Umarłem, mija wieków pięć
od dnia, gdzie pamięć już zawodzi.
Ktoś ściąga z półki kurzu tom
sięga do pierwszej z brzegu stron
i czyta wiersz, zwyczajny wiersz.
Przysiada, bo w nim o pogodzie -
tej która z duchem lat, sam wiesz,
powszechnej troski ból garść chleba
rozdarty wojną blat - i z wolna
budzi mnie już inny świat.
Z pozoru, bo ten wciąż ten sam
wyrwany z karty snu ożywa -
te same troski ten sam blat
ta sama bratobójcza wojna,
tożsama z czasem perspektywa.
wk.06.04.25.17:47
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk