Wysłany: 2024-08-31, 20:15 K. Simonow -- Dezerterzy
Dezerterzy
Przeklęty los na świecie Bóg nam dał!
Kto w piekle wojny trawę żarł i kurz
i kto bez wieści przepadł, bo tak chciał --
— nie martwcie się, nie wróci nigdy już.
Wierutne łgarstwa plótł wam gazet chór,
że bohaterską śmiercią... — Kurwa mać!
Te nekrologi — stek żałosnych bzdur!
Któż może lepiej od nas prawdę znać?!
Przed medykami są tu stada wron,
więc nie odróżnisz, gdzie usta, gdzie nos.
I tylko strzęp munduru, tylko on
może mnie zdradzić, jak kapusia głos.
Ale ja wiem, jak gębę zatkać mu!
Wpierw niech do dołów wrzucą bitwy łup,
potem znów zacznę życie, lecz nie tu,
gdy mnie zaocznie złożą w płytki grób.
Nareszcie apel. Ktoś tam w trąby dmie:
— Poległ! — Ku chwale! — Oddział, równaj krok!
Nie żyjesz — czysty jesteś, znaczy się,
więc ruszaj, chłopie, gdzie poniesie wzrok.
Będziemy znowu kochać piękną płeć,
mogiły nasze — murawa i mech,
żałobne marsze będą w radiu grzmieć,
zakryją z głową nasz śmiertelny grzech.
Motywy nasze pojmie, kto nie kiep
i kto z wojenką szedł codziennie w tan.
A jeśli masz poglądów pełny łeb,
to te poglądy schowaj sobie pan.
Autor, Konstantin Michajłowicz Simonow, to dziwny gość. Wysoki oficer radziecki, a pisze, jakby był normalnym człowiekiem, w dodatku silnie czującym. Ten wiersz, chyba z powodów politycznych, przedstawia jako przekład z Kiplinga, ale na oko widać, że napisał własny wiersz na podobny temat.
Oryginał rosyjski:
ДОБРОВОЛЬНО ПРОПАВШИЙ БЕЗ ВЕСТИ
Неважный мир господь для нас скропал.
Тот, кто прошел насквозь солдатский ад
И добровольно "без вести пропал",
Не беспокойтесь, не придет назад!
Газеты врали вам средь бела дня,
Что мы погибли смертью храбрецов.
Некрологи в газетах - болтовня,
Нам это лучше знать, в конце концов.
Врачи приходят после воронья,
Когда не разберешь, где рот, где нос.
И только форма рваная моя
Им может сделать на меня донос.
Но я ее заставлю промолчать.
Потом лопаты землю заскребут,
И где-то снова можно жизнь начать,
Когда тебя заочно погребут.
Мы будем в джунглях ждать до темноты -
Пока на перекличке подтвердят,
Что мы убиты, стало быть, чисты;
Потом пойдем куда глаза глядят.
Мы снова сможем девочек любить,
Могилы наши зарастут травой,
И траурные марши, так и быть,
Наш смертный грех покроют с головой.
Причины дезертирства без труда
Поймет солдат. Для нас они честны.
А что до ваших мнений, господа,-
Нам ваши мненья, право, не нужны.