i jeszcze jeden i jeszcze raz
ten najpiękniejszy się zaczyna
na rączym koniu przemija czas
należy czerpać a nie się zżymać
cieszyć się każdą z bezliku chwilą
być otoczonym słowem miłość
Wysłany: Wczoraj 16:46 odjechała tym 15 trzynaście
wczoraj.
może cztery dekady temu pożegnałem mniej ładną siostrę ariela łazarza.
minione cizie w lawendowych beretkach wnet rozniosły niusa.
nie miał nawet gustownej wiązanki na okoliczność.
od dziecka nie lubiła kupowanych kwiatów. zwłaszcza pożegnalnych.
posypane zbrylonym smutkiem nie zakryją starych zadr.
mówiła. dla przyszłych złudzeń zwiędną za wcześnie.
pamiętam zaciągane story.
to przeciw namolnym ludzio-ćmom włażą spojrzeniem
niczym cienie łódek do rozczochranych przystani.
ściszony jazgot z bazarku próżności
mętnił odrobinkę nonszalancji w burgundowym kolorze.
na antidotum
przy małej żarówce wymieniała spojrzenia z alicją po drugiej stronie lustra.
szukały kładki do wyjścia z pokrętnych półprawd codziennego teatru.
któregoś wczesnego przedranka
zajaśniała w poprzek niemiłych apeli obecności.
odwrócona do dziennych spraw
poukładała postrzępione pamiętniki w nieforemny krąg
poszła na ten 15 trzynaście