Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1415 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2026-03-28, 15:16
Bardzo dobry wiersz. Ty po prostu umiesz.
Przyszło mi na myśl coś w rodzaju analogonu. Pewne dziecko czteroletnie zapytało czy cień pod drzewem w ogrodzie to ten sam cień co pod krzesłem w pokoju. Okazuje się, że można zrobić poezję na wzór takiego niedojrzałego myślenia. W Twoim wierszu to: "ślady słońca na kamieniach", "jeden jaskrawy punkt", "ciepły ślad". I oczywiście u Ciebie to celne metafory dotykające tego samego pojęcia. /Może to karkołomne myślenie ale takie skojarzenie mi się zdarzyło. Być może z powodu tego, że tu mowa o śladach słońca a tam chodziło o cień. Są przecież swoimi odwrotnościami./
I jeszcze refleksja dotycząca treści. Próba odbudowywania bliskich relacji może się udać, kiedy świadomie zaczniemy od siebie a nie od pretensji do partnera. To jakby dać mu przykład, że tak można a może nawet trzeba. Pierwszy raz tak to opowiedziałaś. W poprzednich wierszach wokół tego tematu były jedynie gorzkie wyrzuty i ponury smutek.
Pozdrawiam ciepło.
toto.jpg
Plik ściągnięto 3 raz(y) 109,59 KB
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
bardzo dobry wiersz. podmiot liryczny to konkretna kobieta z konkretnym sposobem na życie. bez nadmiernych czułości i bez nadmiernych gorzkich żali o to się potoczyło tak, a nie że mogło być inaczej. potrafisz elegancko i stanowczo przekazać, że nie czas żałować kwiecia, kiedy drzewostan płonie. zakończenie ma mocny wydźwięk.
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1415 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2026-03-28, 21:09
Po tym co napisał Stan zaczęłam podejrzewać siebie o wishful thinking. On spostrzega dojrzalej i celniej Twoją podmiotkę liryczną a ja uparłam się żeby ją polubić.
Pozdrawiam.
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Rito, twój komentarz jest wspaniały, ciekawy i obrazowy (choć widzę, że trochę go skorygowałaś) i żadne to pobożne życzenia Chcesz peelkę lubić, to ją sobie lub, chcesz ją widzieć taką, jaką ją zobaczyłaś, to taką ją oglądaj Masz pełne prawo do własnych wrażeń.
To, że ktoś widzi, czuje inaczej nie znaczy, że Ty musisz myśleć podobnie.
Doskonale uchwyciłaś, to co najważniejsze. Zawsze należy zaczynać od siebie, bo to nie tylko wyostrza wzrok, nie tylko pozwala się zdystansować, ale przede wszystkim pozwala zrozumieć siebie przez pryzmat własnych wad i błędów, a co za tym idzie inaczej patrzeć na ludzi, na świat.
Takie podejście zdecydowanie hartuje.
Slawistan, poczuł w tym wierszu siłę podmiotki, jej charakterek i dobrze, bardzo dobrze, bo potrzeba dużo dyscypliny i samozaparcia, by przekuć bunt w spokojne prostowanie pleców.
Rita napisał/a:
Pierwszy raz tak to opowiedziałeś. W wierszach wokół tego tematu były tylko gorzkie wyrzuty i ponury smutek.
W moich wierszach? Bo jeśli tak, to zastanawiam się nad tym co napisałaś.
Smutek i owszem, towarzyszył mi w wielu tworach, ale czy on był ponury?
Czy temu towarzyszyły gorzkie wyrzuty? No nie wiem, nie wiem
Smutek w moich wierszach raczej zawsze jest/był stonowany i cichy, bardziej powiązany z tęsknotą, wdzięcznością za wspólny czas. Bardziej w stronę zadumy, wspomnienia. Ale rzecz jasna czytelnik ma prawo do własnego przeżywania tekstu i ja to szanuję.
Dziękuję za powrót pod wiersz, za zostawiony ślad. Ważny ślad. Pozdrawiam.
Slawistanie, dziękuję za tak precyzyjnie wycelowany w peelkę komentarz
Za to, że widzisz podmiotkę, nie jako marudzącą, użalającą się nad sobą babę, ale jak zahartowaną kobietę, która nie kłania się okolicznościom. Bardzo mi się podoba takie spojrzenie. Miło, że zaglądasz. Pozdrawiam.
Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 1415 Skąd: Sheffield
Wysłany: 2026-03-29, 14:00
tetu napisał/a:
Rito,
Doskonale uchwyciłaś, to co najważniejsze. Zawsze należy zaczynać od siebie, bo to nie tylko wyostrza wzrok, nie tylko pozwala się zdystansować, ale przede wszystkim pozwala zrozumieć siebie przez pryzmat własnych wad i błędów, a co za tym idzie inaczej patrzeć na ludzi, na świat.
Takie podejście zdecydowanie hartuje.
Twój komentarz nie jest zgodny z moimi intencjami. Nie zrozumiałaś mnie. Potraktowałam plamy słońca i ciepły ślad jak nadzieję na powrót do miłości i bliskości a nie jak zaledwie wspomnienie dobrych czasów "dowód, że kiedyś byliśmy". Zauważ, że pisząc o tym, że trzeba zaczynać od przyjrzenia się sobie piszę, żeby nie zaczynać od pretensji do partnera. "To jakby dać mu przykład, że tak można a może nawet trzeba." W domyśle: jeżeli on postąpi podobnie może udać się powrót do bliskości i radości z bycia razem.
Ten mój komentarz nie ma zaczepienia ani w tekście ani w Twoich intencjach przy pisaniu, o czym mnie przekonałaś pisząc to co powyżej i skupiając się jedynie na pochwale dzielnej zahartowanej już peelki.
Po Twoich wyjaśnieniach owo hartowanie się peelki jawi mi się jako kolejna cegła w murze, nawiązując do... wiadomo...
_________________ If you don't know where you are going,
any road will take you there.
/Lewis Carroll/
Rito, dziękuję za doprecyzowanie Twojego spojrzenia. Przykro mi, jeśli poczułaś się niezrozumiana – absolutnie nie było to moją intencją. Przeciwnie, uważam za fascynujące, że ten sam tekst może wywołać tak skrajne emocje: od nadziei na bliskość, o której piszesz, po hartowanie ducha, które dostrzegł Slawistan.
Jako autorka nie chcę narzucać jednej jedynej słusznej interpretacji. Twoje odczytanie ciepłych śladów jako szansy na powrót jest piękne i bardzo ludzkie. To, że ja widzę w peelce siłę i pewien rodzaj dystansu, nie unieważnia Twoich odczuć. Właśnie na tym polega magia poezji, że każdy z nas buduje z tych samych słów nieco inny świat. Pozdrawiam ciepło.
Fajne jest to, że zanurzając się w wiersz (czytając, wnikam weń) każdy z nas znajduje/wyłuskuje coś innego.
Da mnie On/Ona/Oni + Ja = My, z całą konsekwencją wariantów równania. A dla innych On/Ona/Oni+Ja = 0
Odczytuję ten wiersz, jako przepiękną spowiedź, w którą można zanurzać się godzinami. Nie będę się rozpisywał, że pośród tego będą chwile rozczarowania przemieszane z chwilami uniesień i fascynacji; tęsknoty, oczekiwania, a niekiedy złość - nie na kogoś, ale na siebie, za...itede, itepe. Długa wędrowka przez życie (lub jego fragment) - tutaj już własne. Bo wyłuskane detale przez kogoś, mogą być kapitalną wskazówka dla mnie. I właśnie dlatego na szyi zawieszam często pokutny dzwon,
pozdrawiam, witekk
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Fajne jest to, że zanurzając się w wiersz (czytając, wnikam weń) każdy z nas znajduje/wyłuskuje coś innego.
Dokładnia tak Witku. Każda interpretacja jest na wagę złota i wnosi coś cennego.
Dziękuję Ci za piękny komentarz, za to że tyle dla siebie wyczytałeś Pozdrawiam.