POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Klasówka
Klasówka
Autor Wiadomość
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 2086
Wysłany: 2025-12-12, 13:57   Klasówka

(...)
Wioletta była nieobecna przez tydzień; przyniosła zwolnienie lekarskie. W następnym tygodniu zapowiedziałem klasówkę na kolejnej lekcji historii, ale nie w formie testu, z odpowiedziami do wyboru, tylko tradycyjną, z podyktowaniem wyłącznie pytań.

W dzień sprawdzianu podzieliłem uczniów na rzędy i chciałem już dyktować pytania, kiedy Wioletta podniosła rękę:

– Proszę pana, ale ja byłam chora.

– Tak, cały tydzień. A ile czasu minęło od twojego powrotu do szkoły?

– Noo… – Nie dokończyła.

– Widzę, że pamięć ciebie zawodzi. W tak młodym wieku? Co będzie później? Wyjątkowo przypomnę. Wróciłaś już dwa tygodnie temu. Zapowiedziałem dzisiejszą klasówkę tydzień temu i byłaś na tej lekcji. Więc?

– A czy jednak mogłabym…

– Nie mogłabyś. Gdybyś wróciła wczoraj czy dzisiaj, to co innego – przerwałem. – Wszyscy są równi. Dyktuję pytania. Rząd pierwszy…

Opuściła głowę i zaczęła notować pytania. Kiedy jej koleżanki i koledzy rozpoczęli pisać odpowiedzi… lub ich nie pisać, wzdychając do sufitu z niemą prośbą o właściwą podpowiedź, Wioletta znalazła się w tej pierwszej grupie. Starannie coś gryzmoliła, pomagając sobie wysuniętym języczkiem. „No proszę, jednak coś chyba wie – pomyślałem z lekkim uznaniem. – To po co chciała wyprosić zwolnienie z klasówki?”.

Na tle klasy Wioletta się wyróżniła i to jako jedyna – nawet na chwilę nie przerywała pisania, przesuwając tylko języczek z jednego kącika ust do drugiego. Pięć minut przed końcem zebrałem kartki.

W domu, wieczorem zacząłem sprawdzać prace. Ich poziom, jak zwykle, oscylował wokół dolnych granic dopuszczalnych stanów dolnych, ale część wystawała w górę na tyle wystarczająco, aby załapać się na pozytywną ocenę mierną, a kilka na dostateczną i nawet jedną dobrą, odznaczającą się jak wisienka na klasowym torcie.

Praca Wioletty znajdowała się na samym dole pliku karteczek. Już przy pierwszym spojrzeniu zdębiałem. Dosłownie zdębiałem. Takiego sprawdzianu w dotychczasowym życiu nauczyciela moje oczy jeszcze nie widziały, a obejrzały już naprawdę wiele prac przez minione lata – pismo było bardzo staranne. Do tego każda z liter z jednej strony pogrubiona tak, jak pamiętałem z własnych, wczesnych lat szkolnych, kiedy byliśmy zmuszani do używania atramentu i pisania jeszcze stalówkami. Ona zaś zrobiła to długopisem. Swoje dane osobowe, potem podyktowane przeze mnie pytania i odpowiedzi – wszystko było napisane i kaligraficznie pogrubione.

Tak, były i odpowiedzi! Nie na darmo tak nad nimi ślęczała przez cały czas poświęcony na klasówkę. Ich formę porządnie ułożyła – w każdym wersie było tylko jedno zdanie, a nie ciurkiem napisane, jak leci. Porządna… nie, to za nisko powiedziane. Bardzo porządna, właściwie wzorcowa uczennica! Przynajmniej pod względem estetyki zapisu. Na pewno moja nauczycielka od języka polskiego w drugiej klasie szkoły podstawowej wystawiłaby jej ocenę bardzo dobrą z kwiatkiem!

Pod danymi osobowymi i pytaniami wykaligrafowała kolejne odpowiedzi:

"Byłam chora.
Byłam bardzo chora.
Byłam tak bardzo chora, że prawie umierająca.
Ale nie umarłam. Wyzdrowiałam i żyję.
Proszę o pozytywną ocenę z klasówki".

Moje oszołomienie tak wspaniałymi odpowiedziami, zaraz po doczytaniu do końca przemieniło się w niepohamowany wybuch śmiechu, wspomagany gwałtownymi drganiami przepony. Dobra chwila minęła, nim opanowałem te paroksyzmy wesołości.

„Co z tym zrobić, co z tym zrobić? – przemykało mi przez głowę. – Jednak się napracowała, wykazała inwencję i pomysłowość. Może nie o to mi chodziło na sprawdzianie, ale zawsze coś. Tyle razy im powtarzałem, aby nie wykuwali na pamięć i bezmyślnie powtarzali, tylko właśnie myśleli… – bezwiednie uderzałem kartką o drugą dłoń. – Kurde… no dobra. Trzeba jednak docenić włożoną pracę...”.

Podobnie starannie, kaligraficznym pismem dopisałem:

„Wyjątkowo, ze względu na wzgląd, ocenę wystawię na następnej lekcji, po twojej odpowiedzi ustnej. Inni też będą chcieli posłuchać prawidłowych odpowiedzi” i podpisałem. Nasze treści, obie bardzo estetyczne, różniły się tylko charakterem pisma i kolorem tuszu.

…Na kolejnych zajęciach z historii Wioletta zaliczyła odpowiedzi na pozytywną ocenę. Wpisałem ją do dziennika z czystym sumieniem. "Za inwencję"!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Klasówka


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo