepek
podłogi ciężko sięgać po kruchość filiżanki
a co dopiero marzyć o eleganckim wyglądzie
i prezentacji marsowej zmarszczki na dumie

może zaryzykować wychylenie bezczelnej
gęby - przynajmniej poprosić by myli nogi
zanim je wsuną pod obrus udający białość

na górze poetka bawi kołowrotnym słowem
ten rozczochrany zakorzenieniem w kręgach
głośno zapija reńskim gronowy komplement

na czworakach obieram kierunek drzwi
dobre drzwi – takie otwarte na powietrze

08.02.10


Przyjacielowi M

między pisaniem a kolejnym zawracaniem
znalazłam wiersz bez stołu z kawą i winem -
białe słowa tego popierzonego od chopina

nocami
włóczy się po przystankach autobusowych -
te rozkładami jazdy nie chcą w jego stronę
bo głuche na maszerujące przez głowę nuty

lacrimosa nie pasuje do czerwonych karoserii

na przystanku linii 122 tańczą białe włosy-
zapomniały o pani w barchanowej koszuli

08.02.10


idź na spacer kobieto

jak kania dżdżu czeka na błąd
nieważne jaki - byleby był
a wtedy roztańczą się palce
po literkach i spluną żółcią

resztki jadu z kącików ust
obetrze zazdrosnym szlafrokiem
i dumna z wirtualnej odwagi
szuka w parterze rozdeptanej

30.01.10


by odróżnić chorobę od podejrzeń

stawiam diagnozę bo czas na rytuał przejścia

rytm wyznacza opuchnięte od wczoraj kolano
i obgryziony paznokieć - na zimno łykam
kolejną sztywność w gardle - czas na przerwę
w perfekcji szukania zielonego w słowotokach

jeszcze tylko trzaśnięcie obcasem w głowę
wzruszenie ramion z niedbałym mea culpa

czas na rytuał przejścia – uparta szukaniem
zbyt głucho wyję wbijana osinowym w głąb

29.01.10


Z nudy Panowie i Panie made in el wierszowanie

a co mi tam napiszę sobie wiersz
że rymować nie umiem - to już wiesz

zrodzę piękny kawałek o niczym
i poczekam na komenty w ciszy

najpewniej zjawi się jakiś ekspert
i uczyni mi niejeden despekt

może piękny wykład zaserwuje
ale tylko ja tu decyduję

piszę cudnie no i basta
i nie powód to do chlastań

15.01.10


Kolejna zabawa z tytułem

aż po wzajemność w opustoszałym gnieździe
śniłaś mi się łódeczką słodkich ust -
było tak bez sensu aż po wzajemność

ostatnie wschodzące wspomnienie
miało być o granicach ale podpisali traktat
w Schengen

ach
komu to przeszkadza niespełniona misja
na kolejnej planszy
a na zawietrzej urodzinowy blues -

zwierzenia niedzielnego wierszoklety

13.01.10


przez ten kawałek szkła w oku

widzisz na biało i wieszczysz ślepą bramę do ogrodu
a w głowie słońce zachodzi kolorami i uparcie marzę
o tańcu majowych włosów na wietrze i nowych butach
co stukają zalotnie obcasem i jak głupie wbrew zaspom
wróżą bieganie po odkrywaniu czego jeszcze nie było

gdzie mnie do filozofii o życiu i przemijaniu - po co komu
garb mrozu i przezroczystość kaya - krzywym patykiem
przesuwa lód i mruczy że zieleń nie po myśli spadkom
temperatury i dość wygodnej w ludzkim stadzie pozycji


(tu
sponsorowi dziury w rękawiczkach
i potknięć o zamrożenie styczniem
autorka uświadamia że wychodzi
jego obrazom na przekór)

09.01.10
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » DZIAŁY AUTORSKIE » Utwory zebrane tych, którzy odeszli » Elżbieta Borkowska /el/ » Wiersze zebrane z POSTscriptum - 2010
Szybka odpowiedź
Użytkownik: 


 
 
 
 
 
 
 


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo