Chęć pisania działa na ludzi dość dziwnie.
Jedni piszą trzeźwo, inni – jak w malignie.
O tych drugich szkoda nawet słowo pisać…
„Świat pełen wariatów” – wiemy nie od dzisiaj.
Tyle że wariaci, drzewiej znani w kręgu,
teraz w internecie szukają zasięgu.
Dziwolągi piszą, puszą się, nie widząc,
że z ulicznym klaunem często mogą przysiąść.
…W tej chwili aż palce zadrżały klikając,
czy może o sobie nie piszę, dumając.
Lecz słowa już ciałem stały się. Za późno.
Mogłem się powstrzymać. Ujawniłem próżność.
.
Zgrabny i autoironiczny wierszyk. Z dowcipną puentą. Podoba się.
Taka satyra na grafomanię i samochwalstwo w necie. I paradoks, że internetowi twórcy często sami nie dostrzegają własnej śmieszności.
Ello, dobrze jest czasem spojrzeć krytycznie na samego siebie. Takie malutkie... katharsis. Pozwala trzeźwiej spojrzeć na świat, zapobiega dmuchaniu własnego ego. Wartość swoją warto znać, ale ograniczenia też.