Wysłany: 2008-10-18, 06:00 o tej porze dzień zaczyna się po szesnastej
o tej porze dzień zaczyna się po szesnastej
Najlepiej jest wczesnym popołudniem z napoczętą
tabliczką gorzkiej czekolady
i gdy słońce jeszcze próbuje walczyć o siebie
kolana pod brodą i oczy daleko
za oceanem może a może tylko o ulicę dalej gdzie
gęsi powoli szykują się w podróż wiedzą bez mapy
jak dotrzeć do miejsc z trawą co będzie się zielenić
gdy dolecą przygotowaną
Albo wieczorem kiedy słychać albo i nie bo słuch
zawodzi powoli dzieci skaczące na trampolinach
modnych tak od trzech lat które ciągną się w nieskończoność
dla nich dla mnie każda pora jest coraz krótsza
i wszyscy podejrzewamy to samo
zakręty schodów czasoprzestrzeni attyk i strychów
zakamarków które miały się wydarzyć ale pominięte
zostaną na zawsze bez zmiany
Noce przychodzą o tej porze gwałtownie bez
uprzedzenia zmrokiem czasem niezdecydowaną
automatyczną lampą on/off nastroje ukryte w rozproszonym
cieniu poza kręgiem tak dobrze się schować a tylko
stronom dać jasność znaczenia a później najzwyczajniej
snom
Dać się uwieść perspektywie bez reguł zasadom bezrozumnym
być latać jednak uważać na druty i kolce a dłonie zanurzać
w niesforne wierzchołki drzew się wplątać
widzieć tych na dole i że się nie dziwią że bez skrzydeł
Obudzić się bo wiem że tak na mnie czekasz
po tej stronie
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E