myśli biegły pod prąd...nie wiedziałam tylko kiedy dobiegną do pierwszej ławki w parku żeby odsapnąć i spojrzeć w błękit i chmury bielusieńkie jak obrusy po praniu....zminiaturyzowany posąg garbiela archanioła, stojący tuż obok jeziorka przypominał kształtem nie anioła, ale biedronkę...dziwne pomyślałam, ale wyobraźnia płata różne figle...no więc wtedy kiedy myśli usadowiły się na jednej z ławek i spojrzały na gabriela archanioła ten zatrzepotał skrzydłami:
jestem wobec siebie tylko głupcem
śniącym o niebie
w dzień powszedni
w niedzielę jest miejsce na piekło
zamiast...
tu zastanowił się nad resztą zdania i zamilknął, wsłuchując się w śpiew rozkrzyczanych ważek. No tak...krzyczały między sobą...dziwny ten anioł...dziwny...a te myśli? takie pstrokate, zabawne...
myśli wzięły kilka razy głęboki oddech, wstały z ławki i zaczęły biec w dobrze znanym sobie kierunku...ku zmierzchowi epoki kamiennej postawy...czaszki...