gdy decydowałeś się na pierwszy dzień
twój tata obejmował rejestrami drzewa
gdzieś pod Rzeszowem z kolegami
miarką o której zapominali
do czego tak naprawdę służy
opasywali więc cały ten las po kolei
krzyczeli ile myślą że może mieć
jodła świerk dąb lub zabłąkany buk
drzewa to śpiewały to płakały żywicą
słońce przeskakiwało z gałęzi na gałąź
telefon dotarł po dziesiątej
ktoś po prostu zawołał a echo doniosło
i wtedy twój tata zaczął swoją
najszybszą odyseję niebieskim
pekaesem i czerwonym miejskim
by skończyć taksówką pod drzwiami
jednego z miejskich szpitali dwóch
z ociąganiem przyszedłeś nad ranem
po dwudziestu godzinach perswazji
krzykiem dałeś hasło do życia
(był upalny pamiętny sierpień
niespokojna granica Lwa i Panny)
odtąd jesteśmy razem
ja wciąż cię poznaję i nie znam
bo chociaż jesteś ze mnie tak bardzo
lecz ciągle tak nowy
mam kilka dni jeszcze
zanim mi ciebie zabierze
twój pierwszy dzień
w nowojorskim lesie
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E