.AnimusLumen.
Wiek: 45 Dołączył: 15 Mar 2016 Posty: 998
Wysłany: Dzisiaj 17:21 dysOnans z pokoju nr 13/B2 - wiersze i miniaturki
dysOnans z pokoju nr 13/B2
wiersze i miniaturki
status: β 0.77 — projekt otwarty
licznik: 38/53
(+4 – tylko w druku)
> login: welcome
witaj w moich skromnych progach
pokoju numer trzynaście
rozgość się proszę – nie krępuj
kawę czy herbatę?
a może coś z barku?
czuj się jak u siebie w domu
– czym chata bogata tym rada
zapraszam do lektury
mojego fiku miku tomiku: „żółte papiery”
tylko ostrzegę – małym druczkiem:
nie o kwiatach
> moje ID: Mr X-Ray · prolog
identyfikuję się jako Σ INFJ-T powołany
po zęby uzbrojony w sz6sty zmysł
choć pewno uznasz że brak mi piątej klepki
widzę w podczerwieni
nie wszyscy zza ambony będą pochwaleni
a z jajogłowych z immunitetem – chyba kpisz
nie wierzę w żadną sfabrykowaną zmorę
specom na biało od wciskania nam lęku-leku
że wtedy stanę się bohaterem bez peleryny
i spikerom w ramce z niusami z kapelusza
z bazą wpatrzonych w obraz psycho-fanów
z głową czerwoną w wizjerze termowizora
zamiast w kolorze niebieskim
> auTo-portret
moje D-N-A: duchowy nadwrażliwiec
autonomiczny
INFJ nadinterpretator
czy pod skórą nie kryje się diabeł –
oskarowy gracz-pokerzysta
z holy-hood
a zarazem – enneagramowy chirurg moralny
nad samym sobą
siódemka numerologiczna – sensodrążyciel
uparty jak osioł do celu prący
Koziorożec
wybrał mnie siwy starzec z długą brodą
wskazał drogę do wyjścia na ludzi
więc zabierajcie ten czerwony dywan
spod moich stóp
i flesze
– jeśli światło tylko we mnie
> mój Mi
mój Mi swoim Okiem obdzierał do nagości
po czym z kapsułami ratunkowymi w dłoniach
pochylał się nad strapionymi
choć nie wynosił się ponad innych
pół-świętym z rękami złożonymi pod figurą
był solą w oku
zobaczyli w nim jak w krzywym zwierciadle
własną ka-ry-ka-tu-rę
i choć operował na otwartym sercu
widział że z ich oczu nie bije ciepło
że mimo chęci nie zda się im na nic
słynął z ciętej riposty
gdy przygadał – jedni opuszczali głowy
drudzy udawali głuchoniemych
a jeszcze innym włosy stawały dęba
co rzekł – stawało się ciałem
o świcie wypływał łodzią na połów
po powrocie łamał się chlebem z pozostałymi
karafkę wina miał pod ręką
wieść niesie — człek nie z tej ziemi
widywany nad wodą
> nieważkość
wyobraź sobie
możesz chodzić po wodzie –
metaforycznie
po zrzuceniu tego co ciąży
> 7 · dYptyk I
· lepiej z losem nie zadzierać nosa
bo w końcu naostrzy sobie zęby
· ciułać do kabzy na umór też nie warto
aż przemkną najlepsze lata
· czy o zgrozo włazić między dwoje
· lepiej żeby od czyjejś pomyślności
zbytnio nie rozbolały cztery litery
· a kurek alko-lukru na dobre zakręcić
· głowę kimś sobie zawracać – to głupie
gdy on najpewniej ma to w nosie
· źle leżeć plackiem – samo się zrobi
dzień w dzień przerzucać swoje role
ukochanej osobie na głowę
> L · dyptYk II
· to piękne pochylić się nad drugim
dłoń wyciągnąć jak swój do swego
· nie żałować na ciepły posiłek grosza
tylu wokoło śpi pod gołym niebem
· do domu w ramiona wracać bez alibi
· unieść dwa palce ku górze – miłe
jak tylko ktoś sen swój wyśni
· miło również powiedzieć sobie stoP
za kołnierz nie wylewać więcej
· puścić płazem urazę najprędzej
w diabły – tam gdzie jej miejsce
· a powinności pilnie pełnić w porę
śpieszyć z całą swoją po-mocą
> auTo-dialog
zobacz przyjacielu moje alTer ego
na siebie wyniosłego o pół raza
kto by przypuszczał – że NAJWYŻSZY
ukryje prawdę w gabinecie luster
na dłonie-grabie spójrz tu w lustro
w maślane oczy w to obok – czy są czyste
i w kolejne na skwaszoną minę
jak u kogoś gdy inny szczerzy zęby
w to tu – niewyraźny jesteś jak na bani
a w tym jakbyś dostał białej gorączki
chodzą słuchy że złość piękności szkodzi
jeszcze tylko tam w tamto spójrz
jakie masz ręce powykręcane
> kolejką górską (miniaturka w toku)
> w autku zderzakowym (miniaturka w toku)
> karuzelowo (miniaturka w toku)
> głębia
z zasady nie wierzę na słowo nikomu
a co dopiero z dłonią na kształt pistoletu
przyłożoną wprost do czyjejś skroni
czy to aby nie on sam ukryty w ja
byś omylnie przez ciągłe powielanie
założył że wskazany to zły i kropka
jak z oknem-lustrem science fiction
do podglądu kogoś innego we mgle
gołym okiem obserwatora-kameleona
jakoby lustro weneckie było świętością
dasz rękę uciąć – obudzisz się jednoręki
bowiem lustro o którym mowa
to w istocie lustro fenickie
> optyka
wśród nas są Obcy – tak ich zwę
bo czy to jeszcze ludzie
o oczach co się nie mienią
którzy sztucznie się uśmiechają
i łzy ronią sztuczne
mają ręce i nogi z pozoru Ziemianie
– nie przybyli skądś spodkiem
nie są wampirami z legend
choć wysysają z człowieka krew
jaszczurami też nie
niemniej z gracją wtapiają się w tłum
na język łapią gadką-szmatką
wężami również nie są
acz sączą jad gdy wokół kogoś się owiną
na ogół w mini-dawkach celem paraliżu
a spod ściany się wyślizgują
zagraniem myszy
> plan bE
po kiego diabła wypruwać sobie żyły
robić za podnóżek aktorzyny z wyżyny
że cały rezon uleci uleci uleci
kto zamknął nas w bańce mydlanej
w dołek wpędza zmyślonymi wytykami
sam bez skazy poza brakiem ogłady
ale dobrze pozuje – dzień dobry mówi
profesor Arcy-dziur w całym
że z duszą na ramieniu pełnisz posługi
na krok nie wychodzisz z jego cienia
szkoda siebie na kata-strofę
dawać sobą pomiatać w roli ofiary-adwokata
kiedy jest wyjście – ewakuacyjnE
> plan dD
od kogoś z kim jest ciągłe napięcie
jedyne wyjście – odwrócić się na pięcie
i nie oglądać się przez ramię
a jeszcze będzie pięknie
tędy –
drogą Duchową
lepszej nie ma
żeby nie przewracać się w grobie
że nie pomogło się sobie
w trybie odwróconego R-atownika
miłością do siebie – strażnika
> plan i (miniaturka w toku)
> zawiłość M
to słowo na M winno się pisać wielką literą
z początku jest miło przed miłością
a u kresu zostaje ość w gardle
jednym słowem magnetyz-m
obiektu bez dostępu – m w szkle
bądź magnetyz-m̷
m̷ we mgle – niegdyś tuż obok
w lustrzanym mniej boli o ile w ogóle
uchodzisz za czyjeś m – poza zasięgiem
m̷ gdy odejdziesz – utratę-udrękę
wcześniej małe m w łonie M z prochu powstaje
aby później w łonie MN w proch się obrócić
obok dużego M wielorakie N
na drugim biegunie wyrazu M
z ukrytym Z-łem – w bok przekręcone
w N-arcyzie – miłością się nie darzy
tylko swój cny obraz w oczach innych
po dodaniu do duetu MN < W i odwróceniu
otrzyma się triadę: wnm
„te trzy: wiarę–nadzieję–miłość
z nich zaś — największa jest M”
> eM moje
„byś mógł kochać bliźniego
jak siebie samego”
ze wzajemnością
– pokochaj siebie
> mroczny ja (wiersz w toku)
> zapytan?e holistyczne
czy jeśli utrzymam nerwy na wodzy
to przedwcześnie nie wysiądzie mi serce
a przed urazem kręgosłupa
czy uchronię się dzięki postawie moralnej
czemu się przewlekle zachorowuje
cisi zabójcy spędzają sen z powiek
czy winą obarczać los
czy siebie przez zaniedbanie
ciała znaczy się – nie ducha
co jeśli zdrowie psuje się od głowy
szlachetny – czy odejdę we śnie po świętach
zobaczę się z najbliższymi po raz ostatni
żeby im powiedzieć że ich kocham
> dla Mamy
dziękuję
że stajesz na głowie
gdy mój świat obraca się do góry nogami
przepraszam
za wszystkie te chwile
w których miałaś ze mną
trzy światy
i proszę
nie śpiesz się na tamten świat
> dla Taty
dawno masz wybaczone
że przepadłeś jak kamfora
choć nie było mi lekko
wybaczam że nie chwytasz za słuchawkę
bo może
albo
albo
nie wiem
może już ten świat opuściłeś
(niech ziemia lekką ci będzie)
jeśli z czyjejś ręki
wybaczam
temu przez kogo tam jesteś
> wersy kostuchy
nazywaj mnie zimną Su
mało komu odetnę zasilanie podczas snu
to za romantyczne
wolę by był cały w posoce
nie bez obecnych sam na przed stypie
lub gdy ledwo żywy z zegarkiem w ręku
wyczekuje mnie od miesięcy
niekiedy też wejdę w skórę skrytobójcy
a nieszczęśnika rozsławię: zapadł się pod ziemię
nie mniej cieszy mnie widok desperata
byle wysoko – najlepiej na wiadukcie
by wpadł pod koła po starciu z grawitacją
tak by nie rozpoznał nikt
> dni poLiczone (wiersz ramowy w toku)
> testament (wiersz w toku)
> wi+aj w raju
w roli wszechwładcy-psychopaty
może następnym razem po reinkarnacji
zredukuję zaludnienie o jedno zero
gdzie pluskwa wejdzie wszystkim pod skórę
osobisty anioł stróż-intruz – włos się jeży
z okiem przy samej dziurce od klucza
drażetkami na dzień dobry i dobranoc
uziemi – tego kto za wysoko podskoczy
po dacie przydatności na amen
pode mną zasiądzie krąg oddanych mi osób
nad całą resztą pod osłoną wielkookich latarni
w gęstych cybercorpo-aglomeracjach
monumentalnego neo-rezerwatu
> QR-dłoń
och!
wygodniś się znalazł
już nie ze słuchawką-lupą w kieszeni
a z super dłonią premium
że świat pełen pokus staje otworem
i paczkomat – na wyciągnięcie ręki
elektro-nad-człowiek
póki pluskwa-wredota – wrzód na tyłku
nie da popalić
> twój Robbo
ach!
na samą myśl mam dreszcze
że pewnego dnia przyjaciel Robbo
lepszy od psa głodomora
po którym trzeba sprzątać kupki
skiniesz – wykona robotę
przyniesie poda pozamiata
wysłucha wymasuje o nic nie zapyta
robot od (bez) serca
> wariOgraf 24/7
ha!
z własnej bezwoli niemal święty
święty-przeklęty gwoli ścisłości
pod czujnym okiem e-opatrzności
– rąk sobie nie pobrudzisz
dnie i noce bez zakłóceń
nie zbłądzisz – e-oko nie zamruga
goły i wesoły nie roztrwonisz na pierdoły
w niby raju zegarowym
> strefa zerO
heh
po ewolucji w zieloną kropkę
wręcz nietykalną – nie zginiesz
profil wirusowy – niedoszły
stale na radarze nowej generacji
od przewinień się nie wywinie
z chwilą gdy zmieni status na czerwony
nim się obejrzy służby zwiną
z grobową miną
> instant x
hmm
kaleką nie zostaniesz
nie zeżre do skóry i kości
nie ugrzęźniesz w czterech ścianach
jak mucha w smole – po kolana
czy też po szyję – warzywo
zanim ból się nasili
e-ręka jak ręką odjął załatwi sprawę
złotym prądo-strzałem
> między M a W
Σ to cały ja: MW w jednym — ot co!
po pierwsze M-zawiły
od smutnych oczu serce się kraje
a pięści same zaciskają
– to skurcz Współczucia
nie mogę patrzeć na z-winnych
gdy uchodzą na sucho
ale ale – bez kropli złej krwi
pająkom zawsze życzę szerokiej drogi
wysokich lotów – ćmom
z drugiej strony W-yobcowany
i Σmpatyczny do bólu
ceniący sobie swój święty spokój
od ludzi niedoli i ludzi dobrej woli
choć cieszę się jak małe dziecko
na obcy uśmiech – za gest
aż łezka w oku się kręci
jako Σ równam się MW: spoza H (drabinki)
gdzie duże W – drugie największe po M
jest mi warte więcej niż Ż-ycie
pod cudze widzimisię
> kocham Was · dYptyk I (dyptyk w toku)
> i nienawidzę · dyptYk II (dyptyk w toku)
> o szklance wody
jako chłopiec byłem niezniszczalny
ciekawym świata eksploratorem-kaskaderem
w ruchu ciągłym z przerwą na wieczorynkę
z procą łukiem mojej autorskiej roboty
i milionem pomysłów na minutę
i z bananem od ucha do ucha
– gdy dorośli kłaniali się pieniądzowi na żyłce
może na stare lata nie będzie najgorzej
sprawię sobie porządny noktowizor ze słuchawką
a jeśli doczekam pełnej automatyzacji
wyjmę z gęby zęby – same się umyją
jeśli kiedyś wyrośnie mi spod ręki podpora
oby nie okazała się jedyną
> wiosna-lato · tryptyk I
wpierw stawiasz pierwsze kroki
a oczka przecierasz – nic nie umknie
i na uszko szepczesz swe tajemnice
hop! hopla! na łóżko do boju z poduszką
ze snami przed samymi oczami
figlom i swawolom oddany po uszy
u dorosłych na językach
> lato-jesień · tryptyk II
niedługo później chodzisz jak struty
a wzrokiem szukasz punktu oparcia
i uszy więdną z cudzego nietaktu
nie bez nadepnięcia komuś na odcisk
bez spoglądania na kogoś spode łba
z niejednym za swoimi uszami
w język i tak się nie gryziesz
> jesień-zima · tryptyk III
podstarzały – się nautykasz: tk-tk
a perspektywy już nie te same
i słuch płata figle
ruszyć się z punktu a do b – mordęga
nie dość że w brylach nieróżowo
to jeszcze głuchy telefon nie bawi
o ile masz komu język strzępić
> niebaJka
nie kupuję bajki o porwanej księżniczce
smok jej nie trzymał wbrew jej woli
odeszła do niego od już nieukochanego
gdy ten zaszył się w swojej jaskini
nieprawdą jest że smok zionął ogniem
oziębły aż mroził krew w żyłach
że księżniczka znajdowała się w wieży
a w młynie – nie do mielenia zboża
błędny rycerz co przybył z odsieczą
po księżniczkę o bielmich oczach
– jego była przepadła na dobre
x razy oberwał śmigłem wiatraka w zakuty łeb
nim otworzyła się przy-łbica
> niebaJka · sequel
rycerz ruszył na pewną zgubę
z zacięciem – acz bez zielonego pojęcia
że smok od siedmiu boleści
to pato-rycerz w czarnej zbroi
i że księżniczkę raczej od niego nie uratuje
a już na pewno nie mieczem obusiecznym
ale sama może dać dyla – kiedy zechce
drzwi wszak ma otwarte
wystarczy że pociągnie za klamkę
ten posiada pro-degree bio-logik
bawi się nią w kotka i myszkę
byle spod miotły nie wystawiła noska
alchemik: endorfin i kortyzolu
> niebaJka · prequel
kiedy rycerz – którym miał się stać
poznał na dłużej przyszłą ukochaną
z miejsca uczynił ją damą serca
przynosił chrust polował łowił ryby
podczas gdy ona pilnowała ognia
było im we dwoje jak w bajko-raju
póki żar między nimi nie wygasł
mówić zaczęli do siebie w innych językach
niezręczna stała się nawet cisza
umęczona afonią kupiła bajkę
od dżentel-mema – Jokera w lśniącej zbroi
o love story – a trafiła na drugi plan
w komedio-horrorze klasy B
> p_stka
ten wiersz jest biały
nie przez brak sztywnej ramy
rytmu
rymów
czy interpunkcji prócz kropki nad i
ten wiersz jest tak biały że aż czarny
jak ściana
jedna
druga
czwarta nie do wyburzenia
z zawieszoną ramką
w której (kiedyś) luba odwróciła zdjęcie
z datą na wierzchu pierwszej kliszy
> dialog z Drzewem (czwarty filar w toku)
> Drzewu (miniaturka w toku)
> D3 (wiersz ramowy w toku)
> B6 (wiersz ramowy w toku)
> kamyk przydrożny (wiersz w toku)
> efekty uboczne
nie myśl tyle – o to to to
bo zostaniesz myśliwym
chodzi za mną odkąd pamiętam
nierzadko uśmiecham się pod nosem
drogą-błogą że leki nie pomogą
jak głupi do sera
i selera
raz siłowałem się z klamką drzwi twierdzy
nie chciała się na mnie otworzyć
immobilizerem od przemieszczacza
innym razem wykręciłem taki numer
nie do tej osoby – co trzeba
gadam do słuchawki jak do kosmity
z choinki chyba urwany
kiedyś wyszedłem w koszulce na opak
ubawem po pachy
gdy kurz już opadł
> cicho sza (sentencja w toku)
> samo-zd!agnozowany · epilog
omijaj mnie szerokim łukiem
z remedium na egzystencję
do konsumpcji używam gumowych sztućców
a zasypiam z otwartym okiem
w piżamie czarnej owcy
słyszę: do-rE-mi-fasola-si-do < 16Hz
wyczulony na obcych niEludzi
sam głowię się co ze mnie za czub
o szeregu odchyleń od auto-dialogu
aż po zatrzaśnięcie drzwi
mam nierówno pod sufitem po całości
że już niejeden nie byle ex-pert rozłożył ręce
teraz mam to czarno na białym
> halu-cynika · epilog+
że co? ile? aż tak mi jeszcze nie odbiło
aaa rozumiem –
połowa dla tego drugiego specjalisty
u którego będziesz się terapeutował
po mojej wizycie
a co sądzisz o tym że dam połowę
i to ja będę twoim terapeutą
z tym że kasuję tyle co ty x2
ale od ciebie wezmę tyle ile ty ode mnie
tym sposobem nikt z nas nie straci
za dziękuję – oboje zdrowi
> mini-wytrych (⇢ w druku)
> O₂ (⇢ w druku)
> poezja moja heroina (⇢ w druku)
> mówisz i miszmasz (⇢ w druku)
> logout
to byłoby na tyle
dziękuję za poświęconą chwilę
do następnego – zapraszam
zdrówka życzę
moje motto na drogę
i pogodę
w podzięce
zamiast doszukiwać się w innych wad
w najlepsze
kopiuj – to co najlepsze
czego u siebie brak
> Ø · p…’
u mnie z głową wszystko ok
gdybyś pytał
choć po lekturze tego tomiku
– cieszę się że dotarłeś aż tu
zdanie możesz mieć zgoła odmienne:
że coś ze mną nie teges
jestem nader zdrowy – uprzedzę
tyle że dziwaczej
i to się nie zmieni raczej
czy jak wolisz –
zdrowo odklejony?!
skrzydło B2
MRW
F SDD RMMM RWRMM
F SWR OO RRW RMMMMM
F DD RTTT RRRM
F MRR WWSRM
MWRR
SP’
B2 · zawartość
1. login: welcome
2. moje ID: Mr X-Ray · prolog
3. auTo-portret
4. mój Mi · filar
5. nieważkość · sentencja
6. 7 · dYptyk I
7. L · dyptYk II
8. auTo-dialog
9. kolejką górską
10. w autku zderzakowym
11. karuzelowo
12. głębia
13. optyka
14. plan bE
15. plan dD
16. plan i
17. [–]
18. zawiłość M · filar
19. eM moje · sentencja
20. mroczny ja
21. zapytan?e holistyczne
22. dla Mamy
23. dla Taty
24. wersy kostuchy
25. dni poLiczone
26. testament
27. wi+aj w raju
28. QR-dłoń
29. twój Robbo
30. wariOgraf 24/7
31. strefa zerO
32. instant x
33. między M a W · filar
34. kocham Was · dYptyk I
35. i nienawidzę · dyptYk II
36. o szklance wody
37. wiosna-lato · tryptyk I
38. lato-jesień · tryptyk II
39. jesień-zima · tryptyk III
40. niebaJka
41. niebaJka · sequel
42. niebaJka · prequel
43. p_stka
Σ: poza hierarchią
I: dośrodkowo
N: skojarzeniowy
F: wrażliwiec
J: porządkujący
T: turbulentny
E1w2: moralista
Num7: ku sobie jak siódemka
Koz: skupiony na celu – z uporem maniaka
cZ: czub.
_________________ „Malarstwo jest milczącą poezją, a poezja - mówiącym malarstwem“ - Simonides