POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Tradycja zobowiązuje
Tradycja zobowiązuje
Autor Wiadomość
Mariola Kruszewska 


Dołączyła: 29 Lis 2007
Posty: 168
Skąd: z Mińska Mazowieckiego
Wysłany: 2008-12-23, 20:46   Tradycja zobowiązuje

Pewnego razu stanęłam w progu Bożego Narodzenia i nabrawszy głęboko powietrza, oznajmiłam nietęgim głosem:
- Mamo, tato, zaprosiłam do nas na Wigilię moich przyszłych teściów. W celu integracji.
Piorun reakcji zatoczył ze świstem szerokie koło i zawisł ciężko w powietrzu.
- Jaktopocodlaczego? – sypnęli pytaniami z prędkością kałasznikowa, pierwszy raz zadziwiając mnie małżeńską zgodnością.
- Stało się. – stwierdziłam tonem zamykającym jakąkolwiek próbę odwrotu. – Nie martw się, mamo. Pomogę ci przygotować kolację. Nie stresuj się, będzie dobrze.
- No to pięknie. Gorzej to tylko przed plutonem egzekucyjnym. I co ja im mam podać na stół? Jaka to ma być kolacja?
- Jak to, jaka? Normalna. Tradycyjna.
Matce teatralnie opadły ręce wraz z teatralnym jękiem.
- O Boże... Tradycyjna! Dla kogo tradycyjna? Mam im dać ziemniaki z olejem?
Ojciec, do tej pory dyplomatycznie milczący, w tym momencie uniósł gwałtownie palec, wiercąc dziurę w suficie.
- O co to, to nie! Stanowczo protestuję przeciwko jakimkolwiek próbom relegowania ziemniaków z wigilijnego stołu! To zamach na tradycję!
- Czyś ty oszalał? Kto dziś jada takie rzeczy! Może ci jeszcze kapustę kwaszoną zaserwować, jak u ciebie na wsi bywało?
- Znalazła się miastowa! Śledź i cebula!
- Może jeszcze snopek do chałupy przynieść?!
- Nie musisz daleko chodzić, sięgnij do butów!
- I w tym roku zapomnij o naleweczce!
Piorun reakcji jarzył się niczym sylwestrowe fajerwerki. Ręce rozgarniały powietrze z prędkością śmigła, a bombki niebezpiecznie drżały od decybeli, grożąc wybuchem. Wstałam unosząc ręce jak Skarga u Matejki:
- Pax między domowniki!
Dwie postacie znieruchomiały i klapnęły na kanapę. Drugi raz w życiu zdziwiłam się małżeńską zgodnością. Pojednawczo zaproponowałam:
- Mamo, ostatecznie mogę wszystkie dania zamówić w jakiejś restauracji.
Kończąc wymawianie tej złotej myśli, żałowałam, że ją zaczęłam.
- No jeszcze czego! Ładnie by mnie twoja teściowa podsumowała! A co ja, gorsza? Też potrafię przygotować tradycyjną Wigilię! Niech sobie nie myśli! Jeszcze się zdziwicie!
I fuknąwszy coś pod nosem, podeszła do półki z książkami. Resztę wieczoru spędziła na wertowaniu „Staropolskiej Wigilii u Kowalskich”. Raz tylko oderwała się pytając, co to jest szafran.

***

Nerwowość oczekiwania na przybycie gości udzieliła się nawet flegmatycznemu zwykle psu. Ojciec z ukosa zerkał na stół, który uginał się od wykwintnie udekorowanych półmisków z tajemniczą zawartością. Sianko pachniało, galarety dygotały, sztućce lśniły i tylko płomień świecy nierówno chwiał się na knocie. Dzwonek zabrzmiał jak na okręcie. Teściowie i mój przyszły mąż wtargali pokaźnych rozmiarów paczki. Połowa z nich okazała się prezentami. Reszta – wigilijnymi daniami. Teściowa wyraźnie zmieszana podała mamie talerze wyładowane po brzegi smażoną rybą, śledziami i makowcem:
- Och, Elu, nie wiedziałam, co przynieść, więc tak tylko trochę... tradycyjnie że tak powiem... na spróbowanie...
Obie panie nieco zakłopotane stały jak dwie gracje z uniesionymi ku górze dłońmi. Tata stanął zaś na wysokości zadania:
- Usiądźmy!
Był opłatek i życzenia. Uśmiechy maskujące, ale szczere. Trzeba przyznać, że uszka i barszcz smakowały wyśmienicie. Tylko tata o mało nie złamał siekacza, natknąwszy się niespodziewanie na ukryty migdał.
- Co to? – spytał, wyjmując go mało elegancko z ust.
- Kochanie, przecież to taka tradycja. Będziesz miał szczęście.
- Szczęście to już miałem. Ząb cały.
Tego wieczoru tata miał więcej szczęścia, niż mógł przypuszczać. Nie udławił się ością, choć zmuszony został do opuszczenia na chwilę gości i przeprowadzenia w łazience operacji za pomocą palców i lustra. Uniknął również maminego obcasa pod stołem, gdy porzuciwszy dobre maniery stanowczo oświadczył, że trudno, przeboleje mak, ale pszenicę wrzuci wróblom do karmnika. I że ma w nosie tradycyjne próbowanie tradycyjnych dwunastu potraw, a mleka na pewno pić nie będzie. Mlekiem okazała się zupa migdałowa. Nikt jej nigdy wcześniej nie kosztował, nie miał więc pojęcia, czy właściwie smakowała. Teściowie jedli i chwalili. Mąż podtrzymywał pod pachy dobrego ducha konwersacji.
Atmosfera rozluźniła sznurki dopiero przy prezentach, kawie i makowcu. Tata, ignorując błyskawice w oczach mamy, polał obficie nalewki. Może to ona sprawiła, że teściowej wykwitł rumieniec i nieśmiało zwierzyła się:
- Wiesz, Elu, pierwszy raz jedliśmy tak tradycyjną wieczerzę wigilijną. My pochodzimy ze wsi, tam trudno o rarytasy, bieda raczej, więc u nas to ziemniaki z olejem się podawało, kapustę, cebulę, pierogi. Jakaś smażona ryba, ale taka zwykła, nie to, co u was. I tak tradycyjnie jadamy do dziś.
Cisza, jaka zapadła po tych słowach, była tak dojmująca, że moi rodzice nagle w duecie zaintonowali „Cichą noc”, po raz trzeci zadziwiając mnie małżeńską zgodnością.
_________________
www.ogrodciszy.pl zaprasza. Otwarte 24 h.
 
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15295
Wysłany: 2008-12-23, 21:23   

mariola napisał/a:
że moi rodzice nagle w duecie zaintonowali „Cichą noc”, po raz trzeci zadziwiając mnie małżeńską zgodnością.


dobre zakończenie życiowych wigilijnych przytrafień ....
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2008-12-23, 21:26   

Tradycyjna wigilia. Mojej Babci przypomniały się kiedyś potrawy, które serowano w jej rodzinnym domu. Nawarzyła, co jej się tam przypomniało i .... Jakoś groch z kapustą i inne rarytasy nie cieszyły się uznaniem, a sama Babcia stwierdziła: "Dobrze, że mam kury i to niewybredne..." :D

Twoje opowiadanko Mariolu przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Proza, jak widać, też jest dla Ciebie.
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
Jorg 


Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 105
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-12-23, 21:40   

Świetne. Wesołe i z dobrym zakończeniem. Gratulacje!
_________________
- Twój brat tam siedzi? - spytał jakiś kolega.
- A co?
- Nic. Cała podłoga we krwi...
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2008-12-23, 23:51   

Tradycja z morałem to jest to :)

Podobało się :)
Wesołych i Dosiego
świątecznie
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
amandalea 
Lidia Kowalczyk


Wiek: 64
Dołączyła: 17 Paź 2007
Posty: 21336
Wysłany: 2008-12-24, 21:24   

Świetne :D
_________________
a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
 
 
Mariola Kruszewska 


Dołączyła: 29 Lis 2007
Posty: 168
Skąd: z Mińska Mazowieckiego
Wysłany: 2008-12-25, 17:24   

Miło mi, dziękuję za uwagę i ciepłe słowa.
_________________
www.ogrodciszy.pl zaprasza. Otwarte 24 h.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Tradycja zobowiązuje


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo