stoisz na cokole jak snopek na polu
zachodząc wciąż w głowę za co ten przywilej
że nie możesz uciec przed łypaniem tłumu
sprawiając radochę niejednej ptaszynie
a przecież gdy ręce nie były kamienne
i pióro smagało bez wytchnienia kartki
nosiłeś w zanadrzu to ciche pragnienie
choć mały postument - nie pamiętasz mrzonki?
Cieć przyjdzie, miotłą facjatę chlaśnie,
rzeknie rzeczowo: Panie szanowny!
Wieszczem być chciałeś, wiersze pisałeś,
a teraz stoisz jak... niewymowny .
[***]
Przejdzie panienka w spódniczce kusej,
kamiennym oczom uchyli nieba,
a ja... rzeźbiony, zimny i twardy.
Twardy - dalibóg nie tu, gdzie trzeba.
No nie ...ja Cie przepraszam, ale piszę szczerze
po przeczytaniu pierwszej z zacytowanych zwrotek...
parsknęłam śmiechem przez tego ciecia
a i co do tej ...panienki jestem jak najbardziej
za odznaczeniem na pierś medal niechajby
byle nie tam gdzie nie trzeba twardy
Brawo!
Poszłam sobie bardziej rozrywkowym wątkiem, ale wiersz jest bardzo dobry pod każdym względem.
Wiersz ma wiele zalet: piękną klasyczna formę; cechuje się lekkim piórem i figlarnym, acz rzeczowym podejściem do tematu; znakomitymi skojarzeniami; piękną grą słów, rytmem i rymem godnym wieszczów. Nic dodać nic ująć bo wiersz do wielokrotnego zaczytywania się.
a przecież gdy ręce nie były kamienne
i pióro smagało bez wytchnienia kartki
nosiłeś w zanadrzu to ciche pragnienie
choć mały postument - nie pamiętasz mrzonki?
No ładnie - zdemaskowałaś .
Dafne napisał/a:
pozdrawiam z odpowiedniego poziomu
Dzięki. Lubię patrzeć w oczy .
Pozdrawiam .
*******************
Dziękuję, Ninoczko . Pierś wypinam bynajmniej nie do dekoracji
Pozdrawiam .
*****************
Dziękuję, Leszku , ale nie "wieszczuj" mi proszę. Zważ na los tychże, choćby poruszony w wierszu .
Pozdrawiam serdecznie .
*************************
Dziękuję za zabór puenty, Amandaleo. Wiem, że będzie jej dobrze u Ciebie .
Pozdrawiam pięknie .
***********************
el napisał/a:
W czerwcu, w Krakowie pod pomnikiem Adasia...
- Prosze Pani? A kto to?
- Mickiewicz.
- Ale obs...ny!
Może ptaki mają już dość szarpania ich w wierszach? Ciekawe, czy obdarowują wieszczów według ilości popełnionych "ptakostrof"', czy tylko według świętej reguły: śmierć i s*anie - gdzie zastanie? .
Pozdrawiam serdecznie .
_________________
GODZIEN
dawno tak nie wyglądałem
jak ta szyba po ulewie
podchodzę do okna
godzien aby pozostać
Z cokołów trudniej dotrzegać ludzi.
a juści.
Teraz buduje się pomniki bez cokołów.
w Poznaniu na Półwiejskiej poczciwy Stary Marych z rowerem stoi sobie na ziemi.
Gorzowski żużlowiec Edward Jancarz stoi bezpoośrednio na chodniku,
podobnie jak gorzowski kloszard ekscentryk Szymon Gięty.
Wiersz czytałem i komentowalem pewnie nie raz jeden.
Podoba mi się.
Nie budujmy sobie pomników za zycia,
nie gromadzmy funduszy dla przyszłych pokoleń - spadkobierców.
Żyjmy tu i teraz.
Chwilą obecną.
oby nas zapamiętano jako żywe pomniki.
Ciepłe, ruchliwe i dynamiczne
Czego zyczę autorowi, sobie i wespół w zespół wszystkim forumowiczom
a jak ja mówię, że zacznę żyć na koszt spadkobierców to się ze mnie śmieją i pukają po głowie ...
(przykład - jak sprzedam swoje Łośno (oczywiście po zjeździe forumkowym) - to sobie np. fundnę jakąś podróż (np. Majorka - Valdemosa - Klaszator Kartuzów gdzie pomieszkiwał Fryderyk z George i Jej dziećmi)) - po co zostawiać - żeby się kłócili co z tym zrobić ???? i jak podzielić ...
Wiek: 115 Dołączył: 24 Sty 2009 Posty: 862 Skąd: ze wsi
Wysłany: 2009-01-30, 23:55
Ajsie,
małpa poczytała, porechotała ( co jednak żaby z niej nie uczyniło) i teraz zastanawia się czy dalej wiersze pisać
Świetny wiersz!
A przy okazji...
Fred napisał/a:
podobnie jak gorzowski kloszard ekscentryk Szymon Gięty.
Pamiętam pana Szymona, który w czasach słusznie minionych pchał swój wózek (czasem go ciągnął) i miał całą RWPG w należnym jej miejscu
Ponieważ moja przygoda z Gorzowem skończyła się na długo przed jego przygodą z województwem a dziś bywam tam sporadycznie i raczej przejazdem proszę Cię Fred, powiedz czy rzeczywiście Gorzowiacy wystawili mu pomnik? I gdzie też tak szanowną personę ustawiono?
Pozdrawiam :-)
_________________ (...) Czy czerwone
słońce
zachodu rzeczywiście
końcem
jest świata - promieniście
od lat
ginące co wieczoru?
czy rzeczywiście Gorzowiacy wystawili mu pomnik? I gdzie też tak szanowną personę ustawiono?
Szymon Giety stoi sobie z teczką powieszoną przez plecy na laseczce, ze swoja fajerką - wlasnie na placyku przy Parku 111 przy ul. sikorskigo 111
Bez cokołu naturalnie - bezpośrednio na ziemi.