a gdy słowa czułe niezgrabne
od kamienia odbite
padły posiniaczone pod stopy
witraż misternie składany
prysnął jak bańka mydlana
cierniową koronę założył
dziś nie ma już źródła
co strumień zasila
życie niosąc ze sobą
ktoś farby podmienił
wzrok przysłonił deszczowo
nagie płótno na mróz wystawił.
(17.10.04r.)
„Jak się zabija marzenia”
Nie wiem jak to jest
złożyć obietnicę
i trzasnąć drzwiami
.........
pisałam palcem po wodzie
nikt nie przystanął
w wyścigu po kostkę cukru
tworzyłam zlepek witraży
oczy zwodziły patrzących
złamać kodu nikt nie potrafił
..........
za oknem jednooka
na wietrze tańczyła
starczył rzut kamieniem.
(30.10.04r.)
„Kloszard”
O tej porze roku ono świeci nisko
dając ułudę ciepła
nurza się w porannej mgle
szare wróble jak wytrawne morsy
opłukują piórka w przydrożnej kałuży
zajadle kłócąc się o coś
gdzieś tam ty przewracasz się na drugi bok
tu pierwsza myśl witaj kochanie muszę już iść
cichy stukot klawiatury zostawia ślad
oblepiony nie czytanymi reklamami
podjechał znów opóźniony
połykając rozespany tłum
martwo śpią mijane ulice
zamiatane wiatrem
tańczą szaleńczo złotobrązowe
skulony w kartonowym domu bez dachu
wtulony w pustą butelkę
drzemie.
(31.10.04r.)
„Jesienny aromat”
Rozgarniam liście wspomnień
wybieram płynie rzeka
na wędki gwiazdy łowimy
cichy szum silnika mijają nas myśli
jutro zostało w przydrożnym barze
a my przesypujemy
w rytmie pieszczot morskiej fali
nie paląc zaciągam się do dna
zapisując każdy wariant
przecież nie tej jedynej
gdy cienie tańczyły
w zmiennym rytmie
rozgarniam liście wspomnień
wybieram zapachy
spójrz to twój bukiet.
( 04.11.04r.)
. „Ekshibicjonizm”
Tysiące czarnych znaków
(choć można kolorowo)
wylewa się zza każdego
opisując stan
........
a wiatr miast ciebie pieścił całował
chłodne swoje dłonie
zanurzając w rozwianych włosach
dym co z komina ściele się nisko
wijącą wstęgą wokół tańczył
leciutko szczypiąc w oczy
..........
ktoś mądry powie
(taki współczesny alchemik)
szczypta cynizmu
zapatrzenie (jasne że nie w kogoś)
z tym nie trzeba się urodzić
(chyba że ma się tyle szczęścia)
wyćwiczyć wykuć na pamięć
.........
moja kotka znowu się łasi
naznaczając
wszędzie jej pełno
mruczy cichutko wprost
jesteś moja
szorstko zlizuje słone.
(06.11.04r.)
"Bezdroża"
zamilkły ciemne ulice
poskręcane ramiona zwiesiły
posmutniałe drzewa
przez przeszklone ramy
przenika mroźny oddech
opuszczonego wieczoru
wczoraj zostało po drugiej stronie
bladolustrzanego
bolesnym echem wśród nagich ścian
poważny wzrok nie sprzyja
przygodzie w spódniczce mini
obrączki wyłuskując z dna kieszeni
patrząc na piaskowy obraz
coraz więcej dostrzegam
zaplątanej pajęczyny
07.12.04r.
wciąż niepokonana
wszystko to fałszywe światła
fajerwerki girlandy
zagłuszyć komedię grać
nic jej nie przepędzi
słońce tylko sufit grzeje
odkalkowany niezmienny schemat
by stworzyć ikebanę
potrzeba czegoś więcej
niż kilku zbutwiałych liściosłów
zimne szkielety szyb
nie utulą spierzchniętych ust
23.04.05r.
jesiennie
mgła z dymem w parze
tka wilgotne kobierce
nucąc tęskne melodie
wiatr tarmosi delikatną materię
rozrywając kłami na strzępy
rzuca na pojedyncze ślady stóp
ponad głową smętny klangor
nawołuje do odlotu
ku pulsującym ciepłem dniom
gdy myśli w słowa ubrane
mówiły co czujesz
a dłonie wędrowały plecami
05.09.05r.
tupot białych mew
jakoś tak źle jest w ciszy
gdy słyszę tupot myśli
biegających niespokojnie
echem odbitych od pomarszczonych ścian
przywołujących posiwiałe cienie zimnych dłoni
Dziękuję, że zajrzałeś Marku...no cóż są to dość stare wiersze z mojego komputerkowego tomiku i to nie wszystkie ...wybrałam troszkę ale wierzę, że nie jest to czytanie na raz
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza