parabolą kreśloną ołówkiem na ostro
naprędce naniesioną kreską.
początek może być niebieski
jak blues zamyślony piąć się kluczem
jednorazowego słońca
półpętlić od wschodu do zachodu
uwięzić olśnienie
mimośród hiperboli albo lepiej asymptoty wielu.
możesz wtedy błądzić łukiem obejść horyzont
łagodnie wpisując rumby róży wiatrów Friesa
w środku ja
w ukryciu przezroczystej kuli
Śiwa w tańcu mechaniczny Witruwiusz Da Vinci.
szkło którego nie widać. chłód i obcość
chyba że przez dotyk nie boisz się bólu
masz odwagę rozbić i leczyć rozcięcia
albo znasz zaklęcie czary dające
znaczenie
dłoni która go nie ma dopóki
nie ułożysz jej na mojej dłoni
- Brak przesłania. Krzywi się tu
wszystko chyli, upada i słowa bez wagi.
- Wiem. Ale spróbuj. Raz jeszcze przeczytaj.
A może, zaczekaj. Chwileczkę.
Jeszcze dodam tytuł.
Zamknij drzwi
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E