Historia tej dziewczyny bardzo mnie poruszyła, dlatego obudziło to potrzebę wypowiedzenia się na ten temat, w postaci kilku refleksji.
W podcaście (słuchowisku internetowym na platformie „youtube”) dowiadujemy się, co przeszła Venus – dziewczyna, która faktycznie mogłaby nazwać siebie żywą lalką, nie tylko na podstawie tego, że pokazywała, jak strojem i makijażem upodobnić się do lalki.
Dla mnie, jako osoby interesującej się psychologią, jest to naprawdę ciekawe (i okropnie przykre!) studium przypadku dziecka, które miało makabrycznego opiekuna – narcystyczną, przemocową matkę; owa kobieta sprawiła, że Venus już do końca życia będzie miała potężne problemy psychiczne.
Dla narcystycznego rodzica, dziecko najczęściej stanowi przedłużenie jego niespełnionych aspiracji, ambicji, marzeń, fantazji. I takowe dziecko, żeby być kochane, faktycznie zrzeka się prawdziwego /prawdziwej siebie, powiedziałabym nawet, że nie wykształca osobowości, nie zna swoich prawdziwych uczuć i potrzeb, jest wydmuszką, plasteliną dającą się formować wedle uznania.
Matka Venus - Margo, zauważyła, że laleczkowy wizerunek córki w sieci dobrze się sprzedaje, więc postanowiła zrobić z tego użytek. Dziewczyna była kontrolowana przez rodzicielkę na każdym kroku. Margo także pisała w imieniu córki część postów i komentarzy na social mediach dziewczyny.
Nie muszę chyba tłumaczyć, że takie traktowanie dziecka sprowadza je do roli rzeczy, bo jeśli nie może ono wykształcić swojej indywidualności i poczuć się akceptowanym takim, jakie jest naprawdę, nie odnajduje oraz nie rozwija własnych zainteresowań, to jest tylko żywą kukiełką. Początkowo tego nie rozumie, a także, ma siłę grać w ten teatrzyk, ale ta kiedyś się wyczerpuje, bo psychika w końcu zaczyna szwankować.
Taki głęboko skrzywdzony przez rodzica/rodziców człowiek to doskonały materiał na ofiarę dla różnych hien i sępów, które tylko czekają na tego typu łup.
A więc, jakie są konsekwencje bycia dzieckiem poważnie zaburzonego narcystyczni rodzica?
Potężne. Dziecko nie ma szans stać się dorosłym, nie ma pojęcia, kim jest, jakie są jego granice, nie potrafi też rozpoznawać szczerej troski ani dostrzegać manipulacji, często myli jedno z drugim. Nie ufa sobie. Uznaje, że jest tylko tyle warte, na ile ocenia je rodzic. Także seksualność jest zaburzona: albo jest wytłumiona, jakby jej nie było, albo nagle staje się destrukcyjna, lub też zmienia się to niczym w kalejdoskopie.
A dlaczego taki człowiek zaczyna nagle zachowywać się jak tykająca bomba zegarowa? Bo w nieumiejętny sposób zaczyna nagle podejmować próby stania się sobą, odnalezienia swojej drogi, tożsamości. Jednak ów proces przebiega w niebezpiecznym środowisku i bez jakiegokolwiek wsparcia oraz zrozumienia, dlatego najczęściej kończy się źle lub bardzo źle, zamiast do wykształcenia własnej osobowości i indywidualności dochodzi do degradacji resztek siebie, stoczenia się w nałogi lub/i ryzykowne zachowania seksualne. Najlepiej radzą sobie ci, którzy jakimś cudem ( nie wiadomo, czy mają odrobinę więcej szczęścia, czy też siły psychicznej lub refleksyności?) unikają tych dwóch ostatnich „demonów” czyli nałogów lub ryzykownych zachowań seksualnych, dla nich jest jeszcze szansa na jakiekolwiek stanięcie na nogach, ale nie aż tak jasna i klarowna. Choć nie rzucają się w bezpośredni wir autodestrukcji, pozostają gdzieś z boku, mimo wszystko, są niestabilni wewnętrznie, odseparowują się od świata, którego nie rozumieją i nie umieją grać w jego gry.
U Venus, niestety, zadziałał ten gorszy scenariusz, ale o tym później.
Dziewczyna uwolniła się w końcu od matki, poznała chłopaka, który uczciwie ją kochał. Ale nie bardzo potrafiła zrozumieć tę miłość i przyjąć ją. Miała poczucie, że też ją kontroluje, gdy tak naprawdę się o nią martwił. Sama zaczęła go oczerniać, zmyślając, że żeruje tylko na jej pieniądzach i sławie w Internecie, co nie było prawdą.
Natomiast rodzicielka nie akceptując odejścia córki, kampanią oszczerstw w Internecie dosłownie niszczy ją. Kobieta stale nagabuje Venus wiadomościami, obraża, oskarża o porzucenie i niedocenianie jej wysiłków, rozpowiada okropne plotki także o mężu Venus, kłamliwie nazywając go pedofilem.
A Venus co myśli i robi? Ma obsesję na punkcie tego, żeby… nie przytyć. Nawet jak przybierze zaledwie kilka kilo, gardzi swoim ciałem.
Osoby kontrolowane, których indywidualność się tłumi, często odzwierciedlają zinternalizowaną wiecznie wymagającą i uprzedmiotowiającą postawę rodzica do siebie jako nienawiść do własnego ciała, które zaczynają terroryzować dietami i obsesyjnie kontrolować. To daje im złudne poczucie, że nad czymś panują.
Dlatego Venus decyduje się na bardzo ryzykowną i szarlatańską operację usunięcia części jelita oraz żołądka, nie informuje o tym męża, ale za to powiadamia matkę.
Co tamta robi? Dzieli się tym w Internecie, nazywając córkę stukniętą i zaburzoną. Tyle.
Po operacji mąż ma żal, że Venus niemal naraziła się na śmierć, powikłania są ogromne, ale mimo to mężczyzna czuwa przy jej łóżku, aż dochodzi ona do względnie stabilnego stanu zdrowia, ale już zawsze musi uważać na siebie. Jednakże Venus nagle stwierdza, że nigdy go nie kochała i jedynie chciała uwolnić się od matki. To łamie chłopakowi serce.
Venus zostaje rozwódką. I na tym etapie zaczyna się największy rollercloster w jej życiu. Zrywa z wizerunkiem słodkiej niewinnej laleczki, dobrej i posłusznej. Nagle zaczyna rozbierać się w Internecie na tak zwanej popularnej platformie do zarabiania na treściach dla dorosłych - only fans. Tam o dziwo, łączy erotykę z dziecięcymi akcesoriami, np. pozuje ze smoczkiem albo w pieluchach.
Wariatka, powiecie? Nie. Tacy ludzie, tak jak i cały rozwój osobowości, długo mają przyblokowaną seksualność, przez co nie ma ona szansy dojrzeć, a jak już się odpali, to w formie niedojrzałej lub destrukcyjnej. Ci którzy mają nieco więcej samoświadomości, już jako dorośli, pozwalają jej dojrzewać w bezpiecznych warunkach razem z nimi samymi. Ale to jak zwykle jest ten najlepszy scenariusz, realizowany przez mniejszość.
Venus ma także sponsora, któremu nie tylko pokazuje swoje ciało, ale też spotyka się z nim, jednak ten gach taktuje ją przemocowo.
Dziewczyna nadużywa alkoholu Później albo leczy się w aa, albo znowu wpada w nałóg, powtarzając ten cykl w kółko.
Jest to smutne, bo takim osobom ciężko pomóc. Kiedyś myślałam, że jako psycholog będę góry przenosić i ratować ludzi z najgorszych opresji, bo przecież chcieć to móc.
Skrzywdzone dzieci, jeśli akurat nie pozwalają się komuś ranić i wykorzystywać, często szukają kogoś kogo same mogłyby skrzywdzić lub zmanipulować żeby poczuć choć odrobinę ulgi, kontroli i mocy, raczej nie zrezygnują z nałogów.
Nieraz jest tak, że ktoś musi spaść na najgorsze dno. I albo tam zostanie już na zawsze, albo się ocknie.
Życzę Venus, jakkolwiek banalnie i powierzchownie to zabrzmi, żeby wyszła na prostą. A może mniej banalnie: żeby odkryła i robiła to co kocha (często autodestrukcja wynika z braku tychże odkryć), i otaczała się ludźmi, którzy przynajmniej nie mają na nią złego wpływu. I może zrozumiała, że destrukcyjne towarzystwo nie jest cokolwiek warte, z nim, zawsze, wygrywa dojrzała, świadoma samotność.