Wysłany: 2020-11-21, 16:42 Czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus! *
Bo to, proszę pana, był bardzo krótki romans. Zatrzepotał sercem, błysnął obietnicą miłości. Pokochać, proszę pana, jednak nie zdążyłam. Ale czy wypada, proszę pana, tak zabawiać się dziewczyną? Co pan mówi? Wiek? Czyj wiek? I co z tego, proszę pana, że dawno przekroczyłam ten osławiony… balzakowski? No, co z tego! A poza tym są kobiety, które wieku nie mają. Niech pan tak nie patrzy! Nie chodzi o jakieś tam stulecie, ale o wiek, jakby to powiedzieć… personalny. Rozumie pan? jeszcze raz to samo, tak, to samo, a nawet podwójnie. Co pan mówi? Że jestem pijana? Pan się myli, proszę pana, ja tylko rozhuśtałam się emocjonalnie. Ot, taki duszny ekshibicjonizm. Widzi pan, wszędzie mogę zobaczyć metaforę, nawet na dnie kieliszka. A to wyzwala moją zdolność widzenia w zwolnionym tempie. Teraz już wiem, że, on, proszę pana, nie zawita do miasta G. I niech się pan nie dopytuje, co panu do tego, gdzie leży miasto G!
No to lecę, znudził mnie pan niedostatkiem wyobraźni. A jednak trochę żal, proszę pana, że nawet tu… delikt czarostwa moc utracił.
Kto wątpi w istnienie czarownic winien jest zbrodni herezji*
---
* Michaił Bułhakow, „Mistrz i Małgorzata”
* Heinrich Kramer, „Malleus Malleficarum”