wydaje mi się... tym razem przekombinowany. chociaż szybowanie w rozczłonkowanej czasoprzestrzeni nie może być logiczne. rozkawałkowane wszystko pewnie kiedyś pochwycone jakąś karuzelową siłą zbiegnie się jak kurczęta do matki kwoki i powstanie nowy stary ład.
Moją inspiracją do napisania tego tekstu była fizyka kwantowa, mam tu na myśli prędkość większa niż prędkość światła, a tam czas i przestrzeń zmieniają się rolami, no i bardzo skojarzyło mi się to z chorobą jaką jest katatonia.
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1415 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2026-01-22, 19:47
Irys napisał/a:
Moją inspiracją do napisania tego tekstu była fizyka kwantowa, mam tu na myśli prędkość większa niż prędkość światła, a tam czas i przestrzeń zmieniają się rolami, no i bardzo skojarzyło mi się to z chorobą jaką jest katatonia.
Twój tekst wygląda jak opis filmiku puszczonego od konca do początku.
Nie stwierdzono jak dotychczas istnienia prędkości większej od prędkości światła.
Zastygłeś zatem w bezruchu jak katatonik, bo tak cię ta fizyka kwantowa ogłupiła?
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Moją inspiracją do napisania tego tekstu była fizyka kwantowa, mam tu na myśli prędkość większa niż prędkość światła, a tam czas i przestrzeń zmieniają się rolami, no i bardzo skojarzyło mi się to z chorobą jaką jest katatonia.
Twój tekst wygląda jak opis filmiku puszczonego od konca do początku.
Nie stwierdzono jak dotychczas istnienia prędkości większej od prędkości światła.
Zastygłeś zatem w bezruchu jak katatonik, bo tak cię ta fizyka kwantowa ogłupiła?
Tak, jak film puszczony od końca. Praktycznie nie stwierdzono takiej prędkości, ale teoretycznie jak najbardziej, no i wtedy dzieją się takie rzeczy jak cofanie w czasie. Jeżeli chodzi o katatonię to tylko taki mój subiektywny obraz, gdzie dana osoba stoi w miejscu, a wszystko wokół niej się rusza np. oddala. Tak jakby ta osoba była uosobieniem czasu, który stanął w miejscu, a całe nieruchome otoczenie zaczęło się ruszać.
Moim zdaniem jest tu całkiem nieźle. Czytam ten wiersz opierajac się przede wszystkim na wizji katatonika, czyli kogoś, kto doznał jakiegoś zaburzenia psychoruchowego i na tym się skupię.
Pierwsza cząstka, to ewidentny regres czasu.
Wszystko w odwróconej kolejności, jakby pel chciał, by to co się stało się "odstało" .
Opisałeś to bardzo obrazowo. Można fajnie zwizualuzować. I ok.
To cofanie czasu daje do myślenia w kontekście drugiej strofy, gdzie z kolei "czas się zatrzymał, a przestrzeń ruszyła" tutaj mamy za to odwrócone role i chaos, albo wlasciwie rozpad wszystkiego jeśli chodzi o prawa fizyki. Chyba, że traktujemy to w kategoriach owego nieprawdopodobieństwa, o którym mowa w puencie, albo zespołu stresu pourazowego?
Jakaś tragedia w końcu sie wydarzyła o czym w pierwszej czastce. No i ta katatonia. Skądś się musiała wziąć.
świat się oddala
zniknął pistolet
powód przyczyna
I tutaj znowu robi się ciekawie, bo jakby wszystko się rozpływa. Nie ma nic oprócz...
No właśnie oprócz "Ja w oderwaniej chwili nieprawdopodobieństwa". Sugestia jakiegoś zawieszenia?
W próżni? W (bez)czasie? W hipnozie? We śnie?
Klimatycznie trochę fizycznie, onirycznie, hipnotycznie.
Tak sobie ten wiersz poczytałam. Pozdrawiam