przed smutnoszarym blokiem
rozkłada kocyk w kratkę
płaskie kamyki to talerze
a suche kwiatki najprawdziwsze
szklanki
rozmawia z lalką co w koszulce z gałganków
siedzi tuż przy niej na kwadracie trawy
widzi jak płacze gdy ciągnie ją wiatr zły
za warkocze to boli mówi i wierzy
w szklane łzy kołysankę z nieba składa
żeby przestała
z okien przymkniętych czuwających szczelin
sączą się głośne przekleństwa mężów-ojców którzy
zamiast smoki codzienności ze ścian płoszyć malują
ciągle w tym samym złym odcieniu bez wyobraźni
bo odeszła po kościele i teraz sama welon wlecze
po ziemi
- nie płacz laluniu zrobię ci smaczne jedzonko
uczeszę stargane warkocze zaśpiewam
zaklaszczę roztańczę pozytywką w kółko
będzie jasno i ciepło i wszyscy będziemy
kochani
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E