Błękitne róże zaściełają niebo
w nim ptaki jednorożec i my
zróżnicowani pajace uczepieni
wiatru gdy ten w niciach bezkresu
uwodzi nas do nieznanego raju.
W dziupli starego drzewa o imieniu
którego nie zna nikt poza lokatorem
mieszka samotnie stary grzechotnik
który co dzień rano z kamiennej palety
strąca ku niebu kolory.
Jego jad wyjada oczy z moich spogląda
na mój strach zabiera pamięć dni
dla których pozostanie tylko niema tęsknota
i słowa których nie będę w stanie zrozumieć
mój dom jak ja legnie w gruzach.
A gdy nastanie długo oczekiwany zmierzch
przeniesie nas do czyśćca walców
z których będziemy spadać gdziekolwiek
bielą się mieniąc w bezgrzechu
z dala fantomów wyrodnej planety -
w naszej drodze z nigdy do zawsze.
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk